POLACY NA WSCHODZIE - ARCHIWUM WIADOMOŚCI
CZERWIEC 2004



Archiwum wiadomości
kwiecień-majczerwieclipiecsierpieńwrzesieńaktualne


 

2004-06-25
Odbudowa Kanału Augustowskiego

Białorusini rozpoczęli już renowację leżącej po ich stronie granicy części Kanału Augustowskiego. Specjalna polsko-białoruska komisja ustaliła zakres prac mających na celu uruchomienie w 2006 r. tego XIX-wiecznego arcydzieła techniki hydrotechnicznej.

Białoruś postanowiła przeznaczyć 10 milionów dolarów z budżetu państwa na odbudowę części Kanału Augustowskiego, która znajduje się po jej stronie granicy.

Polska część Kanału Augustowskiego jest już niemal zupełnie wyremontowana, natomiast na Białorusi kanał jest w fatalnym stanie. Trzeba tam będzie praktycznie od nowa wybudować jego koryto na długości około 20 kilometrów i postawić na kanale cztery śluzy. Strona polska chce na własny koszt wyremontować dwie śluzy w Kurzyńcu i Wołkuszku. Ponadto Polacy zgodzili się udostępnić Białorusinom archiwalną dokumentację kanału.

Przewiduje się, że prace nad jego odbudową będą trwały do lipca 2006 r. Po ich zakończeniu ten historyczny obiekt ma się stać transgranicznym wodnym szlakiem turystycznym, wiodącym przez terytorium północno-wschodniej Polski, a dalej przez ziemie Białorusi i Litwy. Niedługo, jak za dawnych lat, będzie można Kanałem Augustowskim przepłynąć kajakiem czy innym wodnym sprzętem z Biebrzy do Niemna - a tą rzeką już prosto do Morza Bałtyckiego. Do Niemna mają docierać statki augustowskiej "białej floty". Władze tego miasta i powiatu augustowskiego mają nadzieję, że dzięki temu znacznie wzrośnie ruch turystyczny i wymiana handlowa.

Członkowie Polsko-Białoruskiej Międzyrządowej Komisji Koordynacyjnej ds. Współpracy Transgranicznej, która powstała w celu polepszenia warunków ruchu turystycznego między dwoma krajami, postanowili, że jeszcze w tym roku powstanie przejście graniczne dla kajakarzy na Kanale Augustowskim w Rudawce na śluzie Kurzyniec.

Kanał Augustowski to wielkie osiągnięcie XIX-wiecznej techniki inżynieryjnej. Jego projektantem był generał Ignacy Prądzyński. Kanał ma 102 kilometry długości. Pierwotnie stało na nim aż 18 śluz. Powstał, aby Polacy mogli spławiać swoje towary poprzez Windawę nad Bałtykiem. W pierwszej połowie XIX wieku cła były tam wyjątkowo niskie, podczas gdy w Gdańsku Prusy nakładały na polskie produkty ogromne opłaty celne.

wg "Naszego Dziennika"



2004-06-23
Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Winnicy

W jednej z trzech katolickich parafii Winnicy - p.w. Miłosierdzia Bożego, w której proboszczem jest ks. dziekan Kazimierz Dudek dobiegła końca budowa świątyni i plebanii.

18 kwietnia, w 10-lecie istnienia parafii, bp Leonid Dubrawski z .php3>Kamieńca Podolskiego uroczyście podpisał dekret ustanawiający kościół - pierwszym na Ukrainie sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

Ks. biskup Dubrawski ordynariusz diecezji kamieniecko-podolskiej przewodniczył uroczystej mszy św. w otoczeniu kapłanów z Polski i Podola na Ukrainie. Słowo Boże głosił ks. prof. Jan Kanty Pytel z Poznania. Niemal wszyscy obecni w świątyni przyjęli Komunię św. Później odbyła się procesja z Najświętszym Sakramentem do wysokiego, metalowego krzyża, wzniesionego przy wjeździe z głównej ulicy na teren parafii. Rada Miejska jednomyślnie pozytywnie odniosła się do wniosku parafii Miłosierdzia Bożego i krzyż ten, w zmienionym już nieco kształcie, wrócił po latach na swoje dawne miejsce.

Początkowo na niedzielne Msze św. przychodziło do kościoła ok. 80 osób, teraz ponad tysiąc, a w dzień ustanowienia sanktuarium przybyło ok. półtora tysiąca wiernych. Organistą jest siostra Zoja - absolwentka akademii muzycznej. Wraz z s. Nellą pracuje w przedszkolu, do którego uczęszcza 80 dzieci, polskich i ukraińskich, katolickich i prawosławnych. . Siostry są związane ślubami rad ewangelicznych i należą do niehabitowego Zgromadzenia Sióstr od Aniołów .

W czerwcu biskup Dubrawski i ks. Dudek przyjadą w odwiedziny do Poznania.

wg Tygodnika katolickiego "Niedziela"



2004-06-23
List otwarty Polskich Profesorów do Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej - prof. Leona Kieresa w sprawie "polskiego śledztwa katyńskiego"

Kilka tygodni temu miała miejsce wypowiedź Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, dotycząca możliwości wszczęcia na nowo tzw. polskiego śledztwa katyńskiego. W już zidentyfikowanych dołach śmierci i innych jeszcze nieokreślonych miejscach znajduje się 24 tys. polskich oficerów, lekarzy, nauczycieli, inżynierów, pracowników służb państwowych i innych - jeńców wojennych zabranych do niewoli po zdradzieckiej napaści Związku Radzieckiego na Polskę we wrześniu 1939 r., a następnie zamordowanych w brutalny sposób. Należeli oni do elity intelektualnej Państwa Polskiego.

Zbrodnia ta była skutkiem tajnego układu Rosji sowieckiej i Niemiec, zmierzającego do zagłady narodu polskiego. Na pierwszej linii realizacji zagłady znalazła się inteligencja polska. W 1943 r. Niemcy odkryli groby katyńskie: jednak zamiast rzetelnego śledztwa zaczęło się swoiste "misterium kłamstwa" dotyczące Katynia. Gdy winą za zbrodnię nie udało się obciążyć Niemców, postanowiono wymazać słowo "KATYŃ" z historii narodu polskiego.

