POLACY NA WSCHODZIE - ARCHIWUM WIADOMOŚCI
LIPIEC 2004



Archiwum wiadomości
kwiecień-majczerwieclipiecsierpieńwrzesieńaktualne


 

2004-07-12
Józef Piłsudski w świadomości współczesnych Litwinów

Prezentujemy obszerne fragmenty artykułu Beaty Naniewicz zamieszczonego w najnowszym numerze "Magazynu Wileńskiego" o percepcji osoby Marszałka Józefa Piłsudskiego wśród współczesnych Litwinów:

Mało jest postaci w historii Polski, które by wzbudzały tak wiele emocji osobistych, politycznych namiętności i kontrowersyjnych ocen naukowych, jak Marszałek Józef Piłsudski. (...)

Ciekawym zadaniem jest prześledzenie (...) postrzegania osoby Marszałka w świadomości historycznej współczesnych Polaków i Litwinów w okresie 1988 - 2003. (...)

W 1995 roku w Wilnie zostało zorganizowane sympozjum historyczne pt. "J. Piłsudski i jego epoka", podczas którego jeden z prelegentów - Vytautas Plečkaitis - wygłosił referat "J. Piłsudski w świadomości Litwina". Materiał ten później został opublikowany w periodyku "Atgimimas" ("Odrodzenie"). (...)

Istnieje jedyna wydana po litewsku monografia o Piłsudskim (...) przetłumaczona w 1991 roku z polskiego praca (...) Darii i Tomasza Nałęczów "Józef Piłsudski - legendy i fakty". (...)

Duży wpływ na proces formowania się wizerunku Piłsudskiego w świadomości Litwinów miała historiografia sowiecka. W okresie sowieckim, zarówno podręczniki litewskie, jak też encyklopedie i inne wydania kształtowały negatywny stereotyp Marszałka. Zajęcie Wilna w 1920 r. przez generała Żeligowskiego oceniano jako okupację, którą wiązano z osobą Piłsudskiego. Przez pryzmat tego faktu Marszałek był i, trzeba przyznać, aktualnie jeszcze jest, oceniany przez ówczesnych Litwinów bardzo negatywnie. Fakt ten potwierdza chociażby 4 tom litewskiego zbioru źródeł historycznych, gdzie w indeksie nazwisk Piłsudski jest przedstawiony jako "zacięty wróg państwa sowieckiego i dyktator Polski faszystowskiej". (...)

W 1990 r., z okazji 70. rocznicy zajęcia Wilna przez gen. Żeligowskiego, w periodyku "Politika" publikowano słowa Michała Rőmera, adresowane do Piłsudskiego: "(...) Ty, panie, byłeś wielkim tworząc Polskę Niepodległą, jednak w sprawie litewskiej jesteś skazany na niepowodzenie". Te słowa, wypowiedziane przez znanego prawnika jak najlepiej ilustrują stanowisko absolutnej większości Litwinów w okresie niepodległościowym i jeszcze długo po nim.

W tym czasie pojawiło się kilka publikacji o Piłsudskim w największych litewskich periodykach, takich jak: "Respublika", "Diena", "Lietuvos aidas". Temat ten poruszano również w specjalizującym się w tematach historycznych dzienniku "Voruta", w periodyku "Švyturys".

21 marca 1992 r. w dzienniku "Lietuvos aidas" opublikowano wspomnienia o Piłsudskim Izidoriusa Šimelionisa pt. "Spotkanie z Józefem Piłsudskim". Wspomnienia te odzwierciedlają stosunek większości zamieszkałych na Wileńszczyźnie Litwinów i to nie tylko wobec Marszałka, lecz również wobec ówczesnych władz polskich na tym terytorium. Wspomnienia ukazują również stanowisko większości Litwinów w kwestii aktualnych stosunków litewsko-polskich.

