Mogiła pułkownika kozackiego Hanży, poległego pod Piławcami (1649)
fot. Michaił Żarkiw
Pokaż na mapie
 Podole
 I Rzeczpospolita
 Podolskie

 PIŁAWCE
(PIŁAWA)

ukr. Пилявцы, Pilawcy, Pylawci
od ok. 1750 ПИЛЯВА (Piława)


Wołyńskie (I RP) - Konstantynów
 mapa 1:75 000 
PN -  ZACH
Annopol, Bejzymy, Hryców, Korczyk, Sławuta, Szepietówka

PN -  WSCH
Baranówka, Łabuń, Połonne, Smołdyrew

PD -  ZACH
Konstantynów, Krasiłów, Kulczyny, Kuźmin, Sulżyn

PD - WSCH
Lubar, Ostropol, Paplińce, Piławce, Stara Sieniawa

Miejscowość nad rzeką Ikwą (Piławą) w powiecie latyczowskim, nieopodal Starokonstantynowa. Już w 1501 roku istniał tutaj zamek po południowej stronie rzeki.

W 1640 roku król Władysław IV Waza nadał miejscowość dominikanom August Petrykowski ufundował im kościół i klasztor (na wschód od zamku). Wówczas zbudowano nowy murowany zamek z narożnymi basztami o obwodzie murów ponad 200 metrów.



Po czym ruszyliśmy pod Piławce, choć książę [Jeremi Wiśniowiecki] nie radził tam chodzić. Ale zaraz w drodze pokazały się przeciw niemu rozmaite machinacje, niechęci, zawiści i jawne knowania. Nie słuchano go na radach, nie zważano na to, co mówił, a przede wszystkim usiłowano rozdzielić naszą dywizję, aby jej książę w ręku całej nie miał. Gdyby się sprzeciwił, zwalono by na niego klęskę, więc milczał, cierpiał, znosił.

Zostały tedy lekkie znaki z rozkazu generał-regimentarza w Konstantynowie wraz z Wurclem, z armatami i z oberszterem Machnickim; odłączono pana oboźnego litewskiego Osińskiego i pułk Koryckiego, tak że przy księciu została tylko husaria pod Zaćwilichowskim, dwa regimenty dragonów - i ja z częścią mojej chorągwi. Wszystkiego nie było nad dwa tysiące ludzi. A wtedy już go lekceważono i sam słyszałem, jak mówili klienci księcia Dominika: "Już teraz nie powiedzą po wiktorii, że za sprawą samego Wiśniowieckiego przyszła." I głośno opowiadali, że gdyby tak niezmierna sława pokryła księcia, to by i na elekcji jego kandydat, królewicz Karol, się utrzymał, a oni chcą Kazimierza: Zarazili fakcjami całe wojska tak, że poczęły się dyskursa w kołach jakby na sejmie, wysyłanie delegatów - i o wszystkim tam myślano prócz o bitwie, tak jakby nieprzyjaciel był już pogromion. A owóż, gdybym zaczął opowiadać waszmościom o tych ucztach, o tych wiwatach, o tym przepychu, wiary bym w waszych uszach nie znalazł. Niczym były hufce Pyrrusowe przy onych wojskach, całych od złota, klejnotów i strusich piór. A toż dwieście tysięcy sług i ćmy wozów szły za nami, konie padały pod ciężarem złotogłowiów i jedwabnych namiotów, wozy łamały się pod kredensami. Myślałby kto, że na zawojowanie świata całego idziemy. Szlachta z pospolitego ruszenia po całych dniach i nocach trzaskała batogami: "Ot (mówili), czym chamów uspokoimy, szabli nie dobywając." A my, starzy żołnierze, przywykli bić się, nie rozprawiać, jużeśmy na widok onej pychy niesłychanej przeczuwali coś złego. Dopieroż zaczęły się tumulty przeciw panu Kisielowi, że zdrajca, i za nim, że zacny senator. Siekano się szablami po pijanemu. Strażników obozowych nie było. Nikt ładu nie przestrzegał, nikt dowództwa nie sprawował, każden robił, co chciał, szedł, gdzie mu było lepiej, stawał, gdzie mu się zdawało, czeladź wzniecała hałasy - o Boże miłosierny! toż to był kulig, nie wyprawa wojenna, kulig, na którym salutem Reipublicae przetańcowano, przepito, przejedzono i przefrymarczono w ostatku!