Po dzień dzisiejszy nie przeprowadzono śledztwa, które mogłoby ujawnić całą prawdę o zbrodni i potępić ją. Czujemy się moralnie zobowiązani do poparcia starań ks. prał. Zdzisława Peszkowskiego, kapelana Rodzin Katyńskich, byłego jeńca Kozielska, o przeprowadzenie takiego śledztwa. Na władzach III Rzeczypospolitej ciąży w tej sprawie grzech zaniedbania. Nie przedłużajmy zmowy milczenia i obojętności. Brońmy honoru i sprawiedliwości. Nie pogłębiajmy naszych win względem tych, którzy leżą w grobach katyńskich. Nie pozwólmy na wymazanie zbrodni katyńskiej ze świadomości Polaków.

Podpisy Profesorów

Lista traktowana jest jako otwarta. Deklaracje jej poparcia mogą Profesorowie przekazywać pod adresami:

Prof. Janusz Kawecki,
Politechnika Krakowska, ul. Warszawska 24; 31-155 Kraków,
tel./fax: (0-12) 628-20-51; e-mail: jkawec@usk.pk.edu.pl; Prof. Dominik Sankowski
, Politechnika Łódzka, al. Politechniki 11; 90-924 Łódź,
tel./fax: (0-42) 631-27-50; e-mail: dsan@kis.p.lodz.pl

wg Tygodnika katolickiego "Niedziela"

wg "Naszego Dziennika"



2004-06-22
Polska musi zapewnić ekwiwalent za mienie zabużańskie

Polska przegrała przed Trybunałem w Strasburgu. Trybunał jednomyślnie orzekł, że Polska musi zapewnić realizację prawa własności wszystkim uprawnionym do ekwiwalentu za mienie zabużańskie - poinformowała telewizja TVN24.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że Polska naruszyła dotyczące ochrony własności postanowienia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w sprawie roszczeń zabużańskich.

Wyrok w sprawie "Broniowski przeciwko Polsce" ma charakter precedensowy. Na rozpatrzenie przez Trybunał czeka 167 podobnych wniosków.

Trybunał zobowiązał polski rząd, by poprzez odpowiednie środki prawne oraz praktyki administracyjne zapewniła realizację prawa własności pozostałym uprawnionym do rekompensaty za mienie zabużańskie.

Nie zasądzono odszkodowania dla skarżącego; Trybunał dał obu stronom sześć miesięcy na ugodowe załatwienie sprawy odszkodowania.

Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka orzekła, że państwo polskie powinno wypłacić skarżącemu w ciągu trzech miesięcy równowartość w złotych sumy 12 tys. euro tytułem kosztów poniesionych w związku z postępowaniem przed strasburskim trybunałem.

wg Onet.pl



2004-06-22
Trybunał w Strasburgu rozstrzyga sprawę majątku Polaków na Wschodzie

Europejski Trybunał Praw Człowieka wyda dziś wyrok w sprawie mienia pozostawionego przez Polaków na Wschodzie. Skargę do trybunału złożył Jerzy Broniewski, który domaga się od Polski odszkodowania za pozostawioną przez jego babcię nieruchomość. Łącznie jego roszczenie opiewa na kwotę blisko 3 mln zł. Przedmiotem zarzutu jest naruszenie przez Polskę art. 1 Protokołu nr 1 Konwencji Europejskiej, która gwarantuje prawo do poszanowania mienia.

W rozmowie z dziennikarzem "Gazet Prawnej" Roman Nowosielski - adwokat, reprezentującego zabużan przed polskimi sądami powiedział, że "wyrok będzie miał ogromne znaczenie. Roszczenie, na podstawie którego zabużanie domagają się odszkodowania od państwa polskiego, nie jest związane z uzyskaniem rzeczowej rekompensaty. Według skarżącego na Skarbie Państwa ciąży obowiązek dostarczenia równowartości tego mienia, niezależnie, czy będzie ono miało postać materialną czy pieniężną. Jeżeli trybunał w Strasburgu przyjmie taką interpretację, to będzie oznaczało, że wszystkie osoby, które nawet nie uczestniczyły w przetargach i nie otrzymały rekompensaty, mają rację i mogą domagać się od państwa polskiego odszkodowania. Jest to orzeczenie wielkiej izby i nie przysługuje od niego żaden tryb odwoławczy. Będzie ono miało charakter wiążący dla wszystkich innych spraw tego typu w trybunale. To, co dziś trybunał orzeknie, będzie wyznacznikiem orzecznictwa trybunału w przyszłości. Państwo polskie nie będzie mogło odwołać się od decyzji trybunału."

"Obecnie do trybunału w Strasburgu trafiło 167 pozwów. Przed polskimi sądami takich pozwów jest kilkaset. Natomiast wszystkich roszczeń może być łącznie ok. 60 tys. Do tego dochodzą jeszcze tysiące potencjalnych pozwów osób mieszkających za granicą. Obecnie przepisy uniemożliwiają osobom mieszkającym za granicą domaganie się stosownych rekompensat. Jeżeli trybunał uzna to za niezgodne z prawem, grupa osób występujących z roszczeniami może wzrosnąć.

"Będą to kwoty bardzo duże, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby państwo polskie wprowadziło jakąś sensowną granicę, do której będą wypłacane odszkodowania. Konstytucja mówi, że osobie, które została bezpodstawnie pozbawiona własności, należy się słuszne odszkodowanie, dlatego ustawodawca może wprowadzić taką górną granicę, pod warunkiem że nie będzie to taka śmieszna jałmużna jak obecnie. Nikt nie domaga się stuprocentowej kwoty odszkodowania. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że tego w całości nie da się już odzyskać".

wg "Gazety Prawnej"



2004-06-22
Sytuacja Polaków na Białorusi

Obszernego wywiadu udzielił tygodnikowi "Głos znad Niemna" prezes Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi (ZPB), Konstanty Tarasewicz.