I. Šimelionis w swoim artykule pisał: "Potwornie nienawidziłem portretów Piłsudskiego oraz prezydenta Polski I. Mościckiego, jak też godła państwowego (biały orzeł), umieszczonych na ścianach w klasie". Dalej, opowiadając o spotkaniu swej klasy z przywódcami Polski w Nowogródku, I. Šimelionis wspomina: "Nauczyciel niejednokrotnie uczył nas maszerowania podczas parady. Zaśpiewaliśmy "Wyszedł ojciec do lasu..." (piosenka litewska). (...) Wojskowi i generałowie (...), ujrzawszy nieznaną flagę i usłyszawszy śpiew dzieci, wyprostowali się... (...) Piłsudski powstał z miejsca i poprosił, byśmy podeszli bliżej. (...) Piłsudski rozmawiał z nami i z naszym nauczycielem po litewsku. Głaskał nas po ostrzyżonych głowach. Wszystko to wywarło na nas olbrzymie wrażenie. Najbardziej byliśmy zachwyceni i dumni z tego, że nie zważając na nic, Piłsudski rozmawiał po litewsku. Urzędnicy powiatu lidzkiego byli zdumieni zainteresowaniem, jakie wykazał Piłsudski wobec szkoły litewskiej. Za dobry występ zostaliśmy nagrodzeni, zaczęto o nas dbać jeszcze bardziej. (...) Wspominam swe pierwsze spotkanie z marszałkiem w Nowogródku i krótką rozmowę po litewsku, jednak nadal nie czuję sympatii dla tego przywódcy Rzeczypospolitej. Tak głęboko w naszej litewskiej świadomości tkwi odebranie nam naszego (...) miasta Giedymina". (...)

W wydanym w 1993 roku podręczniku najnowszych dziejów Litwy, autorstwa A. Gumuliauskasa, w rozdziale "Wileńszczyzna pod władzą Polski" władza ta stale nazywana jest "okupacyjną". Mówi się też o "grabieżczej polityce gospodarczej rządzących warstw Polski" na Wileńszczyźnie itp.

Pod tym względem znacznie różni się inny podręcznik historii najnowszej ułożony przez zespół autorów - A. Kasperavičiusa, R. Jokimaitisa i A. Jakubčionisa. W pierwszym wydaniu (1993 r.) podręcznika z historii dla klasy 10 "Historia współczesna (1918 - 1992)" w ogóle nie znajdujemy żadnej wzmianki o Piłsudskim. We wznowieniach tego samego podręcznika (1998, 1999, 2001 - 2003) o Marszałku mówi się w dwóch kontekstach: 1) w kontekście zajęcia Wilna w 1920 r.; 2) pod kątem analizy demokracji i dyktatury w międzywojennej Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej.

W rozdziale o zajęciu Wilna w 1920 roku przez generała Żeligowskiego podręcznik akcentuje, że działania generała były przez Piłsudskiego aprobowane. W nawiązaniu do historii Polski międzywojennej, a więc i rządów J. Piłsudskiego, czytamy o planach Naczelnika dotyczących utworzenia na wschodzie Europy konfederacji Polski, Białorusi, Ukrainy, Litwy i, możliwie, Łotwy. (...)

Nie można twierdzić, że autorzy skupiają się wyłącznie na najbardziej kontrowersyjnych momentach władzy Piłsudskiego. Nie pomijają również pozytywnych aspektów jego rządów, takich jak fakt, że w czasie sprawowania władzy przez Naczelnika w kraju uległa stabilizacji sytuacja polityczna i gospodarcza, chociaż sanacja okazała się bezsilna wobec kryzysu z lat 1929 - 1933. Biorąc pod uwagę fakt, że cytowany materiał z podręcznika dla klasy 10 jest główną pozycją dydaktyczną formującą stosunek współczesnej litewskiej młodzieży wobec Piłsudskiego, nie ulega wątpliwości, że balansuje on między negatywnym a pozytywnym postrzeganiem osoby Marszałka. Nie narzuca się żadnego poglądu na temat Naczelnika, jedynie przedstawia fakty i jakby zachęca młodzież do wyciągnięcia własnych wniosków i wypracowania swojego zdania na temat postaci Piłsudskiego.

W dość negatywnych natomiast kolorach przedstawiany jest Marszałek w pomocach naukowych z historii, np. w "Czytankach do historii Litwy (1918-1990)" (wyd.1994 r.), gdzie J. Piłsudski jest nazywany imperialistą. (...)

