POLACY NA WSCHODZIE - ARCHIWUM WIADOMOŚCI
KWIECIEŃ - MAJ 2004



Archiwum wiadomości
kwiecień-majczerwieclipiecsierpieńwrzesieńaktualne


 

2004-06-14
Finał II Konkursu Krajoznawczego w Grodnie

"Zakątek rodzinny", "Moj rodny kut", "Mano gimtasis kampelis" - tak w różnych językach brzmiało hasło konkursu wśród młodzieży szkolnej, który od marca trwał na Grodzieńszczyźnie.

Organizatorem konkursu są władze samorządowe Grodna oraz Związek Polaków na Białorusi, Polska Macierz Szkolna na Białorusi, filia organizacji społecznej "Społeczeństwo Rosyjskie" w Grodnie, społeczne zjednoczenie Litwinów "Tewine" w Grodnie.

W konkursie udział wzięło 27 szkół z obwodu grodzieńskiego. W niektórych miejscowościach odbywały się eliminacje regionalne. Do finału zakwalifikowało się 12 szkół m.in. z Wołkowyska, Oszmiany, Smorgoń. wśród nich 2 szkoły z polskim językiem nauczania.

22 maja w Polskiej Szkole w Grodnie odbyło się podsumowanie wyników oraz wręczenie nagród.

W kategorii "Najlepszy film o kraju rodzinnym" pierwsze miejsce za film o Elizie Orzeszkowej zdobyła Polska Szkoła w Grodnie, drugie za film o parku "Rumlewo" - gimnazjum nr 1 w Grodnie, a trzecie - za film o Antonim Tyzenhauzie - szkoła nr 5 w Grodnie. Wyróżnienia dostały prace szkoły w Pielasach, liceum nr 1 w Grodnie oraz gimnazjum nr 4 w Smorgoniach. Nagrodzone filmy mają być pokazane w telewizji regionalnej "Grodno".

W łącznej klasyfikacji Polska Szkoła w Grodnie uplasowała się na szóstej pozycji.

wg "Głosu znad Niemna"

2004-06-09
8 lat polskiej szkoły społecznej w Grodnie

Od ośmiu lat przy Związku Polaków w Grodnie funkcjonuje Polska Szkoła Społeczna, do której w br. szkolnym uczęszczało około 200 osób.

22 maja podczas uroczystego zakończenia roku szkolnego Anżelika Orechwo, dyrektor szkoły, wręczyła absolwentom świadectwa ukończenia szkoły. Dla dwudziestu czterech osób był to ostatni rok nauki w tej szkole. Siedmiu z nich już zostało studentami wyższych uczelni w Polsce.

Większość młodzieży uczęszcza do szkół średnich w Grodnie i mimo to znajdują czas i chęć, by uczyć się języka, literatury i historii polskiej. Jest w tym ogromna zasługa nauczycieli szkoły: Jana Mikołajczyka, Ewy Andrzejewskiej, Heleny Baszko, Ryszarda Szczęsnego oraz dyrektor Anżeliki Orechwo.

wg "Głosu znad Niemna"

2004-06-09
Baranowicze - święto polskiej szkoły

16 maja w Polskiej Szkole Społecznej im. Tadeusza Rejtana w Baranowiczach obchodzono Święto Szkoły. Podczas uroczystości Teresa Sieliwończyk, prezes Oddziału Zwiazku Polakow Białorusi w Baranowiczach, opowiedziała o Dniu Polonii i Polaków rozsianych po całym świecie, obchodzonym od niedawna 2 maja. Halina Stawropolcew, nauczycielka szkoły, odczytała referat o uchwaleniu Konstytucji 3 Maja. Ta impreza połączyła obchody dwóch uroczystości: Święto Polonii i Polaków oraz Święto Uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

Uczniowie szkoły przygotowali występ zespołu teatralnego "Szalone", drużyny harcerskiej, chóru "Dlaczego", a także przedszkolaków.

W tej uroczystości wziął również udział Romuald Kunat, Konsul Generalny RP w Brześciu. Najważniejszym wydarzeniem było wręczenie Elżbiecie Dołędze-Wrzosek, dyrektor Polskiej Szkoły Społecznej im. Tadeusza Rejtana przy ZPB w Baranowiczach, Złotego Krzyża Zasługi, nadanego przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Dom Polski w Baranowiczach jest jedyną tego typu instytucją w obwodzie brzeskim. Szczyci się znaczącą liczbą absolwentów, którzy kontyunuują studia wyższe w Polsce.

wg "Głosu znad Niemna"

2004-06-09
Festiwal polskiej piosenki w Lidzie

Alina Kondrowska ze Słonimia zwyciężyła w tegorocznym VI Festiwalu Polskiej Piosenki Estradowej "Malwy 2004", który 23 maja odbył się w Domu Polskim w Lidzie. Festiwal ten od 6 lat organizuje Dział Kultury Związku Polaków na Białorusi. W tym roku uczetsniczylo w nim 14 wykonawców w wieku 16-23 lat - z Sopoćkiń, Grodna, Lidy, Słonimia, Ostrowca, Homla, i Bieniakoń.

Nagrodą główną był udział w dwutygodniowych warsztatach oraz możliwość uczestnictwa w XIII Międzynarodowym Festiwalu "Malwy" w Polsce ufundowane przez ZAKR. Przewodniczący jury Piotr Bakal podziękował organizatorom festiwalu "Jestem pod wielkim wrażeniem, że piosenka polska ma wielu zwolenników na Białorusi i że takie festiwale się odbywają". Sponsorem festiwalu była Fundacja na Rzecz Pomocy Dzieciom z Grodzieńszczyzny oraz Wydział Konsularny Ambasady RP na Białorusi.

wg "Głosu znad Niemna"

2004-06-09
Festiwal Kultury Polskiej w Niemenczynie

30 maja - w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, w amfiteatrze w sosnowym lesie w Niemenczynie, 20 kilometrów od Wilna, odbył się galowy koncert XVI Festiwalu Kultury Polskiej "Kwiaty Polskie". Pomysłodawcą imprezy oraz jej kierownikiem artystycznym i reżyserem jest Jan Mincewicz, poseł na Sejm Republiki Litwy. Kierownictwo choreograficzne sprawuje Leonarda Klukowska.

Festiwal to najstarsza i największa prezentacja polskich zespołów działających na Litwie. Modus vivendi imprezy stanowi zespół pieśni i tańca "Wileńszczyzna" założony przez Jana Mincewicza w 1980 roku, prezentujacy nie tylko pieśni i tańce wileńskie, ale także cale widowiska i obrzędy: "Zaloty na Wileńszczyźnie", "Wesele wileńskie", "Z dymem pożarów" czy "Noc świętojańska".

Uczestniczące w festiwalu zespoły: zespół "Ejszyszczanie" z Ejszyszek , dziecięcy chór "Legenda". i zespół wokalny "Mejszagolanki" z Mejszagoły; zespół "Kotwica" z Kowna, "Wilenka" ze Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli we Wilnie oraz "Znad Mereczanki" z Jaszun, "Czerwone Maki" z Jawniun kolo Szyrwint, "Rodzinka" z Ławaryszek, "Borowianka" z Czarnego Boru, "Rudomianka" z Rudominy to często jedyne ośrodki kultury polskiej. Ich członkowie śpiewają po polsku, ale prowadzą także -jak "Czerwone Kaki" działalność etnograficzną, wyszukując zapomniane dawne polskie pieśni.

Festiwal rozpoczęła polowa msza święta, której przewodniczył ksiądz Witold Zuzo, proboszcz niemenczyńskiej parafii p.w. św. Michała Archanioła, Gościem specjalnym festiwalu był zespół "Kukułeczka" z Dyneburga na Łotwie, który kilkakrotnie prezentował się na niemenczyńskiej scenie.

Tradycyjnie festiwalowi towarzyszy wystawa twórców ludowych z Wileńszczyzny - prezentowano na niej drewniane rzeźby, wyroby kowalskie, obrazy, dzianiny, kilimy, kosze z korzeni sosnowych, hafty, wycinanki z papieru, a także wyroby ze słomy, z ceramiki.

Koncert galowy festiwalu na żywo transmitowały Radia Maryja oraz telewizja TRWAM.

wg "Tygodnika Wileńszczyzny" i "Naszego Dziennika"

2004-06-07
Peregrynacja Jasnogórskiej Ikony po Zaporożu

Kopia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej będzie peregrynuje po diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie. 17 maja br. generał Zakonu Paulinów - o. Izydor Matuszewski przekazał Ikonę na ręce ordynariusza - bp. Stanisława Padewskiego. Z inicjatywą peregrynacji Jasnogórskiego Obrazu, pierwszą taką inicjatywą na Ukrainie, wyszedł pracujący w parafii w Mariupolu o. Symplicjusz Berent, paulin.

Na terenie powstałej przed 2 laty diecezji mieszka ok. 20 mln ludzi. Katolicy stanowią niespełna 3% tej liczby. Istnieje tam 40 wspólnot parafialnych, którym posługuje prawie 30 kapłanów. Na jasnogórską uroczystość przekazania kopii Ikony przyjechała z Ukrainy grupa ponad 150 katolików, pokonując prawie 2 tys. km.

wg Tygodnika Katolickiego "Niedziela"

2004-06-07
Kampania wyborcza do Europarlamentu w Solecznikach

Podczas spotkań w zamieszkałym przez zdecydowaną większość Polaków rejonie solecznickim na Litwie wyjaśniano przyczyny zawarcia koalicji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Związku Rosjan Litwy w wyborach do Europarlamentu.

Jak powiedział prezes Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, poseł na Sejm Republiki Litewskiej Waldemar Tomaszewski "Stworzenie koalicji wyborczej ze Związkiem Rosjan Litwy miało na celu połączyć głosy zamieszkałych w kraju mniejszości narodowych. Połączone głosy elektoratu zwiększają nasze szanse na uzyskanie pozytywnego wyniku w wyborach.(...) Wybory do Europarlamentu są także swoistą przygrywką do jesiennych wyborów sejmowych".

wg "Tygodnika Wileńszczyzny"

2004-06-02
Obóz wolontariuszy w Mirze

Latem w miejscowości Mir zostanie zorganizowany międzynarodowy obóz wolontariuszy, pracujacych przy rekonstrukcji pałacu Radziwiłłów. Organizatorem obozu jest Republikańskie Zjednoczenie Społeczne "Białoruska Asocjacja Klubów UNESCO", które działa w ramach projektu "Zamki Białorusi". Oprócz prac restauracyjnych, program obozu przewiduje przeprowadzenie programów edukacyjnych UNESCO. Odbędą się również warsztaty dla artystów.

wg "Glosu znad Niemna"

2004-06-01
Obchody jubileuszu chóru "Głos znad Niemna" w Grodnie

16 maja w Polskiej Szkole w Grodnie chór "Głos znad Niemna" obchodził jubileusz 10-lecia.

Uroczysty koncert jubileuszowy poprzedzony został mszą św. w katedrze grodzieńskiej. Na imprezie nie zabrakło wieloletnich przyjaciół chóru tak z Grodna jak i z Polski. Przybył na uroczystość ks. biskup Antoni Dziemianko oraz Tadeusz Kruczkowski, prezes Związku Polakow na Białorusi. Zarząd Główny ZPB z okazji 10-lecia chóru nadał jego członkom dyplomy uznania za aktywną i ofiarną działalność na rzecz odrodzenia narodowego Polaków na Białorusi, za upowszechnianie polskiej kultury narodowej, za wierność mowie i tradycji.

Prof. Andrzej Stelmachowski, prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", nadesłał list, w którym z całego serca życzył dalszych sukcesów artystycznych. Nie zapomnieli o "Głosie znad Niemna": chór "Baćkauszczyna" z Grodna oraz Polski Ludowy Zespół Pieśni i Tańca "Chabry", które uświetnili swoimi występami uroczystość.

