Raszków - Pan Wołodyjowski, kresy
Cmentarz żydowski w okolicach Raszkowa
fot. Jarosław Frąckiewicz, Moje kajaki

 Podole
 I Rzeczpospolita
 Bracławskie

 RASZKÓW
mołdawski Rascov


Bracławskie (I RP) - BAŁTA
 mapa 1:75 000 
PN -  ZACH
Basztanków, Francuzka, Grabowa, Obodówka, PopieluchY

PN -  WSCH
Berszada, Czeczelnik, Kosarzyńce, Mańkówka, Olgopol

PD -  ZACH
Bursztyn, Krutyje, Raszków, Rybnica, Woronków

PD - WSCH
Bałta (Józefgród), Księdzówka, Lubomirka, Okny

Graniczny gród Rzeczpospolitej nad Dniestrem, pomiędzy Jampolem i Jahorlikiem, założony przez kanclerza Jana Zamoyskiego.

Zajęty przez Turków po zdobyciu Kamieńca Podolskiego (1672) Raszków odzyskał na krótko - po oblężeniu hetman Jan Sobieski w listopadzie 1674 roku. Ostatecznie Raszków powrócił do Rzeczpospolitej po zawarciu pokoju karłowickiego (1699) z Turcją.

U źródeł pobliskiej rzeczki Waładynki, miał być położony chutor wiedźmy Horpyny w powieści "Ogniem i Mieczem" Henryka Sienkiewicza. Do chutoru prowadził Czortowy Jar, w którym była więziona na rozkaz Bohuna kniaziówna Helena Kurcewiczówna.

Raszków był rodzinnym majątkiem Nowowiejskich w Trylogii Sienkiewicza. Po przybyciu do Raszkowa Azja Tuhaj-bejowicz spalił miasto, zabił starego Nowowiejskiego i usiłował porwać Basię Wołodyjowską, która wyrwała się z jego rąk i wróciła sama do stanicy w Chreptiowie. Młody Nowowiejski odnalazł Azję i przywiózł do Raszkowa na miejsce jego zbrodni. Na zgliszczach miasta kazał go wbić na pal w zemście za śmierć ojca i pohańbienie narzeczonej i siostry.

Opodal nad Jahorlikiem odbywały się sądy graniczne pomiędzy Turcją a Rzeczypospolitą.

W 1749 zbudowano tu kościół, w ktorym pełnią obecnie posługę księża sercanie z Polski.

Zagrabiony w II rozbiorze (1793) przez Rosję, Raszków do Rzeczpospolitej już nie powrócił.

W pobliskiej Słobodzie, gdy Sowieci zamknęli ostatnią kaplicę (1936), potajemne spotkania modlitewne przez wiele lat odbywały sie u jednego z parafian. Modlitwy odmawiano szeptem w obawie przed przybyciem milicji i aresztowaniem. Każdego roku mieszkańcy tejże wioski odbywali pieszą "pielgrzymkę" (12 km) do pobliskiego Raszkowa, gdzie znajdował się zamknięty kościół, po to by ucałować jego drzwi wejściowe, a następnie pieszo powrócić do domów.

W 1977 roku mieszkańcy rozpoczęli w tajemnicy budowę kościoła pośrodku pola kukurydzy. Mężczyźni pracujący w kołchozie przywozili kamienie na obrzeża wioski, które następnie były przenoszone przez starsze kobiety na barkach w niewielkich workach na miejsce budowy kościoła, a następnie pod osłoną nocy wykorzystywane jako materiał budowlany.

Próbując zalegalizować budowę kościoła delegacja z wioski udała się do władz powiatowych, by tam pozyskać przychylność władz. W odpowiedzi milicja przybyła do wioski by ostatecznie "rozwiązać problem" kościoła. Buldożery zrównały kościół z ziemią, Najświętszy Sakrament i stroje liturgiczne zostały porzucone w pobliskiej stajni.

Ostatecznie władze sowieckie wydały zgodę na budowę kościoła tuż przed rozpadem Związku Sowieckiego w 1990 roku.