Z jednej strony niektórzy badacze litewscy dostrzegają pewne pozytywne tendencje w postawie Litwinów wobec Piłsudskiego, jednak tendencja ta dotyczy tylko niektórych przedstawicieli litewskiej elity naukowej. Natomiast większość społeczeństwa litewskiego nadal ocenia go dosyć negatywnie. Polski historyk Piotr Łossowski akcentuje, że jednostronne sądy o Piłsudskim są powoli w społeczeństwie litewskim korygowane, a tendencję tę wiąże z artykułami profesora P. Čibirasa.

Po odzyskaniu niepodległości, na łamach litewskiego periodyku "Voruta" zaczęły się ukazywać artykuły prof. Čibirasa o J. Piłsudskim, które wywołały dyskusje nie tylko w społeczeństwie litewskim, lecz i w polskim.

W jednym z numerów tego pisma (16 - 22 września 1995 r.) ukazał się artykuł P. Čibirasa pt. "Wilno pod spektrum Marszałka" pisany na podstawie wspomnień profesora. Autor przedstawia w nim mniej znane szczegóły z życia Marszałka. Pisze o Piłsudskim w tonie nieprzychylnym. Artykuł zaczyna się od przedstawienia okresu międzywojennego, kiedy to Polska, "rządzona przez Marszałka J. Piłsudskiego, podstępnie zajęła naszą stolicę i Wileńszczyznę, próbowała narzucić swą wolę nieposłusznym Litwinom (...)". P. Čibiras bardzo krytycznie przedstawia rolę Marszałka w kwestii wileńskiej, twierdząc, że Piłsudski "złamał umowę suwalską, podpisaną w 1920 r. Zajął Wileńszczyznę i bardzo się tym szczycił. (...). Tę niegodziwość na różne sposoby starał się ukryć przed opinią publiczną". (...) Tak, był dyktatorem i tego wcale nie ukrywał, jednak był nie tak krwawy, jak Hitler czy Stalin".

Na początku 1998 roku, w 130. rocznicę urodzin Marszałka, "Voruta" rozpoczęła cykl publikacji P. Čibirasa o Piłsudskim pt. "Zamiast domu wybrał orle gniazdo na skale". W porównaniu z wyżej omawianą publikacją, był to pewien punkt zwrotny w postrzeganiu osoby Piłsudskiego. Nie miał on wprawdzie na celu rehabilitacji Naczelnika w oczach społeczeństwa litewskiego, jednak twierdzenia profesora już nie są tak kategoryczne i nieprzychylne jak poprzednio. Stara się on zrozumieć motywy, jakie kierowały Marszałkiem, wniknąć w jego myśli, odgadnąć je. Autor skupia uwagę na znaczeniu, jakie miało, ma i w przyszłości może mieć grób Piłsudskiego na Rossie. P. Čibiras podkreśla, że miejsce to "w nieprzyjemny sposób przypomina (Litwinom - B. N.) nieszczęsny rok 1920, kiedy to straciliśmy stolicę Wilno". Jednak profesor dostrzega też potrzebę spojrzenia na tę sprawę już z pozycji dnia dzisiejszego: "Czasy już inne, jesteśmy w wolnej stolicy. (...) W czasach sowieckich omawianie naszej historii międzywojennej było zakazane i stosunki litewsko-polskie tak i zostały nie rozstrzygniętą kwestią państwową (...). Teraz musimy wyjaśniać to, co było (...) ukrywane, wypaczane i co da się zrozumieć tylko na płaszczyźnie psychologicznej (...)".

Autor nie stara się pomniejszyć winy Marszałka wobec narodu litewskiego, jednak proponuje uznać też zasługi Piłsudskiego, "syna ziemi litewskiej, (...) bohatera". Przyznaje, że jest on "jednym z największych przywódców wojskowych, polityków i dyktatorów XX w.". Wracając do kwestii grobu Matki i Serca Syna na Rossie, P. Čibiras proponuje traktować "to mauzoleum jako oryginalny i nieobcy pomnik historyczny naszej stolicy. W świetle zmienionych warunków politycznych może on, i musi, pomóc w zjednoczeniu dwóch sąsiednich narodów".