Chór "Głos znad Niemna" powstał w lutym 1994r. Najbardziej liczną i wykwalifikowaną część chóru stanowią uczestnicy istniejącego niegdyś chóru "Echo Grodna". Oficjalna nazwa "Głos znad Niemna" została nadana zespołowi 26 maja 1994r. na I Zjeździe Grodnian, podczas symbolicznego chrztu przez śp. mgr Zofię Tokarz, prezes Koła Grodnian im. Elizy Orzeszkowej oraz Ośrodka Kultury i Edukacji "Civitas Christiana" i Aleksandra Pawłowskiego, kombatanta i zasłużonego bohatera wojny obronnej 1939-1945r., kawalera orderów Virtuti Militari i Krzyża Walecznych, który walczył o niepodległość Polski, Francji i Anglii.

Chór liczy około 35 osób, w większości są to ludzie w średnim wieku i ci, którzy pamiętają tragedię Polaków w drugiej połowie XX wieku. Do zespołu należą zarówno młodzi jak i doświadczeni pracownicy szkół, przedszkoli, szpitali, techników oraz śpiewający poeci - Helena Trocka i Ryszard Kacynel. Wraz z kompozytorem Wiktorem Adamowiczem tworzą utwory, których atmosfera odzwierciedla przeżycia Polaków mieszkających na Kresach : "Pieśń o Grodnie", "Kochany Niemnie", "Moja Warszawa", "Pierwsza Polska Szkoła", "Mogiła w kurhanie", "Pieśń Filaretów". W 55. rocznicę wielkiej polskiej tragedii została napisana piosenka "Katyńskie łzy".

Chór dał ponad 280 koncertów, z czego na 165 na Białorusi i 116 w Polsce. Na Białorusi występował m.in. w Grodnie, Mińsku, Wołkowysku, Oszmianie, Smorgoniach, Zelwie, Słonimiu, Skidlu, Rubieżewiczach, Borunach, Lidzie, Wasiliszkach, Wołożynie oraz Różanie, Prużanie i in.

W Polsce chór gościły m.in: Warszawa, Łódź, Bydgoszcz, Olsztyn, Białystok, Częstochowa, Gdańsk, Łomża, Skierniewice, Słupsk, Kętrzyn, Mrągowo, Ełk, Bielsk Podlaski, Żyrardów, Koszalin, Tczew, Malbork, Bytów, Zgierz, Turek i Sokółka.

wg "Głosu znad Niemna"

2004-05-31
Tu polskość pulsuje z całą mocą...

Prezentujemy relację "Magazynu Wileńskiego" autorstwa Lucyny Dowdo i Janiny Lisiewicz o obchodach Dnia Polonii i Polaków za Granicą w Wilnie:

"Wilno jeszcze czegoś takiego nie widziało. Po raz pierwszy w powojennej historii Litwy polska społeczność w barwny i niecodzienny sposób zademonstrowała swą jedność i przynależność narodową. 2 maja - w Dniu Polonii i Polaków za Granicą - ok. 10 tys. Polaków z całej Litwy przemaszerowało ulicami Starówki Wileńskiej - od Ratusza aż do Pałacu Widowisk i Sportu.

"O, Polacy nacierają!.." - rzucił ktoś po litewsku z tłumu osób obserwujących przemarsz. Jednak bez ironii, z rozbawieniem. Niezorientowani przechodnie obserwowali wielobarwny pochód Polaków ulicami Wilna z zaskoczeniem, ale też sympatią, zaś liczni turyści z Polski - z zachwytem. Widać było, że ta niespodziewana manifestacja polskości w samym sercu Wilna zdumiła ich i wzruszyła. Oklaskami i radosnymi okrzykami witali demonstrantów ubranych w ludowe stroje, "uzbrojonych" w polskie, litewskie i unijne sztandary. Niektórym grupom towarzyszyły własne, przygrywające na polską patriotyczną nutkę, kapele. Nie zabrakło też w pochodzie akcentu litewskiego i... zaoceanicznego. Na czele kolumny ustawiły się bowiem przeurocze pomponiarki (ang.: cheerleader), a tuż za nimi - litewska orkiestra dęta "Trimitas", która, zanim pochód ruszył, tak od serca gruchnęła słynnego poloneza Ogińskiego "Pożegnanie z ojczyzną", że oczy wszystkich zgromadzonych na chwilę "znalazły się w mokrym miejscu". Zresztą okazji do wzruszeń było więcej. Chociażby świadomość, że się nie ugięliśmy, gdy przetrzebionych po wojnie wywózkami i repatriacją, najpierw próbowano nas rusyfikować, potem lituanizować i asymilować, nieraz usiłowano skłócić. Chyba to nas zahartowało. "Jesteśmy tu nadal - silniejsi i pewniejsi siebie niż kiedykolwiek, bo na własnej ziemi, bo zwarci i solidarni..." - takie deklaracje można było wyczytać na twarzach manifestantów.

Pomysłodawcą i organizatorem pierwszych w historii tak uroczystych obchodów Dnia Polonii i Polaków za Granicą w Wilnie był Związek Polaków na Litwie.

"Chcieliśmy zademonstrować jedność wszystkich Polaków w kraju i poza jego granicami, naszą więź z Macierzą. Była to też doskonała okazja, by głośno powiedzieć, że nasza społeczność na Litwie stanowi cząstkę tej wielkiej rodziny i jesteśmy z tego dumni" - tak prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz tłumaczył ideę tych obchodów.

Zresztą powodów demonstracji swojej jedności i więzi z Macierzą mieliśmy więcej. Chociaż zarówno Litwa jak i Polska od zawsze znajdują się w Europie, jednak dzień 1 maja tego roku wejdzie do historii, bowiem tego dnia przystąpiliśmy wspólnie do Unii Europejskiej, do nowej Europy, która nie uznaje granic.

Inaugurując wileńskie obchody Dnia Polonii i Polaków za Granicą zademonstrowaliśmy też, że spoglądając w przyszłość, nie zapominamy o przeszłości, że do nowej Europy wkraczamy dumni ze swojej historii. Przemarsz Polaków ulicami Wilna poprzedziła bowiem uroczystość złożenia kwiatów na cmentarzu na Rossie, gdzie spoczywa serce Marszałka Józefa Piłsudskiego. Oddając hołd pamięci Marszałka i wszystkich spoczywających na Rossie prezes ZPL powiedział ze wzruszeniem:

"Jesteśmy w świętym miejscu pamięci i spoczynku ludzi zasłużonych dla Wilna, Rzeczypospolitej, Litwy. W miejscu ważnym ze względu na imię Marszałka Józefa Piłsudskiego. Męża stanu, który odegrał wybitną rolę w dziejach Europy pierwszej połowy XX wieku. To jemu właśnie Polska zawdzięcza swoje zmartwychwstanie w latach 1918-1919, a Europa - swoje ocalenie przed zaciekłością bolszewizmu. Nie-przypadkowo Serce Marszałka Piłsudskiego zostało złożone w grobie jego Matki w Wilnie, a ciało jego spoczywa obok królów polsko-litewskich w Katedrze na Wawelu w Krakowie. To serce wskrzesiciela państwowości Rzeczypospolitej Polskiej zostało przekazane nam w testamencie. Jest to dla nas - potomnych - wielki dar, którego powinniśmy być godni".

Wicemarszałek Senatu RP Jolanta Danielak, która na zaproszenie ZPL uczestniczyła w wileńskich obchodach Dnia Polonii i Polaków za Granicą, podkreślała, że czuje się zaszczycona mogąc w takim dniu być "właśnie tutaj, wśród Was, na Litwie, gdzie polskość pulsuje z całą mocą".

"Nie mogę oprzeć się pokusie, którą dyktuje mi serce, które każe mi powiedzieć: jak dużo tu Polski - na tym cmentarzu, wśród nas, w każdym sercu. Dziękuję za tę Polskę i niech ta Polska tu trwa (...). Polacy na Litwie zachowują związek z mową ojczystą, kulturą duchową i naszą narodową tradycją, są świadomi przynależnych im praw i są lojalnymi obywatelami Litwy, jednocześnie zaangażowanymi w budowę społeczeństwa obywatelskiego i wszechstronny rozwój w kraju zamieszkania" - powiedziała wicemarszałek, zwracając się do licznie zgromadzonych na Rossie rodaków. Na zakończenie dodała, że wielką zasługę w "trwaniu tej Polski na ziemi litewskiej" ma Związek Polaków na Litwie, świętujący w tych dniach jubileusz piętnastolecia.

Gdyby Marszałek Piłsudski mógł uczestniczyć w tej uroczystości, byłby zapewne dumny ze swoich Rodaków. Z tego, że wbrew nieraz okrutnym zawirowaniom dziejowym, przetrwaliśmy na tej ziemi, że zachowaliśmy to, co dla nas najdroższe - naszą polskość, jedność i więź z Macierzą, że w pewien sposób zrealizowaliśmy też Jego dążenia. Przecież, jak w swoim przemówieniu zaznaczył prezes Mackiewicz: "Marszałek w swoim czasie był nie tylko twórcą nowoczesnej Polski, nie tylko całe swoje życie walczył o przywrócenie wielkości Polski i Litwy, planował też federację środkowej Europy w czasach samookreślenia narodów (...). Był mężem stanu, który wyprzedzał swoją epokę, starał się nawiązywać dobre stosunki z sąsiadami Polski".

Zdaniem prezesa ZPL, przystąpienie do nowej Europy jest dla Polaków na Litwie bardzo ważnym historycznym zwrotem, bo faktycznie znikają granice między Wileńszczyzną, Wilnem, całą Litwą a Polską.

"Odtąd będziemy żyli w jednym obszarze - powiedział, - bez barier historycznych, politycznych, gospodarczych, a także, miejmy nadzieję, mentalnych. Nie spodziewamy się, że wejście do Unii od dzisiaj rozstrzygnie wszystkie nasze problemy, tym niemniej, trzeba wierzyć, że zniesienie granicy z Macierzą i resztą Europy - przed nami Polakami - otwiera na przyszłość wielkie perspektywy".

Po złożeniu u stóp Mauzoleum Matki i Serca Syna wieńców i kwiatów, które grubym kobiercem pokryły całą przestrzeń wokół marmurowej płyty, wysocy goście, przedstawiciele Ambasady i Konsulatu RP, jak też przedstawiciele samorządów, wszystkich polskich organizacji i oddziałów ZPL, szkół i przedszkoli zgodnie ruszyli w kierunku Kaplicy Ostrobramskiej, gdzie odbyła się Msza św. w intencji wszystkich Polaków. Celebrujący ją ksiądz dziekan Józef Aszkiełowicz przypomniał wiernym: "jeszcze Polska nie zginęła, dopóki trzymamy się Jezusa i Maryi".

Uroczystości z okazji Dnia Polonii i Polaków za Granicą zakończyły się koncertem galowym I Międzynarodowego Festiwalu Kultury Polskiej, który odbywał się w największej z sal koncertowych na Litwie - w Pałacu Widowisk i Sportu w Wilnie. Otwierając Festiwal - jego gość honorowy wicemarszałek Senatu RP Jolanta Danielak witając zebranych na sali rodaków zaznaczyła, że odbywa się on w przeddzień rocznicy Konstytucji 3 Maja. Składając życzenia i podkreślając znaczenie tych dat dla historii i dnia dzisiejszego zarówno Polaków w Macierzy, jak i tych - rozsianych po świecie, wicemarszałek Senatu RP nawiązała do nowych realiów - współżycia narodów w zjednoczonej Europie. Wręczając prezesowi ZPL Michałowi Mackiewiczowi reprint Konstytucji 3 Maja podkreśliła znaczenie tego dokumentu dla historii obojga narodów i świata.