Powiedział m.in: że "według oficjalnego spisu ludności jest nas [Polaków-przyp.red.] na Białorusi ok. 400 tys., ale, moim zdaniem, liczba ta sięga ok. 1,2 - 1,5 mln. Oczywiście, znaczna część Polaków mieszkających na wschodzie Białorusi nie zna języka i nie bardzo ją interesuje sprawa swego pochodzenia: nadal trwa tu proces wynarodowienia, asymilacji. I jest to bardzo przykre. Jest to dla nas sprawa bardzo ważna i aktualna, musimy pomóc tym ludziom zrozumieć "skąd nasz ród". Myślę, że da się to zrobić, ponieważ zachowali wiarę przodków, pielęgnują tradycje polskie. (...)

Dzisiaj języka polskiego w różnych formach uczy się na Białorusi ponad 21 tys. dzieci. Działają 2 szkoły z polskim językiem nauczania w Grodnie i Wołkowysku, w innych miejscowościach są klasy, w których wykłada się język polski. W niektórych szkołach, jak np. w gimnazjum nr 2 w Mińsku, język polski wykłada się w klasach 5-11 jako drugi język obcy. Istnieją też fakultatywne formy nauczania. W szkole nr 131 w Mińsku wprowadzono język polski na prośbę rodziców. Cieszymy się, że polski zaczyna dorównywać tradycyjnie wykładanym językom obcym.

W kraju istnieje ponad 80 polskich zespołów artystycznych. Niektóre mają bardzo wysoki poziom, godnie reprezentują nas na licznych festiwalach, nawet za granicą.

W miejscowości Rubieżewicze działa Teatr Młodego Aktora, który założyła i już od 10 lat skutecznie prowadzi Nelli Grigoriewa. Wystawiają nawet spektakle filozoficzne (...) Bardzo prężnie działają zespoły młodzieżowe w Mińsku, Mołodecznie, Borysowie."

Konstanty Tarasewicz przypomniał, że na Białorusi działa 16 domów polskich, niraz mających sporo klopotów z utrzymaniem. Domy polskie to małe centra kulturalno-oświatowe, mieszczą się tam szkoły społeczne, odbywają się próby chórów i różne imprezy.

"W Nieświeżu, Iwieńcu i Borysowie kupiliśmy i adoptowaliśmy budynki pod takie domy, remontujemy dzisiaj siedzibę miejscowej organizacji ZPB w Nieświeżu. Ofiarną pracą zasłużyły szacunek i wielkie uznanie domy polskie w Baranowiczach i Grodnie, a dom w Lidzie może się szczycić swoim dorobkiem i codzienną działalnością. Niedawno po kilku latach gruntownej adaptacji otworzył swoje podwoje piękny Dom Polski w Iwieńcu i liczba uczniów języka polskiego zwiększyła się tu pięciokrotnie. Pobierają tu naukę nie tylko dzieci z Iwieńca, ale także młodzież z sąsiednich wsi.

Wielkim wydarzeniem dla Polaków nie tylko z Mińska było uroczyste odsłonięcie pomnika Adama Mickiewicza".

Prezes Tarasewicz mówił także o trwającym konflikcie obecnych władz ZPB z poprzednim prezesem, Tadeuszem Gawinem zakończonym pomówieniami o przywłaszczanie pieniędzy i trwającym ponad rok śledztwem prokuratury białoruskiej oraz próbach tworzenia nowej organizacji - Kongresu Organizacji Polskich.

Wspomniał o niełatwej współpracy z władzami białoruskimi: "Urzędnicy kierują się ustawodawstwem białoruskim, które czasem nie opiera się na ustawodawstwie międzynarodowym. Niektóre ustawy, jak na przykład o języku, są sprzeczne z Konstytucją RB [Republiki Białorusi-przyp.red.]. W art. 50 Konstytucji RB zapisano, że każdy człowiek ma prawo do nauki i korzystania ze swojego języka ojczystego. Ale w ustawodawstwie przyjęto, że dokumentacja, (w tym naszej organizacji), jest prowadzona tylko w językach państwowych, którymi według tejże Konstytucji są rosyjski i białoruski. Z tego powodu zabroniono nam prowadzenia nawet naszej związkowej dokumentacji łącznie z pieczątkami w języku polskim."

Wypracowano jednak kompromis co do treści Statutu ZPB.. Niestety ZPB nie może uczestniczyć w pracach zmianach ustawodawstwa dotyczącego mniejszości narodowych na Białorusi.

Konstanty Tarasewicz mówił także o aktualnie prowadzonych budowach - przebudowie sklepu pod Dom Polski w Iwieńcu, zakupie budynków pod siedziby w Borysowie i Mińsku, powstawaniu centrum polskiego w Radoszkowiczach i podobnych planach w Smolewiczach, Żodzinie, Słucku i Soligorsku.

Omówiono także sytuację Polaków na Mińszczyźnie. W Mińsku ponad 200 uczniów poznaje kulturę i język polski. ZPB zatrudnia 9 nauczycieli, w tym 6 z Polski. Pedagodzy z Polski wysoko oceniali poziom nauczania w szkołach w Nalibokach (jest tam ok. 100 członków ZPB), Rubieżewiczach, Nieświeżu, Wilejce i Borysowie.

Prezes Tarasewicz mówił też o tendencji zmniejszania liczby osób wysyłanych na studia do Polski w celu zwiększenia pomocy finansowych dla Polaków studiujących na uczelniach białoruskich (co umożliwia objęcie taką formą pomocy 8-krotnie większej grupy młodzieży).

wg "Głosu znad Niemna"



2004-06-21
Litewski NSA likwiduje ulicę Piłsudskiego

Naczelny Sąd Administracyjny Litwy unieważnił we wtorek decyzję samorządu rejonu wileńskiego sprzed pół roku o nazwaniu jednej z ulic podwileńskiej wsi Pikieliszki imieniem Józefa Piłsudskiego

"Oznacza to, że obecnie trzeba będzie zdjąć zawieszone już tablice z nazwą ulicy Piłsudskiego. Nie zamierzamy jednak tego robić" - powiedział w środę, 16 czerwca, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, poseł Waldemar Tomaszewski.