Litewski historyk Alfredas Bumblauskas, mówiąc o "popularności" Piłsudskiego w społeczeństwie litewskim, zauważa, że w jakimś sensie jest on "poza granicami interesów naszych (litewskich - B. N.) historyków". Oficjalnie jeszcze się o nim na Litwie nie rozprawia. Jednak równolegle historyk przyznaje, że Litwa "powinna złagodzić swój pogląd na Piłsudskiego". Z dwóch powodów: 1) Piłsudski jest bohaterem jednego ze strategicznych partnerów Litwy - Polski; 2) nie sam Piłsudski jest odpowiedzialny za utratę Wilna, a tak zwana endecja - Partia Narodowej Demokracji. Według historyka, czynów Marszałka nie można interpretować jako przejawu nacjonalizmu, a jako "naiwną próbę odtworzenia historycznej unii Litwy z Polską". Idea ta, rzecz jasna, była pomysłem utopijnym, dlatego Piłsudski przegrał wobec ideologii nacjonalistycznej, która propagowała ideę unii federacyjnej (Polski i Litwy - B. N.).

Mówiąc o ocenie Marszałka przez polityków litewskich można podkreślić, że większość z nich ocenia go negatywnie. Jednak warto zaznaczyć, chociaż minimalną, jednak realną tendencję zmiany na lepsze. Jako przykład można podać fakt, że 27 kwietnia 1994 r. w ceremonii złożenia wieńca na płycie Marszałka J. Piłsudskiego na Rossie prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej L. Wałęsie towarzyszył prezydent Republiki Litewskiej A. Brazauskas. Ówczesny attache wojskowy RP na Litwie A. Firewicz tak oto interpretuje udział A. Brazauskasa w tej ceremonii: "Był pierwszym tej rangi przedstawicielem władz litewskich, który przyszedł na ten tak drogi każdemu Polakowi grób. Manifestował w ten sposób litewsko-polskie pojednanie".

Chociaż w niektórych litewskich naukowych i politycznych środowiskach dostrzegalne są pozytywne zmiany w postrzeganiu osoby Marszałka, jednak absolutna większość Litwinów nie jest skłonna zmieniać swego wrogiego stosunku do Marszałka.

Do zmiany dominującego w społeczeństwie litewskim negatywnego wizerunku Piłsudskiego nie przyczynił się i telewizyjny cykl "Butoves slepiniai" pt. "Polska nie rozumiejąca lub nie znająca Litwy: od Brunona i Jadwigi do A. Mickiewicza i J. Piłsudskiego". Już sam tytuł zapowiada ton programu.

Bardzo wyraziście specyfikę postrzegania Piłsudskiego na Litwie oddaje skandal, który miał miejsce w październiku 2003 r. i który wywołał w społeczeństwie litewskim (i nie tylko) szeroki rezonans. Przyczyną skandalu była wyrażona przez mieszkańców wsi Pikieliszki (rej. wileński), której większość stanowią Polacy, chęć nazwania jednej z ulic wsi imieniem Marszałka Piłsudskiego. We wsi tej do dziś dnia istnieje pałacyk - letnia rezydencja Marszałka. Mieszkańcy wystąpili z taką prośbą do samorządu rejonu wileńskiego. Wywołało to wrogą reakcję niektórych litewskich organizacji społecznych. Parlamentarzysta z ramienia Partii Konserwatywnej Jurgis Razma skierował nawet prośbę do premiera A. Brazauskasa, by do tego nie dopuścił. Ostatecznie 22 października Rada Samorządu Rejonu Wileńskiego podjęła uchwałę o nazwaniu ulicy imieniem Marszałka. Za jej przyjęciem głosowało 16 radnych - przedstawicieli Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, przeciwko - 10.

W związku ze skandalem w prasie litewskiej można było przeczytać następujące twierdzenia: "Piłsudski pogorszył stosunki polsko-litewskie", "inscenizował bunt na Wileńszczyźnie", jego "staraniem trzecia część terytorium Litwy została okupowana i przyłączona do Polski".

wg "Magazynu Wileńskiego"



2004-07-21
Sprawa rejestracji klubu żołnierzy Armii Krajowej na Litwie


Klub Polskich Weteranów Wojny AK na Litwie zostanie zarejestrowany, ale prawdopodobnie bez słów "na Litwie". "Nie będzie problemu z rejestracją klubu Armii Krajowej. Jest ku temu wola polityczna. Jest natomiast problem z użyciem w nazwie klubu słowa "Litwa". Słowo "Litwa" określa coś, co dotyczy całego kraju, na przykład, organizacji ogólnonarodowej, posiadającej swe oddziały w całym kraju. Armia Krajowa działała tylko na Wileńszczyźnie i tylko tu mieszkają byli żołnierze AK" - powiedział doradca premiera Vilius Kavaliauskas.