Pierwsza część koncertu festiwalowego została pomyślana przez organizatorów (kierownik artystyczny Henryk Kasperowicz, reżyseria Irena Litwinowicz oraz Edward Trusewicz, choreografia Marzena Grydź i Renata Lisowska, konsultant wokalny Alicja Dacewicz) jako "polskie hulanie". Trzeba przyznać - bardzo trafnie, bowiem obecność w tle na scenie biesiadującej, tańczącej gromady pozwoliła stworzyć nastrój iście świąteczny i wypełnić przerwy pomiędzy poszczególnymi występami. A kolejni zjawiający się na scenie artyści i zespoły niczym goście wchodzili do świątecznego domu.

Niestrudzeni, niezwykle lubiani prowadzący Anna Adamowicz i Dominik Kuziniewicz jak i przystało na wodzirejów "hulania", sypali dowcipami, pomysłowo zapowiadali kolejnych artystów, a i wzruszyć potrafili - bo jakby mało ten dzień w sobie uroczystych okazji jednoczył, to przecież Dzień Matki przypadający tej pierwszej majowej niedzieli nie mógł być zapomniany.

I chociaż na scenie w ciągu kilku godzin przewinęło się ponad 20 zespołów, dzięki udanej reżyserii i scenografii ani monotonii, ani znudzenia nie było za grosz. Dzięki udanej formule występów mogliśmy dostrzec zasadnicze różnice pomiędzy tak zdawałoby się podobnymi ludowymi zespołami. Dziś doskonale wiemy, że krakowiak tańczony przez kowieńską "Kotwicę" jakże inny jest od tegoż tańca w wykonaniu "Wilii". Rzewne piosenki, skoczne tańce, uroczysty mazur i smętny kujawiak, wesołe przyśpiewki - młodociani i trochę starsi artyści tworzyli na scenie dostojny obraz naszej rodzimej kultury. Bardzo miłym i wzruszającym akcentem festiwalu były występy zespołu "Połoniny" z Macierzy oraz "Karolinki" z tak bliskiej a jakże dziś "zagranicznej" (jak mówiła Franukowa) Białorusi.

Mocnym i niezapomnianym z pewnością na długo akcentem festiwalu stał się występ Polskiego Chóru Pokoju z orkiestrą. W zespole tym śpiewa młodzież polska z Austrii, Białorusi, Czech, Litwy, Łotwy, Polski, Ukrainy. "Hymn Trzeciego Tysiąclecia" - niczym dzwon trwogi za losy człowieka i współczesnego świata zabrzmiał niezwykle uroczyście i wzniośle wraz ze świątecznym fajerwerkiem. Zasłuchanie i reakcja sali mówiły, że taka zaduma jakże jest potrzebna człowiekowi… "Rota" odśpiewana wspólnie przez artystów i widzów zakończyła pierwszą część koncertu. Jego druga część była bardziej estradowa i mocna w uderzenie - na scenie gościł zespół z Polski "Maanam". W sumie widzowie otrzymali piękny prezent w tym szczególnym dniu, w którym zgodnie się połączyły tak ważne dla nas daty i święta.

Szczere i ogromne "dziękuję" należy się wszystkim tym, kto zainicjował i nie pożałował wysiłku na zorganizowanie tak pięknego święta."

wg "Magazynu Wileńskiego"

2004-05-28
W drugi weekend czerwca - otwarcie sezonu letniego w Połądze

Otwarcie sezonu letniego w Połądze nastąpi w dniach 11 - 13 czerwca. Co roku na otwarcie sezonu do Połągi przybywa około dwustu tysięcy mieszkańców Litwy. Może to jednak stanowić pewien problem, bowiem jak wiadomo, 13 czerwca odbędą się przedterminowe wybory prezydenckie, a w tym czasie większość mieszkańców na pewno zechce uczetniczyć w uroczystościach z okazji otwarcia sezonu kąpielowego w Połądze. Władze Połągi zapowiadają masę imprez - koncerty, imprezy dla dzieci, pokaz sztucznych ogni. Zazwyczaj otwarcie sezonu letniego w Połądze odbywało się w pierwszy weekend czerwca, jednak w tym roku z niewiadomych przyczyn, ta tradycja została złamana.

Tego lata na plażach Połągi nie będzie żadnych koncertów. Taką dezyję podjęły władze tego miasta. Po prostu, troszcząc się o przyszłość wybrzeża, zakazano organizowania tam imprez masowych. Bowiem po każdej imprezie, pozostawały ogromne, przerażające ilości śmieci, zniszczone wydmy.

wg www.znadwilii.lt

2004-05-27
Bezpłatne wizy i obywatelstwo dla Polaków z zagranicy?

W projekcie Ustawy o stwierdzaniu pochodzenia polskiego osób zamieszkałych za granicą i ich uprawnieniach nie znalazł się zapis mówiący o osiedlaniu się tych osób na stałe w Polsce. Jednak osoba, która uzyska polskie obywatelstwo, będzie miała takie same prawa jak wszyscy Polacy. Będzie wówczas mogła osiedlić się na stałe w naszym kraju bez konieczności udowodnienia, że posiada niezbędne środki finansowe na ten cel.

Będzie również miała prawo podjęcia dowolnej pracy, kształcenia się, leczenia i korzystania z pomocy społecznej na tych samych zasadach, co wszyscy obywatele naszego kraju.

Warunkami otrzymania obywatelstwa polskiego przez osoby mieszkające za granicą, według projektu, ma być znajomość języka polskiego oraz konieczność przedstawienia dokumentów potwierdzających, że rodzice lub dziadkowie tych osób byli obywatelami naszego kraju.

"Trzeba w końcu zrealizować konstytucyjny zapis, który mówi o tym, że osoba, której polskie pochodzenie zostało stwierdzone, może osiedlić się na terytorium Polski na stałe. Jak dotąd ustawodawca nie wypełnił tego obowiązku, a rząd nie ma pomysłu, w jaki sposób go zrealizować. Komisja zastępuje rząd w tej kwestii" - powiedział PAP członek Komisji Romuald Ajchler (SdPl).

Według przewodniczącego Komisji, Romana Giertycha (LPR), istnieje duże prawdopodobieństwo, że ustawa ta zostanie szybko uchwalona. "Trzeba to zrobić w trybie pilnym. Jest wola polityczna, aby w tej kadencji Sejmu ustawa weszła w życie" - powiedział Giertych podczas posiedzenia komisji.

wg PAP

2004-05-26
Upamiętnienie pomordowanych mieszkańców wsi Koniuchy

W Koniuchach koło Naliboków (dawny pow. Stołpce, woj. nowogródzkie) na Wileńszczyźnie oddano hołd mieszkańcom tej polskiej wsi, zamordowanym podczas pacyfikacji 60 lat temu. Po odprawieniu polowej mszy świętej odbyło się uroczyste poświęcenie krzyża wzniesionego ku czci ofiar zbrodni. 3-metrowej wysokości biały granitowy krzyż ufundowała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z inicjatywy jej sekretarza generalnego Andrzeja Przewoźnika. Krzyż stoi na rozstajach dróg przy starym cmentarzu, na którym pochowano część ofiar tej zbrodni, dokonanej między innymi na tym cmentarzu. Wyryty na krzyżu napis w językach polskim i litewskim głosi: "Pamięci mieszkańców wsi Koniuchy, mężczyzn, kobiet i dzieci, zamordowanych w nocy 29-ego stycznia 1944-ego roku podczas napadu oddziałów partyzantki sowieckiej z Puszczy Rudnickiej". Napis przedstawia też 38 imion i nazwisk cywilnych ofiar zbrodni w wieku od 2-ch do 57-miu lat.

wg Informacyjnej Agencji Radiowej

2004-05-25
Instytut Pamięci Narodowej zbada zbrodnię katyńską

Na przełomie lipca i sierpnia Instytut Pamięci Narodowej rozpocznie śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej. Mord na polskich oficerach nadal jest drażliwym problemem w relacjach polsko - rosyjskich. - Pojawia się coraz więcej informacji, o których do tej pory nic nie wiedzieliśmy. Na pewno zrobimy wszystko, by wyjaśnić szczegóły zbrodni, która według naszego prawa była ludobójstwem - powiedział dziennikowi "Rzeczpospolita" prezes Instytutu prof. Leon Kieres. Śledztwo IPN pozwoliłoby na ustalenie wszelkich okoliczności zbrodni, jej autorów i wykonawców oraz pełnej listy ofiar, której wciąż nie ma.

Trzy tygodnie temu w artykule "Bez czekania na Rosjan" napisaliśmy, że istnieje możliwość prowadzenia śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej przez IPN równolegle z postępowaniem rosyjskim, toczącym się od 1990 r. bez widocznych efektów.

Kilka dni temu doszło do spotkania Leona Kieresa z ambasadorem Rosji. - Ambasador odwiedził nas w IPN, by przekazać list w imieniu władz Rosji z informacją o stanie prowadzonego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej. To pierwszy taki kontakt i konkretna informacja w tej sprawie. Rosjanie zastrzegli, iż ich śledztwo jest wstrzymywane przez oczekiwanie od 2002 roku na pomoc prawną z Ukrainy w zakresie danych dotyczących mordowania polskich obywateli w latach 1939 - 1940. Białoruś już odpowiedziała Rosjanom, że na jej terytorium nie ma dokumentów potwierdzających takie mordy - powiedział nam prof. Kieres.

Szef IPN nie chciał ujawnić pełnej treści listu przekazanego przez Rosjan ani też atmosfery, w jakiej przebiegało spotkanie. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że strona rosyjska nie była zbyt zadowolona ze stanowiska prof. Kieresa o tym, iż śledztwo prowadzone jest zbyt wolno. W czasie spotkania powracała wciąż sprawa nieujawnionych do tej pory umów polsko-rosyjskich w sprawie zbrodni katyńskiej. Wiemy, że takie umowy są, ale nadal nikt nie wie, co zawierają.

- Dla mnie zaskoczeniem było to, że w liście przekazanym przez ambasadora powoływano się na to, iż w 1995 roku w Warszawie został podpisany protokół, w którym Ukraina i Białoruś zobowiązały się do zbadania faktów rozstrzeliwania polskich oficerów. Pomoc w odnalezieniu tych umów obiecało nowe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości - dodaje szef IPN.

Decyzja o wszczęciu śledztwa rodzi jednakże pewne ryzyko. Równolegle prowadzone dochodzenia mogą spowodować, że nie będziemy mieli dostępu do dokumentów, które są w rękach Rosjan. Prokuratura rosyjska może odmówić przekazania ich IPN, tłumacząc, że stanowią dowody, z których właśnie korzysta.

Doświadczenia IPN wskazują, że zbrodnie popełnione w latach 40. na terenie ZSRR nie są uznawane przez władze rosyjskie za ludobójstwo, które nie ulega przedawnieniu. Także zabójstwo popełnione na rozkaz przełożonych nie jest, według rosyjskiego prawa, przestępstwem.

Rozpoczęcie śledztwa przez IPN w sprawie zbrodni katyńskiej to duże wyzwanie dla pionu śledczego. - By mu sprostać, do prowadzenia śledztwa musi zostać powołany zespół kilku prokuratorów. Jeden nie dałby sobie rady, a przecież nam chodzi o wyjaśnienie sprawy, ustalenie sprawców, a nie markowanie śledztwa - mówi wysoki rangą urzędnik IPN.

Prokuratorzy będą musieli przede wszystkim zapoznać się z zebranymi do tej pory materiałami, a później - z zeznaniami świadków dotychczas przesłuchanych w tej sprawie przez Rosjan. A także przesłuchać inne osoby. Ich liczba może sięgać nawet dwóch tysięcy.

