Cerkiew w Subotowie, rys. Tarasa Szewczenki
Cerkiew w Subotowie
rys. Tarasa Szewczenki
Subotów, Śmierć Bohdana Chmielnickiego, rys. Tarasa Szewczenki
Śmierć Bohdana Chmielnickiego w Subotowie
rys. Tarasa Szewczenki
Subotów, widok z XIX wieku NAME=
Subotów, widok z XIX wieku
XIX-wieczny rysunek
Tygodnika Ilustrowanego, 1861 rok

 Kijowskie
 I Rzeczpospolita
 Ukraina prawobrzeżna

 SUBOTÓW

Niewielka wioska nad rzeką Tiasmin, niedaleko Czehrynia, 21 kilometrów od Dniepru.

W pierwszej połowie XVII wieku Subotów należał do Bohdana Chmielnickiego, od 1638 roku był setnika sotni Kozaków rejestrowych (na służbie Rzeczypospolitej) w Czehryniu i pisarza wojsk zaporoskich.

Po śmierci pierwszej żony, Anny Somkówny z Perejasławia, z którą miał pięcioro dzieci Chmielnicki związał się z kobietą, zdradzającą go z Danielem Czaplińskim, podstarościm czehryńskim, szlacheckim warchołem i awanturnikiem. Chmielnicki uwiódł wtedy drugą żonę Czaplińskiego.

Po porwaniu ukochanej, (teraz żony Czaplińskiego), poślubił ją na podstawie zezwolenia władzy cerkiewnej. Jednak po stwierdzeniu zdrady małżeńskiej, kazał swemu pierworodnemu synowi powiesić wiarołomną kobietę wraz z kochankiem.

Już w 1646 roku najprawdopodobniej Czapliński próbował zabić Chmielnickiego. Wydał także rozkaz zabicia jego 10-letniego syna. Gdy okazało się, że Chmielnicki nie ma dowodów na potwierdzających nadanie majątku, Czapliński (po zgonie hetmana Stanisława Koniecpolskiego zarządający, z ustanowienia jego syna Aleksandra, jego dobrami) uzyskał zgodę na przejęcie chutoru.

Najechał Subotów i uprowadził konkubinę Chmiela. Na nic zdały się próby dochodzenia sprawiedliwości przez Chmielnickiego w sądach.

Na podstawie fałszywego donosu o rzekomej współpracy z Tatarami Chmielnicki trafił do więzienia. Wyszedł z niego (1647) dzięki poręczeniom pułkownik Kozaków rejestrowych Krzyczewskiego (rok późnije jego zdrada pod Żółtymi Wodami umożliwiła Chmielnickiemu zwycięstwo).

Podczas wydanej uczty spoił hetmana esauła Iwana Barabasza i podstępnie wyłudził od jego żony listy hetmańskie, z którymi uciekł na Sicz.

Jego przybycie zapoczątkowało bunt Kozaków (1648) , który doprowadził do oderwania Zadnieprza od Rzeczyspospolitej i przyłączenia Ukrainy do Rosji (1654).

W subotowskiej cerkwi św. Ilji (1653) ufundowanej przez Bohdana Chmielnickiego, jako rodzinnej nekropolii, został on pochowany po śmierci (1657).

Jego szczątki zostały później wyrzucone z grobu (1664) przez żołnierzy Stefana Czarnieckiego.

Od 1991 roku Subotów leży w rejonie czehryńskim obwodu (województwa) czerkaskiego niepodległej Ukrainy.




Skrzetuski więc z Zaćwilichowskim siedli sobie w kącie osobno i namiestnik począł wypytywać, co by to za feniks był ten Chmielnicki, o którym wszyscy mówili.

- To wać nie wiesz? - odpowiedział stary żołnierz. - To jest pisarz wojska zaporoskiego, dziedzic Subotowa i - dodał ciszej - mój kum. Znamy się dawno. Bywaliśmy w różnych potrzebach, w których niemało dokazywał, szczególniej pod Cecorą. Żołnierza takiej eksperiencji w wojskowych rzeczach nie masz może w całej Rzeczypospolitej. Tego się głośno nie mówi, ale to hetmańska głowa: człek wielkiej ręki i wielkiego rozumu; jego całe kozactwo słucha więcej niż koszowych i atamanów, człek nie pozbawiony dobrych stron, ale hardy, niespokojny i gdy nienawiść weźmie w nim górę - może być straszny.

- Co mu się stało, że z Czehryna umknął?

- Koty ze starostką Czaplińskim darli, ale to furda! Zwyczajnie szlachcic szlachcicowi z nieprzyjaźni sadła zalewał. Nie jeden on i nie jednemu jemu. Mówią przy tym, że żonę starostce bałamucił: starostka mu kochanicę odebrał i z nią się ożenił, a on mu ją za to później bałamucił, a to jest podobna rzecz, bo zwyczajnie... kobieta lekka. Ale to są tylko pozory, pod którymi głębsze jakieś praktyki się ukrywają. Widzisz waść, rzecz jest taka: w Czerkasach mieszka stary Barabasz, pułkownik kozacki, nasz przyjaciel. Miał on przywileje i jakoweś pisma królewskie, o których mówiono, że Kozaków do oporu przeciw szlachcie zachęcały. Ale że to ludzki, dobry człek, trzymał je u siebie i nie publikował. Owóż Chmielnicki Barabasza na ucztę zaprosiwszy tu do Czehryna, do swego domu, spoił, potem posłał ludzi do jego futoru, którzy pisma i przywileje u żony podebrali - i z nimi umknął. Strach, by z nich jaka rebelia, jako była Ostranicowa, nie korzystała, bo repeto: że to człek straszny, a umknął nie wiadomo gdzie.

Na to pan Skrzetuski:

- A to lis! w pole mnie wywiódł. Toć ja jego tej nocy na stepie spotkałemi od arkana uwolniłem!

...

Namiestnik nie zdążył odpowiedzieć, bo w tej chwili wszedł do izby jakiś szlachcic z ogromnym hałasem. Drzwiami trzasnął raz i drugi, a spojrzawszy hardo po izbie zawołał:

- Czołem waszmościom!

Był to człek czterdziestoletni, niski, z twarzą zapalczywą, której to zapalczywości przydawały jeszcze bardziej oczy jakby śliwy na wierzchu głowy siedzące, bystre, ruchliwe - człek widocznie bardzo żywy, wichrowaty i do gniewu skory.

- Czołem waszmościom! - powtórzył głośniej i ostrzej, gdy mu zrazu nie odpowiadano.

- Czołem, czołem - ozwało się kilka głosów.

Był to pan Czapliński, podstarości czehryński, sługa zaufany młodego pana chorążego Koniecpolskiego.

W Czehrynie nie lubiono go, bo był zawadiaka wielki, pieniacz, prześladowca, ale miał niemniej wielkie plecy, przeto ten i ów z nim politykował.



Henryk Sienkiewicz
Ogniem i Mieczem

tom I, rozdział 2



Wydrukuj stronę