Na początku lipca specjalna komisja litewskiego Ministerstwa Sprawiedliwości omawiała możliwość zatwierdzenia nazwy: Klub Polskich Weteranów Wojny AK na Litwie. Nie zaaprobowano tej nazwy właśnie ze względu na występujący w niej wyraz "Litwa".

Byli żołnierze Armii Krajowej obecnie są zrzeszeni w organizacji pod nazwą Klub Polskich Weteranów Wojny. Przed kilkoma laty złożono podanie o przerejestrowanie tej nazwy na Klub Polskich Weteranów Wojny AK na Litwie. Dotychczas władze litewskie nie zgadzały się na rejestrację klubu o nazwie nawiązującej do Armii Krajowej. Sytuacja odmieniła się przed kilkoma miesiącami. Strona litewska wystąpiła z inicjatywą pojednania byłych żołnierzy AK i korpusu posiłkowego gen. Povilasa Plechavičiusa. Żołnierze tego korpusu w czasie II wojny światowej walczyli na Wileńszczyźnie po różnych stronach barykady.

Strona polska, między innymi, polska placówka dyplomatyczna na Litwie, pojednanie to uzależniła od rejestracji klubu z użyciem słów AK. Strona litewska zgodziła się na to.

Za pojednaniem opowiadają się też weterani wojny. "Walczyliśmy przeciwko sobie, ale to była wojna. Teraz jesteśmy obywatelami jednego państwa. To pojednanie powinno było nastąpić już dawno. Powinniśmy szukać tego, co nas łączy, a nie dzieli" - powiedział były żołnierz AK Stefan Matusewicz.

Weterani wymienili już projekty deklaracji pojednania. W ciągu miesiąca zostanie on omówiony w obu organizacjach i prawdopodobnie w sierpniu - podpisany.

wg "Magazynu Wileńskiego"



2004-07-21
Nowa plaża w Wilnie

W sierpniu w Wilnie koło Białego Mostu nad Wilią zostanie otwarta nowa plaża z palmami, piaskiem, kawierenkami, placami do gry w siatkówkę i do jazdy na deskorolkach, basen, prysznice. Umowa ze sponsorem została podpisana na trzy lata.



2004-06-21
60 rocznica operacji "Ostra Brama" - szczegółowa relacja

Za "Magazynem Wileńskim" prezentujemy obszerne fragmenty artykułu autorstwa Lucyny Dowdo, będącego szczegółową relacją z obchodów 60 rocznicy powstania wileńskiego:

Na Wileńszczyźnie nie zapomniano o bohaterskich walkach żołnierzy AK - największej w czasie II wojny światowej armii podziemnej. 7 lipca br. w Wilnie i na Wileńszczyźnie rozpoczęły się zorganizowane przez Zarząd Główny Związku Polaków na Litwie tygodniowe obchody 60-ej rocznicy operacji "Ostra Brama". Do uroczystości szykowano się wiele tygodni porządkując rozsiane po Wileńszczyźnie groby żołnierzy AK. Warto zaznaczyć, że do akcji tej ze szczególną gorliwością włączyli się członkowie wileńskiego miejskiego oddziału ZPL, harcerze Wileńskiego Hufca im. Maryi Ostrobramskiej pod przewodnictwem kapelana Dariusza Stańczyka, lokalne koła Związku Polaków, mieszkańcy miejscowości, gdzie walczyli i polegli żołnierze AK.