Według prof. Kieresa za podjęciem śledztwa przemawiają "oczekiwania społeczne i uczciwość". Wyjaśnienia okoliczności mordu polskich oficerów i wskazania winnych od lat domagają się także przedstawiciele Rodzin Katyńskich. Oni również wiedzą, że warunkiem powodzenia polskiego śledztwa jest przekazanie lub udostępnienie stronie polskiej wszystkich akt sprawy.

Do tej pory Rosjanie nie udostępnili wszystkich akt personalnych sprawców zbrodni, czyli funkcjonariuszy NKWD. Co prawda, na początku lat 90. prezydent Borys Jelcyn zdecydował się na ujawnienie prawdy o Katyniu i przekazanie części akt w ramach walki politycznej z komunistami, ale była to zaledwie niewielka część.

22 maja przedstawiciele organizacji katyńskich skierowali wniosek do ministra sprawiedliwości o powrót do śledztwa w sprawie zbrodni popełnionych przez władze sowieckie na Polakach w okresie II wojny światowej. Wniosek przedstawił podczas sesji "Zbrodnia katyńska - Wina i oskarżenie" mecenas Piotr Andrzejewski.

Zdaniem wnioskodawców, wypełnienie tych kompetencji jest moralnym obowiązkiem państwa polskiego, a obowiązująca ustawa o IPN obliguje do wszczęcia i prowadzenia śledztw w sprawie zbrodni na Narodzie Polskim.

20 maja prezes Instytutu Pamięci Narodowej Leon Kieres powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że Naczelna Prokuratura Wojskowa Rosji zadeklarowała, że jest gotowa do kontynuowania śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej List z takim zapewnieniem przekazał prezesowi IPN ambasador Rosji.

Według profesora Kieresa Rosjanie zastrzegli, że jedyną przeszkodą do kontytyuowania śledztwa był, i nadal jest, brak reakcji władz Ukrainy, na prośbę Rosji o pomoc w zdobyciu istotnych infomacji. Chodzi o dane na temat miejsc straceń polskich obywateli w latach 1939 - 40 na terenie Ukrainy i Białorusi." Prof. Leon Kieres podkreślił, że mimo zastrzeżenia, że postep w śledztwie zależy o działań Ukrainy, deklaracja Rosji jest bardzo ważna. "Po raz pierwszy od lat uzyskaliśmy informację, na jakim etapie jest śledztwo katyńskie. Poza tym jest to pierwsza od 1995 roku reakcja strony rosyjskiej na wystąpienia Polski" - dodał Kieres. Kilka tygodni temu szef IPN oświadczył, iż rozważa wszczęcie polskiego śledztwa w sprawie Katynia, a jako powód podał przedłużanie się postępowania, które prowadzi od lat rosyjska prokuratura wojskowa.

wg "Rzeczpospolitej", "Naszego Dziennika" i Informacyjnej Agencji Radiowej

2004-05-24
Michał Mackiewicz ponownie prezesem Związku Polaków na Litwie

Podczas obrad X Zjazdu Związku Polaków na Litwie (ZPL), który obradował w niedzielę 23 maja w Wilnie, jednogłośnie wybrano na prezesa Michała Mackiewicza, radnego miasta Wilna, redaktora naczelnego miesięcznika "Magazyn Wileński". M. Mackiewicz pełnił funkcję prezesa także w poprzedniej kadencji.

Prezes ZPL zapowiedział, że "Związek będzie kontynuował rozpoczętą pracę na drodze utrwalania świadomości i tożsamości narodowej - polskiej na Litwie, rozstrzygał stare problemy, głównie dotyczące oświaty polskiej i zwrotu ziemi na Wileńszczyźnie i występował z nowymi inicjatywami". Jedną z takich inicjatyw będzie otwarcie już wkrótce Ośrodka Wspierania Przedsiębiorczości i Inicjatyw Lokalnych.

"Czasy się zmieniają, zmieniają się realia, życie się staje coraz bardziej skomercjalizowane. Chcemy pomóc tym, którzy mają pomysł na zarabianie pieniędzy, ale nie bardzo wiedzą jak go zrealizować. Będziemy służyli pomocą w pisaniu projektów, radą, a nawet w prowadzeniu księgowości" - powiedział prezes Mackiewicz. Według prezesa, Związek Polaków na Litwie nadal będzie realizował hasło "Jednością silni". "Nie chodzi tu o formalną przynależność do Związku, ale o wspieranie wszystkiego, co polskie na Litwie" - zaznaczył Mackiewicz.

Zjazd ZPL przyjął dokumenty, w których między innymi zwrócił się do władz Litwy o zachowanie w kraju tradycyjnej polskiej szkoły z nauczaniem wszystkich przedmiotów w języku ojczystym; o przyspieszenie procesu zwrotu własności ziemi i innych nieruchomości na Wileńszczyźnie; o uznanie języka polskiego obok litewskiego w tych rejonach Litwy, gdzie Polacy stanowią większość.

Do władz Litwy i Polski zaapelował o pilne ustalenie zasad finansowania działalności społecznej, kulturalnej i oświatowej społeczności polskiej na Litwie w warunkach przynależności do Unii Europejskiej. Inny jeszcze dokument mówi o strategicznym partnerstwie ZPL z partią - Akcją Wyborczą Polaków na Litwie i poparciu jej w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Związek Polaków na Litwie jest największą polską organizacją społeczną, liczy około 11 tys. członków. Społeczność polska na Litwie liczy 235 tys. Polacy są najliczniejszą mniejszością narodową w kraju, stanowią 6,7 proc. ludności.

wg www.znadwilii.lt

2004-05-20
Polacy w Kiejdanach

Na podstawie listu pana Pawła Duchowskiego zamieszczonego w serwisie Wspólnoty Polskiej prezentujemy informacje o Polakach mieszkających na Żmudzi.

Jesienią 1994 roku powstało w Kiejdanach pierwsze Koło Związku Polaków na Litwie przy oddziale kowieńskim ZPL. W 1996 powstał samodzielny Oddział ZPL "Lauda", od 2000 roku działa Stowarzyszenie Polaków Kiejdan, któremu prezesuje Irena Duchowska. Oddział ZPL "Lauda" - Stowarzyszenie Polaków Kiejdan organizuje obchody świąt polskich - Święta Niepodległości Polski 11 listopada oraz Dnia Konstytucji 3 Maja, majówki, spotkania okolicznościowe z rodakami, różne imprezy, koncerty;

Obecnie w rejonie kiejdańskim mieszka około 1% Polaków (ok. 700 osób). Nie ma tu nabożeństw w języku polskim ani też polskich szkół, co bardzo utrudnia przetrwanie w polskości.

W lutym 1998 powstał zespół "Issa" występujący później w Wilnie, Połukni, Kiejdanach, Szatejniach, Datnowie, Akademii, Ażołocie. Brał udział w Festynach Kultury Polskiej: "Pieśń znad Wilii"- w Wilnie, "Kwiaty Polskie" - w Niemenczynie oraz Jarmarkach Folkloru w Węgorzewie.

W czerwcu 2003 po raz pierwszy w Kiejdanach był zorganizowany Festyn Kultury Polskiej "Znad Issy", w którym udział wzięło aż 15 zespołów z różnych zakątków Litwy, a ogółem uczestniczyło ponad 500 osób. Na spotkania wigilijne zbierają się Laudańczycy z Poniewieża, Szawel, Kiejdan, Datnowa, Kieleryszek, Birży, Misztowt, Wajnotiszek, Akademii i nawet z Wilna. Spotkanie odbyło się w sali w Akademii. Cała sala, z rozrzewnieniem, śpiewała wspólnie z zespołem "Issa" kolędy. Nawiązano współpracę z Polonią szwedzką.

Od r. 2001 przy SPK zaczęła działać sekcja literacka "Nad Niewiażą". Zbiór poezji ostatnio wydała Birute Wapsziene, wiersze Ireny Duchowskiej ukazały się w zbiorku "Poezja dzisiaj" w Warszawie 2002, "Panoramie Kresowej" w Łomży, "Rocie" w Lublinie, "Magazynie Wileńskim", "Spotkaniach" i w innych.

wg www.wspolnota-polska.org.pl

2004-05-14
Niepokój o magazyny amunicji

Katastrofa w magazynie amunicji w obwodzie zaporoskim na Ukrainie wzbudziła niepokój mieszkańców Lwowa i okolic. W Brzuchowicach (ukr. Briuchwicze) pod Lwowem znajduje się olbrzymi skład amunicji. Aby wywieźć zgromadzoną tam aminicję, zdaniem ukraińskiego generała Wołodymyra Popowycza, potrzeba co najmniej 4 lat. Wielki skład amunicji w Brodach jest obecnie w stanie likwidacji.

Na terenach pięciu obwodów zachodniej Ukrainy zgromadzone były największe wojskowe składy broni Związku Sowieckiego. Szacuje się, że obecnie znajduje się tu ok. miliona ton broni rakietowej i artyleryjskiej, 22 tys. wagonów z uzbrojeniem rakiet.

wg "Wirtualnego Lwowa" (lwow.wschod.info/news)

2004-05-10
Białoruś - rocznica awarii w Czarnobylu

W związku z 18 rocznicą awarii w Czernobylu w Mińsku odbyła się tradycyjna akcja - "Szlak Czarnobylski" - poświęcona rocznicy awarii. W manifestacji udział wzięło ponad 1,5 tys. osób. Organizatorem była Koalicja Ludowa "5+".

Władze Mińska nie zgodziły się na zorganizowanie marszu i mityngu w centrum miasta, jak planowała opozycja. Tradycyjnie wyznaczyły one miejsce na przeprowadzenie obchodów rocznicowych w jednej z dzielnic Mińska - Parku Przyjaźni Narodów. Opozycja wezwała ludzi do przyjścia na Plac Jakuba Kołasa położony w centrum miasta, aby stąd wyruszyć do wyznaczonego przez władze miejsca manifestacji.

Podczas przemarszu milicja i OMON próbowały przeszkadzać w przejściu demonstrantów, doszło do przepychanek. W Parku Przyjaźni Narodów odbył się mityng z udziałem liderów białoruskiej opozycji. Uczestnicy wyrazili swój protest przeciwko uprawie roślin i warzyw na terenach skażonych, żądali zaopatrzenia mieszkańców z terenów dotkniętych katastrofą w niezbędne leki i przywrócenia im odebranych w ostatnich latach ulg.

Podczas obchodów rocznicy katastrofy w Witebsku milicja zatrzymała 11 osób. Organizatorami demonstracji byli Zjednoczona Partia Obywatelska i Białoruski Front Ludowy "Odrodzenie".

W 18. rocznicę katastrofy prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko oskarżył Zachód o brak pomocy w usuwaniu skutków tragedii. "Nie możemy na nic liczyć ze strony wspólnoty międzynarodowej. To nasze cierpienie, nasze brzemię i musimy je sami dźwigać. Nikt nam nie pomoże, ani Ukraina, ani Rosja i ani z pewnością kraje zachodnie. Nigdy nie otrzymaliśmy takiej pomocy - rozwiązywaliśmy i rozwiążemy ten problem sami" - podała agencja BelTA, cytując białoruskiego prezydenta. Opozycja oskarża Łukaszenkę o zmuszanie ludzi do powrotu do skażonej wybuchem strefy. Białoruś wydaje rocznie ok. 10 proc. ze swego budżetu na walkę ze skutkami katastrofy w Czarnobylu.