Pod koniec października 2003 roku władze rejonu wileńskiego, uwzględniając życzenie mieszkańców Pikieliszek, podjęły decyzję o nadaniu ulicy, przy której znajduje się dworek marszałka, imienia Piłsudskiego.

Oburzyło to część Litwinów, zwłaszcza tych, którzy uważają Piłsudskiego za okupanta Wileńszczyzny. Skierowali oni wniosek o zbadanie sprawy przez sejmowy komitet praw człowieka, który jednak nie dopatrzył się żadnych uchybień prawnych. Przedstawiciel rządu na okręg wileński zaskarżył też decyzję samorządu w sądzie administracyjnym. W sądzie niższej instancji samorząd wygrał sprawę, natomiast przegrał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że podczas podejmowania decyzji przez Radę Samorządu o nadaniu imienia Piłsudskiego jednej z ulic, została naruszona procedura.

Zdaniem Tomaszewskiego, jest to "decyzja polityczna". "Tym samym, władze chcę upokorzyć miejscową ludność. Chcą pokazać, kto tak naprawdę tu rządzi" - mówi Tomaszewski.

Akcentuje on, że decyzja sądu jest sprzeczna z Europejską Kartą Samorządową, którą ratyfikowała Litwa, a w której jest zapisane, że kwestia nazewnictwa ulic jest kompetencją władz lokalnych.

"Decyzja sądu jest też przejawem głupoty (...) Przedstawiciele władz litewskich z okazji polskich świąt narodowych składają kwiaty na płycie marszałka, na Rossie, ale nie mogą pogodzić się z myślą, że jedna z ulic będzie nosiła jego imię" - uważa Tomaszewski.

Józef Piłsudski urodził się w Zułowie w rejonie święciańskim w 1867 roku. XVIII-wieczny dworek w Pikieliszkach jest darem Ziemi Wileńskiej dla marszałka i pełnił funkcję jego letniej rezydencji. Obecnie mieści się tu rejonowy Dom Kultury.

W 1920 roku generał Lucjan Żeligowski, na polecenie Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, zajął Wilno i Wileńszczyznę, proklamując tzw. Litwę Środkową, która (1922) przyłączyła się do Rzeczypospolitej Polskiej.

wg "Wirtualnej Polonii"



2004-06-21
Polacy na Litwie bez reprezentacji w Europarlamencie

Mimo że koalicja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Związku Rosjan na Litwie przekroczyła wymagany pięcioprocentowy próg wyborczy i zgodnie z Ustawą o wyborach do Parlamentu Europejskiego powinna uczestniczyć w podziale mandatów, nie otrzyma żadnego mandatu.

Urzędnicy z litewskiej Głównej Komisji Wyborczej, wykorzystując wewnętrzną niespójność Ustawy, której poszczególne paragrafy nawzajem sobie przeczą, dali do zrozumienia, iż lista może zostać bez mandatu.

Obok przekroczenia wymaganego pięcioprocentowego progu przewiduje się jeszcze jeden próg (dotyczący uztyskania 7% kwoty głosów w liczbach wymiernych). Ten drugi próg powoduje, że koalicja AWPL/ZRL, mimo zdobycia 5,74 proc. głosów w skali kraju nie zdobędzie żadnego mandatu, podczas gdy np. przewiduje się przydzielenie 2 mandatów dla Związku Liberałów i Centrystów z 11,19-procentowym poparciem wyborczym.

wg "Tygodnika Wileńszczyzny"



2004-06-21
Wyjaśnienia polskiego MSZ

Polski MSZ nie będzie interweniował w sprawie złożenia przez polskiego dyplomatę wieńca pod pomnikiem litewskich żołnierzy z okresu drugiej wojny światowej, osławionych okrucieństwem wobec członków AK i tamtejszych Polaków.

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Bogusław Majewski, stwierdził, że oburzenie, jakie sprawa wywołała jest wynikiem nieporozumienia spowodowanego przez nierzetelność przekazu mediów na temat odsłonięcia w Wilnie pomnika ku czci 86 żołnierzy brygady generała Plechavicziusa, rozstrzelanych przez Niemców.

Brygada została utworzona podczas wojny przez Niemców, którym miała pomóc zwalczać Armię Krajową. W Lesie Ponarskim znajduje się również pomnik upamiętniający tysiące Polaków pomordowanych tam w czasie wojny.

Rzecznik Majewski powiedział, że złożenie wieńca było częścią prowadzonego przez polską ambasadę procesu pojednania kombatantów brygady oraz AK. Według rzecznika MSZ, celem działań polskiej placówki w Wilnie jest doprowadzenie do oficjalnego zarejestrowania stowarzyszenia byłych członków AK przez władze litweskie. Zdaniem Bogusława Majewskiego, potrzebne są w tym celu "pewne symboliczne akty", takie jak złożenie biało-czerwonego wieńca pod pomnikiem litewskiej brygady.

Rzecznik MSZ podkreślił jednocześnie, że w trakcie tej samej uroczystości w Lesie Ponarskim przedstawiciele władz litewskich złożyli wieniec w litewskich barwach narodowych pod niedalekim pomnikiem rozstrzelanych tam żołnierzy Armii Krajowej. Przy pomniku wystawiona została litewska warta honorowa. Według Majewskiego, oba akty miały podkreślić, że obie strony dążą do pojednania, które jest możliwe jedynie poprzez wzajemne zrozumienie.

Rzecznik MSZ nie był w stanie potwierdzić czy w uroczystościach wzięli udział byli członkowie AK, ale zapewnił, że zostali o nich poinformowani. Pytany dlaczego o złożeniu wieńca pod pomnikiem Litwinów nie wiedział ambadaor Rzeczpospolitej w Wilnie, Majewski odparł, że mogło się tak stać, ponieważ złożył go dyplomata podległy konsulowi generalnemu na Litwie. Rzecznik MSZ zapewnił jednocześnie, że ambasador jest doskonale poinformowany o prowadzonym procesie pojednania, ponieważ jest jego animatorem.

wg Informacyjnej Agencji Radiowej



2004-06-21
Festiwal Kultur Narodowych w Grodnie

Ponad 1700 artystów ludowych z ponad 60 miejscowoœci Białorusi wzięło udział w V Ogólnokrajowym Festiwalu Kultur Narodowych, eliminacje do którego trwały od kwietnia 2003 r. do czerwca br. W tym czasie odbywały się koncerty, konkursy, wystawy twórców ludowych, degustacja kuchni narodowych oraz wiele innych imprez.