"W rocznicę największego czynu Armii Krajowej Okręgu Wileńskiego postanowiliśmy dotrzeć do wszystkich grobów żołnierzy AK, gdziekolwiek są i o nie zadbać - mówi prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz. - Bo na przestrzeni minionych 60 lat różnie z tym bywało - niektóre groby były zapomniane, nie oznakowane, niektóre mocno zaniedbane. To jest niedopuszczalne, taki stan urąga godności Polaków Wileńszczyzny. Dziś groby akowców są nie tylko uporządkowane, lecz też znajdują się pod opieką poszczególnych kół ZPL, młodzieży szkolnej i miejscowej ludności. Może nie zdążyliśmy uporządkować wszystkich grobów, ale to jest kwestia najbliższych tygodni. Korzystając z okazji apeluję do wszystkich, komu znane są zapomniane miejsca pochówku żołnierzy AK, o poinformowanie o tym Zarządu Głównego ZPL".

Uroczystości 60. rocznicy operacji "Ostra Brama" zainaugurowało złożenie kwiatów na cmentarzu na Rossie: na płycie Marszałka Józefa Piłsudskiego, a także na grobach żołnierzy Armii Krajowej, na których zresztą już wcześniej, staraniem przedstawicieli stołecznego oddziału ZPL, posadzono 500 biało-czerwonych pelargonii. W obchodach wzięli udział kombatanci Armii Krajowej z Wilna, Gdańska, Wrocławia, Legnicy, przedstawiciele polskich organizacji na Litwie, harcerze, przedstawiciele polskiej Ambasady i Konsulatu RP w Wilnie.

Obecny na tej uroczystości attache wojskowy RP w Wilnie komandor Czesław Karczewski przypomniał, że czyn zbrojny uczestników operacji "Ostra Brama" nie poszedł w zapomnienie.

"Na kolumnach przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie złotymi literami wypisano miejsca bitw żołnierzy Okręgu Wileńsko-Nowogródzkiego - Wilno i Surkonty, przed którymi składają hołd wszyscy najwyżsi dostojnicy państwowi i oficjalni goście przybywający do Polski" - powiedział komandor Karczewski.

Po uroczystościach na Rossie została odprawiona Msza święta w Kościele Franciszkańskim pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.

Obchody dotarły do większości miejscowości, gdzie toczyły się walki AK z hitlerowcami. Odbyły się liczne wiece pamięci, w miejscach pochówku żołnierzy AK odprawiano nabożeństwa w intencji poległych, składano kwiaty. 8 lipca w Skojdziszkach, gdzie znajduje się grób nieznanego żołnierza AK, odprawiono Mszę świętą, podczas której mieszkańcy tej miejscowości oraz pobliskich Rudominy i Niemieża modlili się w intencji wszystkich nieznanych z nazwisk bohaterów Ziemi Wileńskiej. 10 lipca w podwileńskiej wsi Skorbuciany, która w latach 1943-44 była partyzancką stolicą VII Brygady "Wilhelma", odbył się uroczysty wiec z wartą honorową na cmentarzu, gdzie spoczywają żołnierze AK polegli w tej miejscowości 10 lipca 1944 roku.

"Są takie momenty w historii, najczęściej niezwykle dramatyczne, kiedy naród się sprawdza, jakby zdając egzamin z siebie. (…) Akcja "Ostra Brama" była niewątpliwie takim momentem, jak gdyby akordem kończącym, jak się okazało, pewną epokę. Nie ma większej ceny, niż ta, jaką zapłacili: śmierć, zesłanie, ukrywanie, nawet przed najbliższymi, prawdy o tamtych czasach" - tak o bohaterach AK i ich czynie mówił w Skorbucianach ambasador RP Jerzy Bahr.

12 lipca w podwileńskiej wsi Bogusze nastąpiło odsłonięcie pomnika oficerów AK. Wzniesiono go z inicjatywy mieszkańców okolicznych wsi. Napis na pomniku głosi: "Obrońcom Ziemi Wileńskiej, żołnierzom AK Okręgu Wileńskiego podstępnie aresztowanym przez Sowietów 17 lipca 1944 roku. Gdybyśmy o nich zapomnieli, Ty, Boże, zapomnij o nas".