W ubiegłym roku prezydenckim dekretem zniesiono wszelkie ulgi przysługujące ofiarom katastrofy. Pozarządowe organizacje na terenie Białorusi twierdzą z kolei, że metody administracyjne władz utrudniają im działalność. W lutym białoruski rząd odrzucił np. zaoferowaną przez Bank Światowy pożyczkę w wysokości 50 mln USD na walkę z AIDS i gruźlicą.

wg "Głosu znad Niemna"

2004-05-07
Rocznica ludobójstwa Ormian

17 kwietnia br. w Krakowie został odsłonięty i poświęcony chaczkar - ormiański kamień krzyżowy, upamiętniający Ormian, którzy od XIV wieku mieszkali w Polsce i w dużym stopniu zasłużyli się dla Rzeczypospolitej. Monument poświęcony jest także ofiarom ludobójstwa dokonanego na Ormianach w Turcji w 1915 r. oraz Ormianom i Polakom zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów z UPA w dniach 19-21 kwietnia 1944 r. w Kutach nad Czeremoszem i innych miejscowościach kresowych, a także ormiańskim księżom aresztowanym i wywiezionym na Sybir przez sowieckie władze okupacyjne podczas II wojny światowej.

Poświęcenia chaczkaru dokonał metropolita krakowski - kard. Franiciszek Macharski, a odsłonięcia - Paweł Pytko - przewodniczący Rady Miasta Krakowa. Modlitwę Ojca Świętego Jana Pawła II za Ormian odczytała podczas uroczystości aktorka Anna Dymna.

Krakowski chaczkar został wykuty według projektu architekta i historyka sztuki Jacka Chrząszczewskiego w miękkiej skale, a jego głównym motywem jest kwitnący krzyż. Z tyłu umieszczono inskrypcje w języku polskim i ormiańskim. Kamień został ustawiony w pobliżu "latarni umarłych", przy kościele św. Mikołaja. "Stąd bowiem - jak mówił w czasie uroczystości Adam Terlecki, prezes Ormiańskiego Towarzystwa Kulturalnego w Krakowie - przez Bramę Mikołajską wychodził z Krakowa szlak handlowo-komunikacyjny, prowadzący przez Mogiłę, Korczyn i Sandomierz na Ruś. Tą drogą przybywali do miasta kupcy ormiańscy, a także poselstwa Ormian lwowskich i kamienieckich do króla polskiego".

Odsłonięcie i poświęcenie chaczkaru w Krakowie, z udziałem środowisk ormiańskich, duchowieństwa, ambasadora Armenii w Polsce, przedstawicieli parlamentu, władz samorządowych, organizacji kościelnych i kombatanckich oraz wielu krakowian, odbyło się po Mszy św. za zmarłych i pomordowanych Ormian, odprawionej przez ks. kan. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego - krajowego duszpasterza Ormian w Polsce, w staroormiańskim języku grabar. Ks. Zaleski przypomniał, że 24 kwietnia Ormianie na całym świecie obchodzą rocznicę Genocydu - ludobójstwa dokonanego na ludności ormiańskiej w Turcji w 1915 r. Co roku w Krakowie odprawiana jest też Msza św. w obrządku ormiańsko-katolickim, podczas której Ormianie polscy wspominają groby swoich zmarłych, rozsiane na rozległych Kresach Wschodnich dawnej Rzeczypospolitej oraz po całym świecie.

Krakowski chaczkar został ufundowany przez Ormiańskie Towarzystwo Kulturalne w Krakowie i Krajowe Duszpasterstwo Ormian w Polsce, a patronat honorowy nad jego budową objęli: kard. Franciszek Macharski, prof. Andrzej Zoll - rzecznik praw obywatelskich, Janusz Sepioł - marszałek małopolski, Piotr Boroń - przewodniczący Sejmiku Małopolskiego, Paweł Pytko - przewodniczacy Rady Miasta Krakowa i prof. Leon Kieres - prezes IPN. Pod wpływem protestu Ambasady Tureckiej w Polsce, która nie chciała dopuścić do ustawienia chaczkaru i użycia w tekście inskrypcji słowa "ludobójstwo", oraz na skutek nacisku MSZ, swój patronat, jako jedyny, wycofał i nie wziął udziału w uroczystościach Janusz Sepioł - marszałek małopolski. Ks. Tadeusz Zaleski dziękował wszystkim, którzy mimo różnych nacisków doprowadzili do postawienia chaczkaru, a najbardziej zasłużonym wręczył pamiątkowe medale św. Grzegorza Oświeciciela. Ambasador Armenii w Polsce Ashot Hovakimian, dziękując za tę wzruszającą uroczystość w kontekście wydarzeń z 1915 r. podkreślił, że najważniejsza jest prawda i nie powinniśmy bać się o niej mówić - nie dla podsycania nienawiści, ale w celu pojednania między sąsiadami.

W rocznicę wielkiej zagłady Ormian w 1915 roku odbyły się takze uroczystośc w Armenii. Najwyższy patriarcha i katolikos wszystkich Ormian Garegin II, w towarzystwie biskupów, wyższego i niższego duchowieństwa, przewodniczył obrzędom religijnym przy Mauzoleum Ludobójstwa Ormian na wzgórzu Cicernakaberd w Erywaniu. Obecni byli m.in.: prezydent Armenii Robert Koczarian, przewodniczący parlamentu Artur Baghdasarian i premier Andranik Margarian. Z tej samej okazji katolikos przewodniczył uroczystej Liturgii w swej katedrze w Eczmiadzynie. Na zakończenie tych obrzędów uczestnicy zgromadzili się wokół pomnika ofiar ludobójstwa przy katedrze, gdzie odbyło się nabożeństwo żałobne za dusze ofiar zbrodni. Obecny był m.in. nuncjusz apostolski w Armenii - abp Claudio Gugerotti. Władze Turcji po dziś dzień nie przyznają się do popełnienia tej zbrodni. Nigdy nie przeprosiły Ormian za nią, co więcej wielokrotnie usiłowały nie dopuścić do potępienia jej przez różne kraje.

wg Tygodnika katolickiego "Niedziela"

2004-05-05
Jubileusz Towarzystwa Młodzieży Polskiej w Grodnie

Minęło 10 lat od powstania 16 kwietnia 1994 nowej organizacji przy Związku Polaków na Białorusi w Grodnie - Klubu Młodych Polaków, obecnie Towarzystwa Młodzieży Polskiej, zrzeszającego osoby w wieku 18-25 lat. Pierwszy przewodniczący Klubu Młodych Polaków Wiesław Kiewlak (późniejszy przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego na Białorusi, w latach 2000-2002 był wiceprezesem Związku Polaków Białorusi) tak wspomina okres powstawania organizacji: "Głównym zadaniem naszej działalności była integracja młodzieży, rozwój kultury polskiej. Przeprowadzaliśmy akcje sprzątania cmentarzy, które, jak słyszałem, stały się tradycją TMP. Podczas spotkania działaczy ZPB z ówczesnym premierem Polski Hanną Suchocką wspólnie z KS "Batory" pilnowaliśmy porządku na sali, mając na rękawach biało-czerwone opaski. Niektórzy nawet myśleli, że jesteśmy z Polski. Bo wszędzie staraliśmy się rozmawiać po polsku".

Towarzystwo organizuje spotkania tematyczne, imprezy kulturalno-oświatowe (np. wycieczki krajoznawcze), sportowo-rekreacyjne (spływy kajakowe, rajdy itd.), uczestniczy w przedsięwzięciach polonijnych klubów sportowych "Sokół" i "Batory" (turnieje, olimpiady). Wspólnie z Działem Oświaty ZPB organizuje kursy języka polskiego, historii Polski, kursy komputerowe. Ma stałe kontakty z kołem naukowym "Progres" (Politechnika Warszawska), Krakowskim i Wielkopolskim Oddziałami Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" i innymi organizacjami w Polsce.

Obecnie liczy ponad 110 członków. Jak mówi Aleksander Dworeckow, obecny prezes TMP, "jesteśmy poważną organizacją społeczną. Staram się, aby każdy mógł realizować swoje umiejętności, znalazł sprawę dla siebie, był za coś odpowiedzialny". Prezentacja osiągnięć TMP odbędzie się 15 maja w Polskiej Szkole w Grodnie podczas uroczystych obchodów 10-lecia.

Zapraszamy!

wg "Głosu znad Niemna" - Olesia Karpiuk

2004-05-04
Dar Kościoła dla Polaków na Wschodzie

Półtora miliona złotych polscy katolicy ofiarowali na potrzeby Kościoła katolickiego na Wschodzie - poinformował KAI bp Tadeusz Pikus, przewodniczący Rady Programowej Zespołu Pomocy Kościelnej dla Katolików na Wschodzie przy Sekretariacie Episkopatu Polski. Zbiórka odbyła się w II niedzielę Adwentu, 7 grudnia 2003 roku

Pomoc świadczona jest przede wszystkim najbiedniejszym diecezjom w krajach byłego Związku Sowieckiego. Za zebrane w Polsce pieniądze kupowane są naczynia i szaty liturgiczne, wydawane są modlitewniki, katechizmy i literatura religijna. Dzięki tym funduszom organizowane są rekolekcje i wakacyjne "Spotkania z Bogiem" dla dzieci i młodzieży.

Fundusz wspiera także działalność stołówek i kuchni prowadzonych przez siostry i braci zakonnych zajmujących się dożywianiem najbiedniejszych. Za pośrednictwem Zespołu Pomocy Kościelnej katecheci otrzymują też m.in. Pismo Święte w języku rosyjskim, filmy religijne, śpiewniki i kartki świąteczne.

Pieniądze od polskich katolików wykorzystywane są też na budowy kościołów, kaplic oraz ich wyposażenie.

Ok. 300 duchownych ma opłaconą roczną prenumeratę "Wiadomości KAI" oraz "Osservatore Romano" i rosyjskojęzyczną wersję czasopisma "Liubitie drug druga", która trafia do biskupów, seminariów duchownych, wspólnot parafialnych i zakonnych. Czasopismo to czytają także prawosławni i muzułmanie.

- Dziękujemy wszystkim ofiarodawcom, biskupom, duchowieństwu oraz wiernym za włączenie się w adwentową modlitwę, materialną pomoc i wszelkie gesty solidarności w dziele wspierania dzieci, młodzieży, katechetów, kapłanów i pasterzy Kościoła katolickiego na Wschodzie - powiedział KAI bp Pikus.

wg KAI

2004-04-23
Polacy na Wschodzie - zgłoszenia do konkursu

Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego, Oddział Pomorski "Wspólnoty Polskiej", Fundacja Pomocy Szkołom Polskim na Wschodzie im. T. Goniewicza, Światowa Rada Badań nad Polonią oraz patroni medialni: "Rota. Kwartalnik dla Polaków i Polonii na Wschodzie", "Wspólnota Polska. Pismo poświęcone Polonii i Polakom za granicą" ogłaszają WIELKI KONKURS NA WYPOWIEDZI OSOBISTE pod hasłem

POLACY NA WSCHODZIE

w dwóch kategoriach:
A. JESTEM POLAKIEM (dla Polaków ze Wschodu)
B. SPOTKANIA Z POLAKAMI ZE WSCHODU (dla osób mających kontakty z Polakami ze Wschodu)

Intencją konkursu jest zdobycie autentycznych wypowiedzi, pochodzących od samych Polaków ze Wschodu lub osób uczestniczących w jakiś sposób w ich życiu, w celach wydawniczych oraz uzyskanie źródeł do badań naukowych nad kształtowaniem się tożsamości współczesnych Polaków, mieszkających na wschód od granicy III Rzeczpospolitej oraz nad procesami wychowania i socjalizacji tamtejszych Polaków. Publikacja zebranych prac może stanowić również szansę lepszego poznania i zbliżenia pomiędzy rodakami w Kraju i na Wschodzie.