Jury festiwalu pod kierownictwem prof. Michała Dryniewskiego wyłoniło najlepszych, którzy zostali zaproszeni do Grodna w dniach 4-6 czerwca. Festiwal finansowały władze samorzšdowe Grodna i centralne oraz liczni sponsorzy.

Wœród goœci honorowych w Grodnie nie zabrakło m.in. Wrocławia i Białegostoku oraz Olity i Druskienik (Litwa).

Forum kulturalne rozpoczęło się przemarszem przedstawicieli różnych narodowoœci ulicami miasta. Pierwszy dzień festiwalu zakończył koncert z udziałem m.in. Polskiego Ludowego Zespołu Pieœni i Tańca "Chabry".

W sobotę 12 czerwca prezentowano "podwórka narodowe". Podwórko Polskie otrzymało póŸniej nagrodę w kategorii najlepszej oprawy artystycznej.

Niedziela rozpoczęła się koncertem zespołów tanecznych. Widzowie mogli się zapoznać z tańcami ludowymi różnych narodowoœci, m.in. polskim mazurkiem. Trwało wielkie "œwięto żołšdka" — goœcie festiwalu mogli spróbować potraw różnych kuchni narodowych.

wg "Głosu znad Niemna"



2004-06-18
Skandal w Wilnie

Ambasada Polska w Wilnie uczciła dzisiaj pamięć litewskich żołnierzy z brygady Plechavicziusa. Podczas wojny została ona utworzona przez Niemców w celu zwalczania Armii Krajowej.

Polski dyplomata pojawił się z wieńcem biało - czerwonych goździków na uroczystości odsłonięcia pomnika ku czci żołnierzy z brygady Plechavicziusa. Wsławiła się ona szczególnym okrucieństwem w mordowaniu żołnierzy AK i polskiej ludności cywilnej.

Pomnik brygady znajduje się w Ponarach, w miejscu wymordowaniu kilkudziesięciu tysięcy Polaków podczas II wojny światowej.

W rozmowie z Polskim Radiem poseł Artur Płokszto określił to jako ponury żart. Sekretarz Generalny Rady Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik nie krył oburzenia. Ambasador polski na Litwie Jerzy Bar powiedział, że nic mu o tym nie wiadomo i obiecał wypowiedzieć się w tej sprawie później.

Wileński publicysta Jan Sienkiewicz nazwał złożenie wieńca przez polskiego dyplomatę przy pomniku żołnierzy Plechawicziusa co najmniej nieporozumieniem uwłaczającym pamięci Armii Krajowej, nieuznawanej przez litewskie władze. Sienkiewicz przypomniał, że ambasada polska nie zareagowała oficjalnie na niedawny litewski zakaz nazwania jednej z ulic w Pikieliszkach imieniem Józefa Piłsudskiego.

wg Onet.pl



2004-06-16
Piesza pielgrzymka do Ostrej Bramy

Hasłem tegorocznej XIV Warmińskiej Archidiecezjalnej Pielgrzymki Pieszej do Ostrej Bramy są słowa: Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Pielgrzymka wyruszy 6 lipca br. o godz. 6.15 z parafii św. Jerzego w Kętrzynie. Należy obowiązkowo zabrać ze sobą ważny paszport oraz zezwolenie na uczestnictwo w pielgrzymce od księdza z parafii zamieszkania. Koszt wpisowego w 2004 r. wynosi 150 zł (w tym ubezpieczenie na Litwie), koszt podróży powrotnej - 18 euro.

Powrót - 16 lipca zamówionymi autobusami do Olsztyna. Zapisy pod adresem: Kuria Metropolitalna, Warmińska Pielgrzymka Piesza, ul. Pieniężnego 22, 10-006 Olsztyn; lub: ks. Jan Szymko, ul. Moniuszki 8/2, 10-275 Olsztyn.



2004-06-16
Święto młodych aktorów w Grodnie

29 maja w Grodzieńskim Teatrze Lalek odbył się V Republikański Przegląd Małych Form Teatralnych. Co roku organizowany przez Dział Oświaty ZPB z okazji Dnia Dziecka przegląd jest świetną zabawą oraz możliwością zaprezentowania przez młodych polskich artystów swoich talentów aktorskich.

Po raz piąty organizatorzy przeglądu zaprosili najmłodszych artystów z różnych zakątków Białorusi. W tym roku Grodno stało się miejscem konfrontacji 14 zespołów teatralnych z Grodna, Baranowicz, Brzozówki, Mińska, Borysowa, Radunia, Mostów, Porozowa, Witebska, Porzecza, Sopoćkiń, Hołowiczpola.

Przegląd ma na celu pokazanie i promowanie młodych twórców teatru, stworzenie szansy debiutu najmłodszemu pokoleniu artystów. Jako pierwszy z inscenizacją pt. "Czerwony Kapturek" wystąpił zespół teatralny "Wiejski Bałagan" z Hołowiczpola. Kierownik zespołu Janina Ostap jest nauczycielką języka polskiego i prowadzi teatrzyk już siódmy rok. Artyści z Hołowiczpola biorą aktywny udział nie tylko w przeglądach rejonowych i republikańskich, ale także w konkursach recytatorskich.

Na pewno w pamięci widzów pozostanie występ dzieci z przedszkola nr 80 w Grodnie, które po raz pierwszy uczestniczyły w przeglądzie. Inscenizacja pt. "Podróż w krainę nieznaną", przygotowana przez nauczycielkę maluchów Helenę Szczerbę, zachwyciła widzów. Był to udany debiut młodych artystów.