"Dzisiejsza uroczystość jest szczególnie znamienna głównie z tego powodu, że idea wzniesienia tego pomnika zrodziła się nie w Wilnie, nie w Warszawie, nie w Gdańsku czy gdziekolwiek, gdzie również do dziś żyją weterani Armii Krajowej. Ta idea zrodziła się tu na miejscu - wśród mieszkańców wsi Bogusze, Rakańce, gdzie jeszcze żyją świadkowie owych dramatycznych wydarzeń. Ci ludzie przekazali ową pamięć kolejnym pokoleniom i uczynili wszystko, by została ona uwieczniona w kamieniu nie żałując na ten cel ani środków, ani czasu, ani wysiłku, ani prywatnego skrawka ziemi" - mówił podczas uroczystego odsłonięcia pomnika prezes ZPL Michał Mackiewicz. A prezes miejscowego koła Związku Polaków na Litwie Jolanta Antoncewa dodała, że choć prawie przez pół wieku fałszowano historię, to "ludzie nie pozwolili prawdy przekreślić, była ona przekazywana z pokolenia na pokolenie, w domach, w kościele".

"Ten kamień stanowi symbol naszej wdzięczności. Niech ona będzie tak twarda, mocna i niewzruszona, jak ten głaz" - mówił ksiądz dziekan Józef Aszkiełowicz, który dokonał poświęcenia pomnika. Obecny na uroczystości prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", prof. Andrzej Stelmachowski dziękował zebranym za zachowanie pamięci: "Można walczyć z wieloma rzeczami, z ludźmi, ale nie można walczyć z legendą, a AK jest dzisiaj legendą i żyje w duszach ludzi" - powiedział.

W imieniu uczestników owych dramatycznych wydarzeń przemawiała m. in. Teodozja Piaskowska, pseudonim "Teo" - sanitariuszka VII Brygady AK. "Teo" tak oto wspominała tragiczny dzień zdradzieckiego rozbrajania AK: "Wkrótce domek w Boguszach okrążyli enkawudziści, 22 oficerów rozbrojono, rozkazano położyć się w ciężarówkach twarzą do podłogi i wywieziono na Łukiszki. (…) Znaleźliśmy się na skraju Puszczy Rudnickiej, okrążeni przez wojsko i NKWD. Pamiętam tłum akowców, słyszę przeraźliwy brzęk rzucanej na ziemię broni, nawoływania wstępować do Armii Czerwonej, krzyki: "My chcemy "Wilka"!". Wtedy zapadła ciemna noc dla AK i nie tylko. To był wielki dramat Polaków i Polski".

Po zakończeniu uroczystości w Boguszach w Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbyła się żołnierska wieczornica z udziałem weteranów wojny zrzeszonych w trzech działających na Litwie organizacjach kombatanckich. Podczas tego spotkania dr Wołkonowski wygłosił oparty na wieloletnich badaniach archiwalnych referat o dziejach Armii Krajowej, a młodzież z Polskiego Studia Teatralnego pod kier. Liliji Kiejzik wystąpiła z poświęconą pamięci żołnierzy AK literacko-muzyczną kompozycją. Profesor Andrzej Stelmachowski dzielił się z zebranymi swoją radością z faktu, że Polacy na Litwie, w odróżnieniu od Białorusi czy Ukrainy, już mogą otwarcie obchodzić takie jak ta rocznice: "Dlatego te obchody mają ogromny sens. I tak jak Powstanie Wileńskie w czasie wyprzedziło Powstanie Warszawskie, Wy musicie służyć przykładem Rodakom w sąsiednich krajach ukształtowanym właśnie tu wzorem patriotyzmu" - zaznaczył.

Poza tymi budującymi słowami były też odznaczenia dla weteranów AK, uczestników operacji "Ostra Brama". Konsul generalny RP w Wilnie Stanisław Cygnarowski wręczył im dyplomy uznania i upominki. Zarząd Główny ZPL - wiązanki kwiatów oraz książki autorstwa Heleny Pasierbskiej "Wileńskie Ponary".