Organizatorzy konkursu oczekują szczerych relacji na temat losów własnych lub rodziny, refleksji nad własnym dziedzictwem "polskości" w codziennym życiu oraz opisów indywidualnych dążeń i perspektyw życiowych, a także uwag odnośnie współczesnej sytuacji Polaków na Wschodzie. Zagadnienia te można ostatecznie sprowadzić do kilku pytań: jak się obecnie żyje Polakom, jakie są ich radości i troski, nadzieje i obawy, osiągnięcia i niepowodzenia, a także potrzeby i oczekiwania wobec Kraju przodków; czy polskość pomaga lub przeszkadza w codziennym życiu, co odróżnia Polaków od innych narodowości; czy warto być Polakiem, co jest naprawdę cenne w otrzymanym dziedzictwie narodowym i co należy przekazywać młodym pokoleniom; co właściwie znaczy "być Polakiem" i czym jest "Ojczyzna" (Polska?, kraj lat dziecinnych?, ojcowizna?), jak i gdzie Polacy ze Wschodu powinni kształtować swoją przyszłość?

Konkurs jest skierowany do wszystkich osób: i tych zafascynowanych "polskością", i tych rozczarowanych, a także tych, dla których kwestia samookreślenia narodowego jest wciąż sprawą otwartą. Jedynym warunkiem uczestnictwa w konkursie jest szczerość wypowiedzi oraz chęć podzielenia się z innymi swoimi przemyśleniami na powyższe tematy. W sposób szczególny nasz apel adresujemy do nauczycieli, pedagogów i wychowawców pracujących na Wschodzie, zarówno miejscowych, jak i tych przybyłych z Kraju.

Wypowiedzi konkursowe mogą mieć dowolną formę: dziennika, pamiętnika, wspomnienia, rozwiniętego listu, luźnych zapisków itp. Mogą relacjonować na bieżąco wydarzenia i refleksje lub z perspektywy czasu. Chociaż preferowany jest język polski, w pracach konkursowych akceptowany jest również język rosyjski. Do pracy należy załączyć swoje dane osobiste: imię i nazwisko lub pseudonim (gwarantowana jest anonimowość wypowiedzi), adres, wiek, miejsce pracy lub nauki, wykształcenie, wykonywany zawód oraz - według uznania - inne ważne informacje (np. pełnione funkcje w organizacjach, władzach lokalnych itp.).

Prace: wydruki komputerowe z dołączoną dyskietką lub czytelne rękopisy należy przesłać do 31 maja 2004 r. na adres:
dr Małgorzata Stopikowska
Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego
ul. Krzywoustego 19
80-952 Gdańsk
z dopiskiem "Konkurs"
lub e-mailem: konkurs@univ.gda.pl.

Nadesłane prace pozostaną własnością organizatorów i posłużą wyłącznie celom wydawniczym i naukowym.

Konkurs zostanie rozstrzygnięty w październiku 2004 r. przez Jury złożone z przedstawicieli instytucji organizujących konkurs. Podstawowym wyróżnieniem będzie możliwość opublikowania wypowiedzi konkursowej (w porozumieniu z autorami). Przewidywane są również liczne, atrakcyjne nagrody pamiątkowe.

Zapraszamy serdecznie do uczestnictwa w konkursie.

wg www.wspolnota-polska.org.pl

2004-05-04
Poświęcenie organów w Landwarowie

W końcu kwietnia w kościele pw. Zwiastowania NMP w Landwarowie odbyło się uroczyste poświęcenie organów, ufundowanych przez słynną solistkę operową rodem z Landwarowa, profesor Teresę Żylis-Garę. Uroczystość zaszczycili swą obecnością sama fundatorka, ambasador RP na Litwie Jerzy Bahr, dyrektor Instytutu Polskiego w Wilnie Małgorzata Kasner, inni dostojni goście, w tym - przybyły z Los Angeles hrabia Adam Tyszkiewicz z małżonką.

Po Mszy św. słynna solistka wykonała kilka utworów klasycznych pod akompaniament słynnego organisty prof. Wiktora Łyjaka. Odbyło się też spotkanie ze społecznością Landwarowa, członkami chóru kościelnego.

wg "Tygodnika Wileńszczyzny"

2004-04-21
"Wierni ziemi, wierze i mowie ojców" - Związek Polaków na Litwie rozpoczął obchody 15-lecia działalności

15 lat minęło od 16 kwietnia 1989 roku, kiedy w wileńskim budynku związków zawodowych rozpoczął się z udziałem 736 delegatów i gości I zjazd powstałego 5 maja 1988 roku Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polaków na Litwie, które przekształcilo się w Związek Polaków na Litwie.

"Były to trudne czasy dla Polaków. W kraju zachodziły zmiany ustrojowe. Litwini swe odrodzenie budowali między innymi na antagonizmie względem innych mniejszości, głownie Rosjan i Polaków. Udowadniano nam, że na Litwie nie ma Polaków, że są jedynie spolonizowani Litwini, których trzeba "nawrócić" na litewskość. Dlatego też wówczas jednym z głównych zadań nowo powstałego Związku było zachowanie i utrwalenie polskości" - powiedział Polskiej Agencji Prasowej prezes ZPL Michał Mackiewicz.

Podkreślił on, że gdyby litewscy Polacy się wtedy nie zjednoczyli, utraciliby nawet to, co mieli w czasach sowieckich, czyli polskie szkoły i zespoły, gazetę. "Tylko dzięki swojej jedności i zorganizowanemu działaniu potrafiliśmy stawiać czoło wielu krzywdzącym Polaków zjawiskom i posunięciom" - stwierdził Mackiewicz.

W sobotę 17 kwietnia w tłumnie wypełnionej sali DKP w Wilnie miała miejsce uroczysta akademia z okazji 15-lecia ZPL. Po wspólnym odśpiewaniu "Roty" tudzież powitaniu dostojnych gości, wśród których znaleźli się m. in. senatorowie RP Tadeusz Rzemykowski i Witold Gładkowski, przewodniczący Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" prof. Andrzej Stelmachowski, wiceprzewodniczący Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" Grzegorz Łubczyk, ambasador RP w Wilnie Jerzy Bahr, konsul generalny RP na Litwie Stanisław Cygnarowski, dyrektor Telewizji "Polonia" Antoni Bartkiewicz, obecny prezes ZPL Michał Mackiewicz podsumował 15-letnie dzieje stowarzyszenia, najważniejszej spośród wszystkich obecnie działających organizacji polskich na Litwie.

Po powstaniu (1994) Akcji Wyborczej Polaków na Litwie ZPL mógł odejść od polityki, skupiając się na działalności społeczno-kulturalnej, choć nadal wspiera działalność Akcji Wyborczej, która w rejonie wileńskim i solecznickim AWPL samodzielnie sprawuje władzę samorządową. W ciągu 15 lat ze Związku wyodrębniło się też około 30 samodzielnych polskich organizacji, zrzeszających nauczycieli, sportowców, lekarzy, młodzież.

Obecny ZPL - to około 11 tys. członków zrzeszonych w 256 kołach 12 oddziałów, na całej Litwie (m.in w Jeziorosach, Kownie, Druskienikach, Kłajpedzie), organizującymi liczne imprezy kulturalne, festyny, prowadza 14 szkółek niedzielnych poza Wileńszczyzną (m.in. w Święcianach, Kiejdanach, nauczających ojczystej mowy. Języka polskiego uczy się w nich około 300 dzieci. ZPL opiekuje się zabytkami polskimi i pomnikami znanych Polaków. Organizuje ekspedycje etnograficzne, warsztaty i szkolenia.
Przed kilkoma laty Związek zebrał 50 tys. podpisów w obronie szkoły polskiej, w tym roku występował w obronie obrazu Miłosierdzia Bożego -
Związek Polakow na Litwie to również ponad 100 zespołów artystycznych. działający w Związku Polacy chcą być wierni hasłom ze sztandaru organizacji:

Jesteśmy Polakami.
Litwa - Ojczyzną, Polska - Macierzą naszą.
Ziemia ojców - naszą ziemią.
Mowa i wiara dziadów - mową i wiarą wnuków.
Polak Polakowi i ludziom wszystkim - bratem.

Nawiązując do drugiej z prawd, Michał Mackiewicz w słowach szczególnie serdecznych podziękował obecnym na sali przedstawicielom Rzeczypospolitej Polskiej za dotychczasowe duchowe tudzież finansowe wsparcie, odznaczając przewodniczącego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" prof. Andrzeja Stelmachowskiego i prezesa Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" Tadeusza Samborskiego medalami "Za krzewienie polskości na Litwie". Zabierający głos goście z Macierzy nie kryli podziwu dla dotychczasowych dokonań ZPL-u, a życząc ich pomnażania w przyszłości, udekorowali grupę działaczy ZPL medalami i dyplomami honorowymi. "Macie państwo prawo do słusznej dumy. Niewiele jest środowisk polonijnych, które mogą się poszczycić takimi dokonaniami jak wasze" - oświadczył podczas uroczystości prof. Andrzej Stelmachowski.

Dalsza część uroczystej akademii stanowiła przeplatankę popisów artystycznych zespołów reprezentujących poszczególne oddziały z wręczaniem ufundowanych przez ZG ZPL dyplomów honorowych i medali "Za krzewienie polskości na Litwie".

Akademia rozpoczęła obchody 15-lecia Związku Polaków na Litwie. Ich ciąg dalszy nastąpi 2 maja, w Dniu Polonii i Polaków za Granicą, a finałem staną się obrady X zjazdu organizacji, przewidziane na 23 maja br. Na Litwie mieszka według oficjalnych danych około 250 tys. Polaków. Jest to najliczniejsza mniejszość narodowa - 6,7 proc. mieszkańców kraju.

wg PAP i "Tygodnika Wileńszczyzny"

2004-04-20
Mistrzynie polskiej ortografii na Białorusi

Irena Romańczuk i Alina Piasecka najlepiej napisały dyktando z języka polskiego, które w sobotę, 17 kwietnia odbyło się szkole polskiej w Grodnie. O tytuł Białoruskiego Mistrza Polskiej Ortografii rywalizowało tam ok. 250 Polaków.

"To była piękna zabawa, wspaniała atmosfera, polska z ducha i z litery. Niektórzy uczestnicy płakali ze wzruszenia" - powiedział PAP prezes Polskiej Macierzy Szkolnej na Białorusi Stanisław Sienkiewicz.

Irena Romańczuk, uczennica 9. klasy polskiej szkoły w Sopoćkiniach zrobiła tylko 4 błędy i okazała się najlepsza w grupie wiekowej od 14 do 18 lat. W grupie powyżej 18 lat najlepiej dyktando napisała pracownica polskiego konsulatu w Grodnie Alina Piasecka. Obie otrzymały nagrody w wysokości 300 dolarów, co na Białorusi jest równowartością półrocznej pensji. Teksty przygotowała polonistka Barbara Brzezińska. Zdaniem przewodniczącego jury prof. Jerzego Bralczyka, teksty były trudne, ale poziom zaprezentowany przez uczestników - wysoki.

A oto fragment tekstu: "Któż z nas nie podziwiałby cudownej wiosny w nadniemeńskiej krainie, o brzasku dnia, nie raz i nie dwa. Ucieszy go oryginalny, prawie że zgodny chór różnorakich ptasich świergotów. Usłyszy przyśpiew crescendo ostrodziobej piegży i pstrozłocistego czyża, kukanie brązowookiej gżegżółki i krzyk wrzaskliwego, pstronakrapianego kszyka".