Od 1991 miejscowość na obszarze samozwańczej "Republiki Naddniestrzańskiej" (części dawnej sowieckiej republiki mołdawskiej, która odłączyła się od niepodległej Mołdawii). W pobliskiej wiosce Księdzowo (nazwa sowiecka Słoboda - nadal obowiązuje) mieszka nadal kilkudziesięciu Polaków, z księdzem Henrykiem Soroka.
Rekonstrukcja zabudowań Raszkowa w filmie Pan Wołodyjowski w reżyserii Jerzego Hoffmana
Rekonstrukcja zabudowań Raszkowa w filmie "Pan Wołodyjowski" w reżyserii Jerzego Hoffmana
Rekonstrukcja zabudowań Raszkowa w filmie Pan Wołodyjowski w reżyserii Jerzego Hoffmana
Rekonstrukcja zabudowań Raszkowa w filmie "Pan Wołodyjowski" w reżyserii Jerzego Hoffmana
Pożar Raszkowa w filmie Pan Wołodyjowski w reżyserii Jerzego Hoffmana Henryk Sienkiewicz, Pan Wołodyjowski, rozdział 39
Pożar Raszkowa w filmie "Pan Wołodyjowski" w reżyserii Jerzego Hoffmana Tatarzy lipkowscy [przyp.red.] "rozsypawszy się po miasteczku poczęli je przebiegać w różnych kierunkach, krzycząc przeraźliwie i jak gdyby pragnąc się tymi okrzykami wzajemnie zachęcić i podniecić do mordów i grabieży. Ale mimo iż wielu powkładało już obyczajem tatarskim noże w usta, ludność miejscowa, złożona, jak i w Jampolu, z Wołochów, Ormian, Greków i częścią z Tatarów-kupców, patrzyła na nich bez żadnej nieufności. Sklepy były pootwierane; kupcy siedzieli przed sklepami po turecku na ławach, przesuwając paciorki różańców. Krzyki Lipków sprawiły tylko to, że patrzono na nich ciekawiej, w przypuszczeniu, iż igrzysko jakoweś sobie wyprawiają. Nagle jednak na rogach rynku podniosły się dymy i z ust. wszystkich Lipków zabrzmiało wycie tak okropne, że blady przestrach ogarnął Wołochów, Ormian i Greków, wszystkie ich niewiasty i dzieci. Naraz zabłysły szable i ulewa strzał lunęła na spokojnych mieszkańców. Krzyki ich, huk zamykanych naprędce drzwi i okiennic pomieszały się z tętentem koni i wyciem grabieżników. Wtem rynek zawlókł się dymami. Podniosły się głosy: "Gore! gore!" Jednocześnie poczęto odbijać sklepy, domy, wywłóczyć za włosy przerażone niewiasty, wyrzucać na ulicę statki, safiany, towary sklepowe, pościel, z której pióra podniosły się zaraz obłokiem ku górze - rozległy się jęki wyrzynanych mężów, lament, wycia psów, ryk bydła, które pożar ogarniał w tylnych zabudowaniach; czerwone języki ognia, widne nawet w dzień na tle czarnych kłębów dymu, strzelały coraz wyżej ku niebu. W fortalicji zaś Azjowi jeźdźcy rzucili się zaraz z początku rzezi na bezbronnych po większej części piechurów. Nie było tam prawie walki; kilkanaście nożów pogrążyło się niespodzianie w każdej polskiej piersi; potem poobcinano głowy nieszczęsnym i zniesiono je do kopyt Azjowego konia.[...]
miasto zapłonęło jak stos olbrzymi i dymy przesłaniały widok; czasem tylko w tych dymach rozlegał się wystrzał samopału, jakoby piorun w chmurze, czasem mignął uciekający człowiek lub oddział Lipków w pościgu."
Marek Perepeczko jako Adam Nowowiejski na tle zgliszcz Raszkowa w filmie Pan Wołodyjowski w reżyserii Jerzego Hoffmana
Marek Perepeczko jako Adam Nowowiejski na tle zgliszcz Raszkowa w filmie "Pan Wołodyjowski" w reżyserii Jerzego Hoffmana


Dla Boga, chyba jegomość kpi! Co ona [Helena- przyp.red.] miała do roboty w Kijowie, kiedy ona w jarze nad Waładynką, niedaleko Raszkowa ukryta? I czarownica [Horpyna-przyp.red.] miała rozkaz, żeby się do przyjazdu Bohuna ani krokiem nie ruszała. Jak mnie Bóg miły, zwariować przyjdzie czy co?

Henryk Sienkiewicz
Ogniem i Mieczem,
tom II, rozdział 17



Nowowiejski zaś pociągnął w dół, aż do Raszkowa. Okolice Raszkowa były już zupełną pustynią; samo miasteczko zmieniło się w kupę popiołów, które wiatry zdołały już rozwiać na cztery strony świata, nieliczni zaś mieszkańcy pouciekali przed spodziewaną burzą. Był to już bowiem początek maja i orda dobrudzka mogła każdej chwili ukazać się w tych stronach, więc niebezpiecznie było w nich dosiadywać. W rzeczywistości ordy stały jeszcze wraz z Turkami na kuczunkauryjskim błoniu, ale nie wiedziano o tym w raszkowskich odojach, więc każdy z dawnych mieszkańców Raszkowa, ocalałych po ostatniej rzezi, unosił wcześnie głowę, dokąd mu się widziało.

Henryk Sienkiewicz,
Pan Wołodyjowski,
rozdział 47


Więcej informacji:

Celina Mróz, Kajakiem w Besarabii - wyprawa w nieznane, spływ 1999

Ks. Michael Walshe, Pomoc dla Mołdawii, Misja prowadzona przez Księży Sercanów

Misje księży sercanów


Wydrukuj stronę

Raszków

Raszków

Raszków

Raszków