(...)

- Powiadaj waćpan dalej - rzekł Zagłoba - przyszliście tedy pod Piławce i co?

- I staliśmy. O czym tam regimentarze radzili, nie wiem; na sądzie ostatecznym za to odpowiedzą, bo gdyby od razu na Chmielnickiego uderzyli, byłby zniesiony i rozbity, jak Bóg w niebie, mimo nieładu, niesforności i tumultów, i braku wodza. Już tam popłoch był między czernią, już radzono, jak by Chmielnickiego i starszyznę wydać, a on sam ucieczkę zamierzał. Książę nasz od namiotu do namiotu jeździł, prosił, błagał, groził: "Uderzmy, nim Tatary nadejdą, uderzmy!" - i włosy z głowy wyrywał - a tam się jeden na drugiego oglądał - i nic, i nic! Pili, sejmikowali... Przyszły słuchy, że Tatary idą - chan w dwieście tysięcy koni - oni radzili i radzili. Książę zamknął się w namiocie, bo go całkiem spostponowali. W wojsku poczęto mówić, że kanclerz zakazał księciu Dominikowi bitwy staczać, że się układy toczą - wszczął się jeszcze większy nieład. Na koniec Tatarzy przyszli, ale Bóg nam poszczęścił pierwszego dnia, potykał się książę i pan Osiński, i pan Łaszcz stawał bardzo dobrze - spędzili ordę z pola, wysiekli znacznie - a potem...
Tu głos Wierszułłowi zamarł w piersi.

- A potem? - pytał pan Zagłoba.

- Przyszła noc straszna, niepojęta. Pamiętam, strażowałem z mymi ludźmi wedle rzeki, gdy naraz słyszę, aż w obozie kozackim biją z armat jak na wiwaty i słychać krzyki. Dopieroż przypomniało mi się, co wczoraj mówiono w obozie, że jeszcze wszystka potęga tatarska nie stanęła, tylko Tuhaj-bej z częścią. Pomyślałem więc, kiedy tam wiwatują, to już musiał i chan osobą swoją stanąć. Aż tu i w naszym obozie zaczyna się tumult. Skoczyłem sam z kilkoma ludźmi. - Co się stało? - Krzykną mi: "regimentarze uszli!" Ja do księcia Dominika - nie ma go! Do podczaszego - nie ma! do chorążego koronnego - nie ma! Jezu Nazareński!... Żołnierze latają po majdanie, krzyk, wrzask, zgiełk, głowniami świecą: gdzie regimentarze? gdzie regimentarze? A inni wołają: "Koni ! koni !" A inni: "Panowie bracia, ratujcie się! zdrada! zdrada!" Ręce do góry podnoszą, twarze obłąkane, oczy wytrzeszczone, tłoczą się, depczą, duszą, siadają na koń, lecą na oślep bez broni. Dopieroż ciskać hełmy, pancerze, broń, namioty! Aż tu jedzie książę na czele husarii w srebrnej zbroi: sześć pochodni koło niego niosą, a on stoi w strzemionach i krzyczy: "Mości panowie, jam został, kupą do mnie!" Gdzie tam! nie słyszą go, nie widzą, lecą na husarię, mieszają ją, przewracają ludzi i konie, ledwieśmy księcia samego uratowali - po zdeptanych ogniskach, w ciemności, niby wezbrany potok, niby rzeka, wszystko wojsko w dzikim popłochu wypada z obozu, rozprasza się, ginie, ucieka... Nie masz już wojsk, nie masz wodzów, nie masz Rzeczypospolitej... jest tylko hańba nie zmyta i noga kozacka na szyi...

Henryk Sienkiewicz,
Ogniem i Mieczem,
tom II, rozdział 8


Opis bitwy po Piławcami


Wydrukuj stronę