Zespół z Borysowa, którego uczestnicy uczą się języka polskiego fakultatywnie przy Domu Polskim, pod kierownictwem Ireny Sakowiec działa już drugi rok. Z przedstawieniem pt. "Wiązanka dla mamy" artyści z Borysowa wystąpili po raz pierwszy.

Dzieci z Brzozówki z przedstawieniem pt. "Kraina krasnoludków" również debiutowały w przeglądzie. Kierownik zespołu Irena Sawieliewa potrafi łączyć pracę nauczycielki języka polskiego w szkole z pracą w zespole. Odznaczyć należy kolorowe barwne stroje oraz dekoracje idealnie pasujące do inscenizacji.

Zespół teatralny z Mińska, kierownikiem którego jest Maksym Kresik, przyjechał do Grodna z przedstawieniem pt. "Kopciuszek". Po raz pierwszy nasz w przeglądzie wziął udział zespół teatralny z Sopoćkiń z przedstawieniem "Coś tam w lesie huknęło".

Zespół teatralny "Szalone" Polskiej Szkoły Społecznej im. Tadeusza Rejtana w Baranowiczach, kierownikiem którego jest Magdalena Michałek, zachwycił piękną polszczyzną i wspaniałą grą aktorską. Zespół powstał ponad 5 lat temu i skupia 13 osób, które samodzielnie piszą scenariusze i tworzą na scenie.

Cieszy fakt, że do udziału w przeglądzie zgłosił się, z bajka "Kopciuszek" zespół teatralny "Młode Listki" z Witebska. Zespół, którego kierownikiem jest Nelli Zajcewa, jest stałym uczestnikiem przeglądu.

W przeglądzie wziął udział zespół teatralny "Źródełko" z Piasków w rejonie mostowskim. Kierownik zespołu Helena Kuralenia, która jednocześnie jest nauczycielką języka polskiego, przez kilka lat kształciła swoje umiejętności kierowania zespołem teatralnym na zajęciach warsztatowych organizowanych przez Instytut Polski w Mińsku i Podlaski Oddział Stowarzyszenia "Wspólnota Polska". W wykonaniu artystów z Piasków widzowie mieli okazję zobaczyć inscenizację pt. "Brzydkie kaczątko".

Zespół teatralny z Porzecza pod kierownictwem Ireny Małofiejewej istnieje dopiero drugi rok, jednak znany już jest w rejonie grodzieńskim. Wicedyrektor szkoły i nauczycielka języka polskiego Aleksandra Korec wspiera i pomaga młodym artystom, którzy tym razem wystąpili z inscenizacją pt. "Nie ma tego złego".
Dzieci z Polskiej Szkoły w Grodnie pod kierownictwem nauczycielki klas początkowych Aliny Żylińskiej przedstawił inscenizację pt. "Czerwony Kapturek". Wartość artystyczną widowiska podniosły ciekawe barwne kostiumy, przepiękna gra oraz dekoracja sceny.

W przeglądzie wziął udział zespól teatralny z Radunia, którego kierownikiem jest nauczycielka języka polskiego Maryna Tomkiewicz. Widzowie obejrzeli inscenizację "Legendy o smoku wawelskim".
Zespół teatralny z Porozowa, kierownikiem którego jest Jadwiga Daniluk, przedstawił inscenizację pt. "Najdziwniejsza przygoda krasnala".

V jubileuszowy przegląd zakończył kabaret "Polonez" Towarzystwa Młodzieży Polskiej przy ZPB, kierownikiem którego jest Eugeniusz Kołodzin. Podziwialiśmy ich grę aktorską w utworach pt. "Spowiedź" oraz "Czy to TMP?".

Nie zawiedli sponsorzy przeglądu — Podlaski Oddział Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", Fundacja na Rzecz Pomocy Dzieciom z Grodzieńszczyzny, Wydział Konsularny Ambasady RP na Białorusi oraz Konsulat Generalny RP w Grodnie, którzy ufundowali nagrody oraz słodycze. A Kazimierz Gugałka, przedsiębiorca z Siedlec, zaprosił grupę dzieci z Porzecza na wakacje na Mazowsze.

wg "Głosu znad Niemna"



2004-06-15
Polski festiwal w Mozyrzu

Polskie piosenki śpiewano również na festiwalu piosenki polskiej w Mozyrzu. Tradycyjne święto piosenki polskiej w obwodzie homelskim w tym roku odbyło się w Miejskim Domu Kultury w Mozyrzu. Organizatorem forum kultury polskiej były Ambasada RP oraz Związek Polaków na Białorusi.

Koncert rozpoczął występ zespołu "Mozyrzanka", pod kierownictwem Aleksandra Białockiego. Następnie na scenie wystąpił zespół "Jarzębina" z Lelczyc, który od roku pracuje pod kierownictwem Olega Birkowskiego, prezesa Oddziału ZPB w Lelczycach.

Bogaty program przedstawili artyści z Homla: zespoły "Aksamit" i "Strumyk". Grupą wokalną kierowała uczestniczka Festiwalu Polskiej Piosenki Estradowej "Malwy-2004" Diana Paszuk.

Oddział Związku Polaków na Białorusi w Homlu działa od 12 lat. Należy do niego 87 osób oraz 56 dzieci. W 3 klasach wykładany jest język polski. Przy Oddziale ZPB istnieją trzy zespoły: "Strumyk" (dzieci do 10 lat), "Nadzieja" — i "Aksamit" (14-20 lat).

Oddział Związku Polaków istnieje w Mozyrzu 1993 roku i zrzesza ok. 200 członków. Pani Julia Lis uczy języka polskiego fakultatywnie 30 dzieci. Teresa Machina prowadzi zajęcia fakultatywne dla najmłodszych. Zespół "Mozyrzanka" składa się z grupy tanecznej i wokalnej. Miejski Domu Kultury udostępnił pokój, gdzie są przeprowadzane próby. W latach 2001-2002 zespół brał udział w festiwalu w Mrągowie.

wg "Głosu znad Niemna"



2004-06-15
Dokumenty o zbrodniach UPA pod Tarnopolem

Liczące blisko trzy tysiące stron maszynopisu materiały opisujące działalność oddziałów UPA zostały odnalezione w okolicach Tarnopola. Mogłyby one być pomocne w śledztwach prowadzonych przez IPN w sprawie zbrodni ludobójstwa popełnionych przez te formacje na Polakach, ale strona ukraińska bardzo niechętnie udziela pionowi śledczemu Instytutu pomocy prawnej - podaje Nasz Dziennik w artykule "Dokumenty są, ale nie dla Polaków".