Do Grodna przyjechali na dyktando zarówno Polacy z dużych miast - jak Mińsk czy Brześć - jak i z małych miasteczek oraz wsi. Dyktando zorganizowali: Konsulat Generalny RP w Grodnie i Polska Macierz Szkolna na Białorusi, we współpracy z pomysłodawczynią i organizatorką ogólnopolskiego dyktanda - które od wielu lat odbywa się w Katowicach - red. Krystyną Bochenek z Polskiego Radia Katowice. Impreza odbywała się po patronatem Polskiego Radia.

Według oficjalnych danych, na Białorusi żyje 400 tys. Polaków, szacuje się jednak, że może ich być nawet 1 mln. Kontakt z językiem polskim w okresie powojennym utrudniał fakt, że przez prawie 50 lat nie działały tam polskie szkoły. Pierwsza po przerwie - w 1996 r. - powstała szkoła w Grodnie, gdzie na 320 tys. mieszkańców 67 tys., to Polacy. To już kolejna zagraniczna edycja dyktanda. Wcześniej zorganizowano je w Szwecji, Paryżu i Wiedniu. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku odbędzie się kolejna - w Chicago, największym skupisku Polonii.

wg www.wspolnota-polska.org.pl (za PAP)

2004-04-21
Obraz Jezusa Miłosiernego jeszcze w kościele św. Ducha

W Wilnie nie doszło do przeniesienia obrazu Jezusa Miłosiernego, namalowanego według wskazówek św. Faustyny Kowalskiej, z polskiego kościoła pw. Świętego Ducha do innej świątyni. Nie pozwolili na to wileńscy Polacy.

Próbowałem zdjąć obraz, ale wierni mi nie pozwolili - mówi proboszcz. Zgodnie z kontrowersyjnym dekretem metropolity wileńskiego, kard. Audrysa Juozasa Baczkisa, obraz miał być przeniesiony w Niedzielę Bożego Miłosierdzia do pobliskiego kościoła, dotychczas pod wezwaniem Świętej Trójcy.

Kard. Baczkis konsekrował 18 kwietnia mały, do niedawna nieczynny kościółek Świętej Trójcy, który od tego dnia nosi wezwanie Miłosierdzia Bożego. Wcześniej, w specjalnym komunikacie poinformowano, że 3 kwietnia kard. Baczkisa przyjął na audiencji prywatnej papież Jan Paweł II. Rozmawiano o decyzji kardynała w sprawie ustanowienia i konsekracji świątyni Miłosierdzia Bożego oraz przeniesienia słynącego łaskami obrazu Jezusa Miłosiernego - pierwszego, który został namalowany według wskazań św. Faustyny. Komunikat stwierdzał, że Stolica Apostolska zezwoliła ordynariuszowi Wilna działać według osobistego rozeznania oraz że wyrażono pragnienie, by kult Miłosierdzia Bożego stał się powszechny na całej Litwie.

Kard. Baczkis polecił, by w kościele pw. Miłosierdzia Bożego codziennie odbywały się modlitwy w języku litewskim i polskim, a także by pielgrzymom różnych narodowości stworzono warunki do modlitwy w ojczystych językach.

Decyzja kardynała oburzyła społeczność polską. Polacy zgadzają się, że kult Miłosierdzia Bożego powinien się rozwijać, ale twierdzą, że były kościół Świętej Trójcy, który mieści zaledwie kilkaset osób, nie jest miejscem godnym takiego obrazu. Uważają też, że obraz należy do Polaków, gdyż większości Litwinów nie jest znany kult Miłosierdzia Bożego. Są oburzeni, że kardynał podjął decyzję o przeniesieniu obrazu bez zasięgnięcia opinii Polaków. "To nasz obraz", "Litwini, jak chcą, mogą przychodzić modlić się tutaj", "Zabrali nam wszystko, a teraz chcą i obraz zabrać", "Nie będzie dla nas miejsca w nowym kościele, tam nawet porządek nabożeństw w języku polskim napisany jest z błędami ortograficznymi" - twierdzą Polacy.

Od kilku tygodni przed obrazem w kościele pw. Świętego Ducha trwa czuwanie. Wszystkie próby zdjęcia obrazu udaremniono. W niedzielę, 18 kwietnia przed kościołem doszło też do ostrej wymiany zdań między Polakami i Litwinami. W świątyni modliło się kilka tysięcy ludzi, w tym osiem pielgrzymek z Polski. Zebrano około 10 tys. podpisów pod prośbą do kardynała, by nie przenosił obrazu. Podpisy przekazano też między innymi Papieżowi. Apel do metropolity wystosowało 25 polskich organizacji na Litwie.

Kard. Baczkis podczas konsekracji świątyni Miłosierdzia Bożego ubolewał, że miejsce przeznaczone na obraz, w głównym ołtarzu, jest puste, ale zapewnił, że wcześniej czy później znajdzie się tam obraz "Jezu, ufam Tobie". "Chciałem jak najlepiej, by obraz miał swe sanktuarium. Owszem, nowa świątynia jest mała, ale potem być może byłaby większa. Nie wiem, co teraz będzie, jak rozstrzygnąć ten problem. Zapytajcie proboszcza kościoła Świętego Ducha, to on miał załatwić przeniesienie obrazu" - powiedział kardynał dziennikarzom.

"Obowiązuje mnie posłuszeństwo. Próbowałem zdjąć obraz, ale wierni mi nie pozwolili. Pytałem w kurii, jak mam postąpić. Niczego mi nie doradzono. Wiem tylko jedno - gdzie dwóch się bije, trzeci zwycięża. Na szczęście w tym przypadku zwycięża Chrystus. Jeszcze przed kilkoma tygodniami wśród społeczności litewskiej kult Miłosierdzia Bożego był mało znany. Teraz, dzięki rozgłosowi, jaki nadały tej sprawie media, ludzie się o nim dowiadują" - powiedział PAP proboszcz ks. Mirosław Grabowski.

wg KAI

2004-04-14
XI Festiwal "Pieśń znad Wilii"

W niedzielę Bożego Miłosierdzia (11 kwietnia) już po raz 11-ty prezes Centrum Kultury Polskiej na Litwie im. St. Moniuszki Apolonia Skakowska zorganizowała festiwal "Pieśń znad Wilii", w którym udział wzięło blisko 1,5 tysięcy uczestników należących do 24 zespołów z całej Wileńszczyzny.

Na imprezie nie zabrakło przyjaciół wspomagających promowanie polskiego folkloru na Kresach, m. in. w osobie Ryszarda Soroki z Mrągowa. Koncert stał się prawdziwą ucztą dla licznie zebranej widowni.

wg "Magazynu Wileńskiego"

2004-04-08
Kontrowersyjna decyzja litewskiego biskupa

Decyzją metropolity wileńskiego kard. Audrysa Juozasa Baczkisa pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany według wskazówek św. siostry Faustyny Kowalskiej, znajdujący się w polskim kościele Św. Ducha w Wilnie ma zostać 22 marca przeniesiony do małego, dotąd nieczynnego kościółka pw. Trójcy Świętej, który otrzyma nowe wezwanie, Miłosierdzia Bożego.

"Niniejszym dekretem postanawiam przeniesienie pierwszego obrazu Miłosierdzia Bożego, namalowanego przez Eugeniusza Kazimirowskiego według wskazówek siostry Faustyny, do odrestaurowanego, dawnego kościoła Świętej Trójcy, który obecnie będzie kościołem Miłosierdzia Bożego" - czytamy w dekrecie kardynała. W dokumencie kardynał Baczkis nakazuje też, by każdego dnia odbywały się tu modlitwy w języku litewskim i polskim, a także, by zostały stworzone warunki do modlitwy dla pielgrzymów różnych narodowości w ich ojczystych językach.

Decyzja kardynała wywołała oburzenie wśród społeczności polskiej na Litwie, która już rozpoczęła zbieranie podpisów pod prośbą do hierarchy o nieprzenoszenie obrazu. 16 marca dziennik "Kurier Wileński" wydrukował list otwarty do metropolity Wilna podpisany przez znanych działaczy religijnych, przedstawicieli świata nauki, kultury i polityki. Sygnatariusze proszą o zmianę decyzji. Według nich nowy kościółek, którego rekonstrukcje sponsorują ojcowie marianie, jest dziesięciokrotnie mniejszy od kościoła Ducha Świętego, gdzie przed obrazem, namalowanym według wskazówek św. Faustyny, modlił się Jan Paweł II w 1993 r. Ponadto lokalizacja kościółka nie jest odpowiednia dla tak cennej relikwii, gdyż jedna ze ścian świątyni przylega do restauracji. Sam kościół jest tak mały, że coraz liczniejsze pielgrzymki będą miały utrudniony dostęp do obrazu.

Autorzy listu apelują o przetłumaczenie "Dzienniczka" św. Faustyny na język litewski, o darowanie rozsypującego się domku św. Faustyny na Antokolu i zezwolenie na powrót do Wilna siostrom Matki Bożej Miłosierdzia, macierzystego zgromadzenia św. Faustyny.

W rozmowie z PAP proboszcz parafii Św. Ducha ks. Mirosław Grabowski. powiedział, że decyzja o przeniesieniu obrazu nie była dla niego zaskoczeniem. Jak sam przyznaje, "kult Miłosierdzia Bożego powinien się rozwijać". Zaskoczeniem jest natomiast wybór nowego miejsca. Były kościół Świętej Trójcy jest małym kościołem jednonawowym, mieszczącym około 150 osób. Nie ma przed nim żadnego placu, wchodzi się bezpośrednio z ulicy. Z trudem pomieści setki wiernych przychodzących dotychczas codziennie do kościoła św. Ducha.

Obraz "Jezu Ufam Tobie" został namalowany w Wilnie w 1934 roku, według wskazówek św. Faustyny Kowalskiej. Po raz pierwszy został wystawiony w 1935 r. w Kaplicy Ostrobramskiej. Następnie przez lata wędrował przez kościoły Wileńszczyzny. W 1986 roku, staraniem wileńskich księży - obecnego arcybiskupa moskiewskiego Tadeusza Kondrusiewicza i biskupa grodzieńskiego Aleksandra Kaszkiewicza - obraz został zawieszony w bocznym ołtarzu głównej nawy kościoła Św. Ducha. Od tego czasu na Litwie, a głównie w Wilnie, zaczął się szerzyć kult Miłosierdzia Bożego.

wg KAI i www.kosciol.pl

2004-04-08
Światowy Dzień Pamięci Ofiar Katynia, Miednoje, Charkowa, Kuropat i Bykowni

Zapraszamy do wzięcia udziału w obchodach 61. rocznicy ujawnienia zbrodni katyńskiej, które odbędą się we wtorek 13 kwietnia br. w Warszawie

O godzinie 10.00 - otwarcie wystawy i sesja naukowa nt. "Zbrodnia... i zdrada" w Domu Literatury na ul. Krakowskie Przedmieście 87/89

O godzinie 12.30 - spotkanie przed pomnikiem Katyńskim, plac Zamkowy - Podwale

Organizatorem obchodów jest Krąg Pamięci Narodowej, Związek Literatów Polskich i Archiwum Akt Nowych.

2004-02-21
Czy nowelizacja konstytucji umożliwi polski zapis nazwisk na Litwie?

"Zgodnie z naszą konstytucją, wszystkie nazwiska na Litwie powinny być pisane po litewsku. Dlatego też ministerstwo przygotowało pismo, które w najbliższych dniach zostanie wysłane do Sejmu z propozycją nowelizacji konstytucji. Po nowelizacji nie tylko Polacy, ale też przedstawiciele innych mniejszości narodowych mieszkających na Litwie, które mają łaciński alfabet, będą mogli w dokumentach pisać swoje imiona i nazwiska zgodnie z oryginałem" - powiedział wiceminister Ignataviczius. Ignataviczius nie sprecyzował jednak, kiedy konstytucja zostanie znowelizowana. Sama procedura zmiany to kwestia pół roku.

Pisownia nazwisk polskich na Litwie była jednym z rozmów w Wilnie 6 lutego wiceministra spraw zagranicznych Jana Truszczyńskiego z wiceministrem Ignatavicziusem. Rozmowy dotyczyły głównie obchodów 10. rocznicy podpisania traktatu polsko-litewskiego, które przypadają 26 kwietnia, a także potrzeby załatwienia spraw wynikających z umowy międzypaństwowej, a dotychczas nieuregulowanych. Chodzi o podpisanie dwóch umów przewidzianych przez traktat - umowy o pisowni nazwisk polskich na Litwie i litewskich w Polsce oraz umowy o uznawalności dyplomów.

Wiceminister Truszczyński powiedział, że trudno oczekiwać, żeby sprawy, które ciągnęły się latami, obecnie mogły nabrać takiego przyspieszenia, by wszystko zostało zamknięte do 26 kwietnia. Jest to jednak doskonała okazja do osiągnięcia konkretnego postępu. Truszczyński zaznaczył, że to od strony litewskiej zależy, jak szybko zostaną podpisane obie te umowy.

Ignataviczius nie wykluczył, że umowę o uznawalności dyplomów uda się podpisać w ciągu najbliższych miesięcy. Natomiast z podpisaniem umowy o pisowni nazwisk trzeba będzie jeszcze zaczekać.

Polsko-litewskie negocjacje w sprawie umowy o pisowni nazwisk trwają już osiem lat. Umowa nie została dotychczas podpisana z powodu stanowiska strony litewskiej, która początkowo twierdziła, że nie ma możliwości technicznych pisania polskich znaków diakrytycznych, a następnie, że nie zezwala na to konstytucja.

Poniżej publikujemy za "Magazynem wileńskim" fragment komentarza Łucji Brzozowskiej:

(...) dowiedzieliśmy się, że w dniach 18-19 marca br. w Warszawie na posiedzeniu polsko-litewskiej komisji rządowej do spraw mniejszości narodowych, jak podają nieoficjalne źródła, "w trakcie litewsko-polskich negocjacji osiągnięto porozumienie, co do pisowni polskich nazwisk w litewskich dowodach osobistych". Porozumienie to polegać miało na tym, że w dowodzie obok litewskiej wersji polskiego nazwiska miała być pisana pełna jego polska wersja ze wszystkimi obowiązującymi w polskiej pisowni znakami diakrytycznymi. Przeczytałam i sceptycznie pokręciłam głową. Czyżby?

No i rzeczywiście, kolejny raz się przekonałam, że informacje z nieoficjalnych źródeł (podobnie zresztą jak i z oficjalnych) nie zawsze się sprawdzają. Już w następnym numerze redakcja sprostowała wiadomość. Żadnego porozumienia nie osiągnięto. Dobrze to czy źle? Nie wiem. Z jednej strony ta druga, polska wersja (prawdopodobnie w nawiasach) to chociażby jakiś dowód, że człowiek nazywa się Pieńkowski czy Pękowski, a nie Penkovski, Sienkiewicz, a nie Senkevič, a na imię ma Władysław, Łucja, a nie Vladislav, Liucija. Z drugiej zaś... To polskie, często bardzo odmienne od litewskiego nazwiska nie będzie przecież ważne, ot, tylko dla własnej satysfakcji.

Na temat pisowni polskich nazwisk w ciągu ostatnich 13 lat pisałam niejednokrotnie. Jednym z argumentów, z którymi się stykałam, był ten, że w języku litewskim zlitewszcza się wszystkie nazwiska obce, więc dlaczego ma być robiony wyjątek dla polskich? Przykłady: Žakas Širakas, Džordžas Bušas. No tak, ale to zupełnie co innego. Panowie Jacques Chirac i George Bush mają w dowodach tożsamości swoje prawdziwe nazwiska i nie muszą się wcale przejmować, jak się je na Litwie pisze.

Oto mam przed sobą kartkę papieru z okaleczonymi imionami i nazwiskami uczestników Olimpiady. Razem z jurorami - czterdzieści sześć zniekształconych imion i nazwisk. Tylko dwie osoby miały nazwiska o tak szczęśliwym układzie liter, że się im zgodziła pisownia polska i litewska: Olek Suchodolski i Agata Zamara. Jeśli chodzi o takie nazwisko, jak Geben, z litewskiego zapisu nie można wywnioskować jego prawdziwego brzmienia i pisowni. Może być przecież Geben, Gieben, Giebień, Gebień, Gebeń i jeszcze kilka wersji. Wszystkie one w języku litewskim otrzymają tę samą postać graficzną: Geben. Całkowicie pomijam aspekty moralne i prawne tej brutalnej przemocy nad prawami mniejszości narodowych na Litwie, przemocy, która rani godność ludzką i narodową. Pominę, bo niniejsza rubryka poświęcona jest zagadnieniom językowym.

Język litewski nie jest ani lepszy, ani gorszy od polskiego. Jest po prostu inny. Ma tak odmienny system fonetyczny, tak różniącą się od polskiej ortografię, że tego się pogodzić w żaden sposób nie da. Zacznijmy od samogłosek. W języku polskim mamy ich 8: a, e, y, i, o, u, ą, ę. Wszystkie oprócz samogłoski i są twarde i nie zmiękczają następującej po nich spółgłoski. Dla jej zmiękczenia potrzebna jest albo miękka samogłoska i, albo znak diakrytyczny (´). W ten właśnie sposób napiszemy imię i nazwisko Wiesław Boćkiewicz. Spółgłoski w i k zmiękczyliśmy przy pomocy miękkiej samogłoski i, spółgłoskę c zmiękczył znak diakrytyczny. Natomiast w języku litewskim sprawa ma się zupełnie inaczej. Tylko 3 samogłoski (a, o, u ) są twarde. Samogłoski e, y, i są miękkie. Nosowych nie ma. Nie ma też znaków zmiękczenia. Samogłoska e jako miękka siłą rzeczy zmiękcza poprzedzającą spółgłoskę. Tak więc nasz Wiesław Boćkiewicz nie może być inaczej zapisany po litewsku, jak Veslav Bockevič, Anna Niedźwiecka jako Ana (lub Ona) Nedzvecka. W języku litewskim ie jest dyftongiem, więc nie może zmiękczać spółgłoski. Zauważmy przy tym, że samogłoska e bez kropki wymawia się niemal jako ia, co dodatkowo zniekształca nazwisko, czy też jakikolwiek inny wyraz polski, zapisany w litewskiej transliteracji. Wiele problemów przy zapisach polskich nazwisk alfabetem litewskim stwarza brak samogłoski y. Owszem, litera y istnieje, jednakże wymawiana jest miękko jako i długie, które, podobnie jak e, zmiękcza poprzedzającą spółgłoskę. Mamy więc w wymowie nie Byszewski, tylko Biszewski, nie Cybulski, tylko Cibulski, nie Myszko, tylko Miszko itd. Mamy też problem z nosowymi samogłoskami. Jak wiadomo, w języku litewskim ich nie ma, więc ą, ę oddawane są jako om, en. Tak więc nazwiska o różnych rdzeniach, takie jak Sękowski, Siękowski, Senkowski, Sieńkowski, Seńkowski po litewsku mają tę samą postać graficzną: Senkovski, a fonetyczną - Siankowski.

Kłopoty też sprawiają spółgłoski. Nie ma znaku graficznego dźwięku l. Litera l jest zapisem dźwięku ł i dlatego nazwisko Bielawski przybiera postać Beliavski. Nie ma również graficznego znaku litery ł, wskutek czego Małyszko otrzymuje postać Mališko, albo Mališka, ponieważ w języku litewskim nazwiska nie kończą się na a. Piękne polskie imię Wiesława przybiera nową, wątpliwe, czy przyjemną dla nosicielki tego imienia, postać: Veslava. Brak takich liter, jak ć, ź, ś, ń, dź również sprawia, że wiele imion i nazwisk podlega zniekształceniu. Kraśko staje się Kraską, z Bieńczyckiego robi się Benčicki, z nader popularnych na Wileńszczyźnie nazwisk Śnieżko i Pieślak powstaje Snežko i Pesliak. Nie muszę dodawać, że z punktu widzenia języka polskiego w każdym z tych nazwisk są po dwa błędy. Nie wiem, czy Grzybowscy, Dobrzyńscy mogą spokojnie patrzeć na swoje nazwiska pozbawione rz, bo mnie od takiego widoku zawsze się ciśnienie podnosi. A co ma mówić taki na przykład Przyszlak, którego Uchwała Rady Najwyższej RL o pisowni imion i nazwisk w dowodzie osobistym obywatela RL zmieniła w Pšišliaka?

Aktualna do dziś, mimo wielokrotnych próśb i sprzeciwu osób zainteresowanych, w tym polskich deputowanych do Sejmu RL, ta kontrowersyjna Uchwała z 1991 roku głosi, że imię i nazwisko pisze się w dowodzie osobistym litewskimi znakami piśmiennymi według wymowy i bez ugramatycznienia (bez końcówek litewskich) lub według wymowy i z ugramatycznieniem (z końcówkami litewskimi). Nie wiadomo tylko, jakimi literami można zapisać "według wymowy", jeśli w alfabecie litewskim wielu liter, a i głosek również, jakie są w polskim, po prostu nie ma ?

Wygląda na to, że poruszamy się w jakimś błędnym kole. Pomysłodawca doktryny "litewskich znaków piśmienniczych" Komisja Języka Litewskiego twierdzi, że obchodzi ją tylko aspekt językowy, a za decyzję odpowiadają prawnicy. Ci z kolei mówią, że obowiązują ich wskazówki językoznawców, którzy stoją na straży utrzymania języka litewskiego w czystości. Jednakże inne kraje jakoś sobie z tym radzą. W Niemczech, choć nazwiska pisane są w zasadzie zgodnie z niemieckimi zasadami pisowni, na życzenie obywatela zachowuje się pisownię cudzoziemską wraz ze wszelkimi znakami diakrytycznymi. I jak dotychczas, język niemiecki ma się zupełnie nieźle. W Austrii dzieje się podobnie i nie ma problemu ani z komputerami, ani z konstytucją, na co się, jak pamiętamy, strona litewska usprawiedliwiając swoją pozycję, powoływała. A tak naprawdę to chodzi o brak dobrej woli i wszyscy doskonale wiemy, co jest jej źródłem. Ale ja się polityką nie zajmuję i udaję, że nie wiem, dlaczego odbywa się ten podwójny (obdarzani jesteśmy nie tylko nowymi imionami, ale i nazwiskami) "chrzest" Polaków litewskich. Udaję też, że nie czytałam broszurki pana Pranasa Kniukšty "Język litewski na Wileńszczyźnie", w której to autor tłumaczy nam, kim jesteśmy.

W gruncie rzeczy sprawa jest poważniejsza, niż by się na pierwszy rzut oka zdawało. Przypuśćmy na chwilę, że się któregoś pięknego poranku nasi "chrzciciele" obudzą i powiedzą: "A niech ci Polacy mają te swoje nazwiska". I co? Obawiam się, że niewielu z tego dobrodziejstwa skorzysta. Zbyt dużo czasu upłynęło. Ludzie mają przecież masę wszelkich dokumentów - metryki urodzenia, świadectwa dojrzałości, metryki ślubne, dyplomy, legitymacje, różne papiery, potwierdzające prawa własności, prawa jazdy, wreszcie wszelakie dokumenty rodziców, gdzie będzie figurować inne nazwisko. Czy wystarczy im sił, by się ubiegać o zmianę tego wszystkiego? Poza tym ile to może kosztować?

wg PAP i "Magazynu Wileńskiego"