Odnalezione w metalowej bańce przez mieszkańców wsi Ozerna dokumenty zawierają meldunki dowódców dotyczące działalności UPA w Tarnopolskiem, Bukowinie i na Wołyniu. Są opisy potyczek zbrojnych, materiały propagandowe oraz informacje o postępowaniu NKWD. Odnalezione dokumenty trafią do archiwum obwodowego w Tarnopolu.

Dziennik dowiedział się w Instytucie Pamięci Narodowej, że odkrycie tych archiwaliów nie oznacza automatycznie, że strona polska wejdzie w ich posiadanie. Mimo wielu próśb o udzielenie pomocy prawnej w prowadzonych przez pion śledczy IPN śledztwach w sprawie mordów na Polakach na Wołyniu i we wschodniej Małopolsce zdarzyło się zaledwie kilka przypadków jej udzielenia.

Zdecydowana większość tych wniosków pozostała po prostu bez echa. Prowadzona jest również współpraca archiwalna, ale ma ona ograniczony charakter. Wymieniane archiwalia niestety nie dotyczą np. Wołynia - ubolewa Zenon Baranowski, autor artykułu w "Naszym Dzienniku".

wg "Naszego Dziennika"



2004-06-15
960 lat Nowogródka

13-14 czerwca Nowogródek obchodził 960 lat istnienia. Uroczyste dwudniowe obchody rozpoczęła konferencja naukowa "Historyczna i kulturalna spuścizna Nowogródczyzny".

Następnie wystąpiły zawodowe i amatorskie zespoły muzyczne. Na straganach można kupić wyroby miejscowego rękodzieła ludowego oraz spróbować smakołyków tutejszej kuchni. W niedzielę 13 czerwca pod pomnikiem Adama Mickiewicza odbył się koncert muzyki kameralnej, a w parku miejskim impreza "święto dzieciństwa".

Dla amatorów historii zaplanowano przeprowadzenie turnieju rycerskiego. Na święto przyjechała delegacja z Polski z zaprzyjaźnionej z Nowogródkiem Krynicy Morskiej.

wg Informacyjnej Agencji Radiowej



2004-06-14
Sukces Akcji Wyborczej Polaków na Litwie

Koalicja Akcji Wyborczej Polaków i Związku Rosjan odniosła sukces w wyborach do Parlamentu Europejskiego na Litwie. Przekroczyła wymagany próg wyborczy, uzyskując prawie 6-procentowe poparcie elektoratu.

Według danych Państwowej Komisji Wyborczej, która podała wstępne wyniki ze wszystkich okręgów, koalicja Akcji Wyborczej Polaków i Związku Rosjan uzyskała poparcie ponad połowy mieszkańców Wileńszczyzny i co 6 wilnianina. W rejonie wileńskim na koalicję głosowało 55,55 proc., w solecznickim - 65,75 proc. głosujących.

Koalicja zdobyła ona 5,74 proc. i będzie uczestniczyła w ostatecznym podziale euromandatów, ale według przewodniczącego litewskiej Głównej Komisji Wyborczej mało prawdopodobne jest, by go uzyskała, chociaż proporcjonalny system wyborczy ma to do siebie, że , jeżeli ma się do czynienia z przypadkiem na tzw. granicy, dane może dość znacznie zmienić nawet niewielka liczba wyborców.

Jak powiedział radiu "Znad Wilii" przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, poseł Waldemar Tomaszewski, AWPL nawet jak nie zdobędzie mandatu do Europarlamentu, to, jako że przekroczyła 3-procentowy próg, może liczyć na pewne profity - na przykład na wciągnięcie AWPL na listę partii ogólnoeuropejskich.

Na Litwie wybory do Parlamentu Europejskiego zdecydowanie wygrała debiutująca na scenie politycznej populistyczna Partia Pracy, założona niedawno przez milionera pochodzenia rosyjskiego Wiktora Uspaskicha, zdobywając 30 procent głosów. O połowę mniej przypadło współrządzącym socjaldemokratom, którzy zdobyli 2 mandaty. Partia Konserwatywna "Związek Ojczyzny" - odpowiednio 12,4 proc. i dwa mandaty. Związek Liberałów i Centrum zdobył 11,2 proc. głosów i również dwa mandaty. Po jednym mandacie uzyskały Związek Partii Chłopskiej i Nowej Demokracji - (7,4 proc. głosów) i Partia Liberalnych Demokratów (zdymisjonowanego prezydenta Rolandasa Paksasa).

Frekwencja w przedterminowych wyborach prezydenckich i wyborach do Parlamentu Europejskiego na Litwie wyniosła 46,05%. W drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzą się były szef państwa Valdas Adamkus (uzyskał 30,85 proc. głosów), oraz Kazimiera Prunskiene, przewodnicząca Związku Partii Chłopskiej i Nowej Demokracji - 21, 35 proc.

wg Radia "Znad Wilii" i www.onet.pl



2004-06-14
Kampania wyborcza do Europarlamentu w Solecznikach

Podczas spotkań w zamieszkałym przez zdecydowaną większość Polaków rejonie solecznickim na Litwie wyjaśniano przyczyny zawarcia koalicji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Związku Rosjan Litwy w wyborach do Europarlamentu.

Jak powiedział prezes Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, poseł na Sejm Republiki Litewskiej Waldemar Tomaszewski "Stworzenie koalicji wyborczej ze Związkiem Rosjan Litwy miało na celu połączyć głosy zamieszkałych w kraju mniejszości narodowych. Połączone głosy elektoratu zwiększają nasze szanse na uzyskanie pozytywnego wyniku w wyborach.(...) Wybory do Europarlamentu są także swoistą przygrywką do jesiennych wyborów sejmowych".

wg "Tygodnika Wileńszczyzny"



2004-06-14
Uroczystosci w Słonimiu

22 maja na cmentarzu Wojska Polskiego w Słonimiu złożono kwiaty pod pomnikiem poległych żołnierzy i uczczono ich pamięć minutą ciszy.

Przybyli goście z Polski: Zbigniew Krzywicki, przewodniczący Sejmiku Województwa Podlaskiego, Jan Kaluta z Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku , Józef Kulikowski, prezes Stowarzyszenia Pomocy "Rubież", z delegacją przedstawicieli stowarzyszenia oraz przedstawiciele władz miejskich w Słonimiu oraz członkowie Oddziału Związku Polakow na Bialorusi z prezes Leonardą Rewkowską i dzieci uczące się języka polskiego. Goście zwiedzili Słonim i jego zabytki. Ogromne wrażenie na przybyłych wywarł dawny unicki zespół klasztorny w sanktuarium wŻyrowicach.

W Domu Oficerów na spotkanie z okazji zakończenia roku szkolnego przybyli również Andrzej Krętowski, Konsul Generalny RP w Grodnie, oraz Tadeusz Kruczkowski, prezes ZPB (Związku Polaków na Białorusi).

Koncert z udziałem 200 dzieci i ich rodziców uświetniły chór "Credo", orkiestra "Orfeon", zespół taneczny "Błyskawiczka" i uczniowie Szkoły Społecznej przy ZPB w Słonimiu. Dzieci otrzymały upominki, ufundowane przez Stowarzyszenie Pomocy "Rubież" z Białegostoku. s

wg "Głosu znad Niemna"



2004-06-14
Protesty przeciw kontrowersyjnemu pomnikowi w Grodnie

W Grodnie przy skrzyżowaniu ulic Sowieckich Pograniczników i Popowicza powstaje kontrowersyjny pomnik żołnierzy sowieckich służb granicznych, poległych w 1941 roku, podczas walk z Niemcami.

Komentując ten fakt doc. dr. Tadeusz Kruczkowski, prezes Zwišzku Polaków na Białorusi stwierdził, że "wzniesienie w Grodnie tego pomnika jest świadectwem faktu, że państwo i społeczeństwo białoruskie nadal żyją mitami epoki radzieckiej. W Grodnie powstaje pomnik żołnierzom państwa nieistniejącego, które w świadomości narodowościowo nastawionych Białorusinów było państwem obcym." Prezes Kruczkowski podkreślił, że ówczesna granica Związku Sowieckiego przebiegała na terenach dzisiejszej Polski.

Wojska straży granicznej wchodziły wówczas w skład wojsk NKWD, które przyczyniły się do organizacji masowych deportacji ludności polskiej, a także Białorusinów na Syberię. Prawdopodobnie miejsce, z którego Polacy wyruszali w swoją ostatnią drogę znajduje się niedaleko planowanego pomnika.

Tadeusz Kruczkowski zasugerował przeprowadzenie referendum na temat pomnika i zaproponował upamiętnienie postaci historycznej jednoczącej Polaków i Białorusinów, na przykład Tadeusza Kościuszki lub Adama Mickiewicza.

Popierając postawienie pomnika sowieckich żołnierzy, płk Oleg Abyzow, dowódca Grodzieńskiego Oddziału Straży Granicznej stwierdził można by też upamiętnić "polskich strażników poległych w tych latach" (żołnierzy Korpusu Ochronu Pogranicza - przyp. red.) "Nikt nie zabrania nawet postawienia pomnika Polakom wywiezionym na Syberię przy pomniku [sowieckich] żołnierzy straży granicznej." Natomiast płk Wiktor Krupski, zastępca dowódcy Grodzieńskiego Oddziału Straży Granicznej ds. Wychowawczych uznał, że protesty przeciw pomnikowi, na który zbierali pieniadze białoruscy żołnierze "są nie na miejscu", zapowiadając odsłonięcie pomnika w końcu czerwca.

Za dyskusyjny uważa pomysł postawienia pomnika Józef Porzecki, wiceprezes Związku Polaków na Białorusi, przypominając że "pogranicznicy sowieccy w czerwcu 1941r. bronili granic, które powstały na mocy przestępczego paktu Ribentrop-Mołotow, po którym wschodnie tereny Rzeczpospolitej zajął Związek Sowiecki, a granica pomiędzy ZSRR a Trzecią Rzeszą została wytyczona za Ostrołęką".

Jozef Porzecki podkreślił, że wojna na Grodzieńszczyźnie rozpoczęła się 1 września 1939 r. , a nie 22 czerwca 1941 roku. "Okres do 22 czerwca 1941 r. związany jest z terrorem, prześladowaniami i deportacją ludności polskiej na okupowanych terenach RP. Warto pamiętać, że podczas wywózek mieszkańców Grodna i okolic ładowano do wagonów bydlęcych na stacji kolejowej Łosośna, nieopodal wznoszonego monumentu. Wojska pogranicza wchodziły w owym czasie w skład jednostek NKWD, dokonujących egzekucji i prześladowań".

Prof. Swietłana Sylwestrowa z Grodzieńskiego Uniwersytetu Państwowego im. Janki Kupały potwierdziła, iż niedawno uzyskała informacje, że tuż obok wznoszonego pomnika na miejscu obecnej szkoły olimpijskiej znajdowały się baraki, w których mieściło się tzw. "punkt filtracyjny" osób wywożonych na Syberię. Stwierdziła jednak, że brak na to dokumentów. S.Sylwestrowa uważa jednak, że sowieccy strażnicy graniczni, choć podlegli NKWD, nigdy nie zajmowali się wysiedleniami lub poszukiwaniem mieszkańców.

wg "Głosu znad Niemna"



Archiwum wiadomości
kwiecień-majczerwieclipiecsierpieńwrzesieńaktualne



Więcej wiadomości w ARCHIWUM