Obchody 60. rocznicy operacji "Ostra Brama" zakończyły się 13 lipca wiecem pamięci i Mszą świętą w intencji poległych żołnierzy AK w Krawczunach, przy pomniku wzniesionym w miejscu, gdzie w lipcu 1944 roku 2 zgrupowanie Armii Krajowej stoczyło krwawą walkę z oddziałami hitlerowskimi i gdzie poległ dowódca 1 Wileńskiej Brygady AK Czesław Grombczewski "Jurand". Organizatorem tej uroczystości był Wileński Oddział Rejonowy ZPL, który zresztą takie wiece pamięci organizuje w Krawczunach od 14 lat. Tym razem obchodom nadano charakter szczególnie doniosły. Wiec rozpoczął się uroczystym marszem harcerzy na czele z kapelanem Dariuszem Stańczykiem. Ksiądz dziekan Józef Aszkiełowicz odprawił Mszę świętą w asyście dwóch kapłanów z Polski. Podczas nabożeństwa śpiewał zaproszony specjalnie na tę uroczystość łódzki chór "Harmonia" pod batutą Jerzego Rachubińskiego. Wieńce i kwiaty przy pomniku składali: konsul generalny RP Stanisław Cygnarowski, attache wojskowy komandor Czesław Karczewski, prezes ZPL, mer rejonu wileńskiego, przedstawiciele wszystkich gmin i kół rejonowego oddziału ZPL, prezes i wiceprezes Stowarzyszenia Kombatantów Polskich na Litwie, harcerze, goście z Polski, okoliczni mieszkańcy. Prezes Wileńskiego Oddziału Rejonowego ZPL, poseł na Sejm Waldemar Tomaszewski jeszcze raz przypomniał, że polegli, którym składany jest ten hołd, "zamanifestowali światu, że bronią ziem polskich, udowodnili, że polski żołnierz za Ojczyznę przelewa krew i oddaje życie".

wg "Magazynu Wileńskiego"



2004-07-20
Coraz więcej Polaków wybiera się na Litwę

Po wejściu Polski i Litwy do Unii Europejskiej niemal trzykrotnie zwiększyła się liczba Polaków wyjeżdżających na Litwę w celach typowo turystycznych - poinformowała rzeczniczka Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej (POSG), Anna Wołoszyn-Wrona. Dodała, że o jedną piątą wzrósł także ruch ciężarówek między Polską a Litwą.

Przed 1 maja 2004 r., w kwietniu czy marcu, na Litwę wyjeżdżało średnio miesięcznie 31-35 tys. obywateli Polski. "W maju było to już 66 tys., a w czerwcu 96,6 tys. Ten wzrost spowodowały głównie jednodniowe, krótkie wyjazdy turystyczne Polaków na Litwę w weekendy. A teraz - także wakacje" - powiedziała Wołoszyn-Wrona.

Polacy chętnie jeżdżą na Litwę, przede wszystkim dlatego, że przekraczanie granicy między Polską a Litwą stało się łatwiejsze po wejściu obu krajów do UE. Granica polsko-litewska stała się fragmentem wewnętrznej granicy UE. Najczęściej Polacy odwiedzają Wilno oraz Połągę.

Tuż po wejściu Polski i Litwy do UE, liczba cudzoziemców przekraczających granicę polsko-litewską spadła z 233 tys. do 217 tys., ale już w czerwcu tę granicę przekroczyło ponad 278 tys. cudzoziemców. Trudno jednak na podstawie tych danych ocenić, czy wzrasta wymiana towarowa między Polską a Litwą i Rosją. Takich informacji nie ma też Izba Celna w Białymstoku. "Od 1 maja nie prowadzimy na granicy polsko-litewskiej kontroli celnej towarów" - powiedział PAP rzecznik Izby, Mariusz Kowalczuk.

wg Polskiej Agencji Prasowej



2004-07-16
Uroczystości w Rakańcach

12 lipca w Rakańcach kolo Mariampola odbyło się uroczyste odsłonięcie kamienia pamiątkowego ku czci oficerów Armii Krajowej podstępnie aresztowanych przez Sowietów 17 lipca 1944 r.

Aktu poświęcenia kamienia dokonał ksiądz Józef Aszkiełowicz. W uroczystości wzięli udział wicemerowie Teresa Paramonowa, Jan Sinicki oraz p. o. dyrektora samorządu Stefan Świetlikowski, starosta gminy mariampolskiej Andrzej Żabiełowicz, kombatanci AK Okręgu Wileńskiego z Gdańska i Wilna.

wg "Tygodnika Wileńszczyzny"



2004-07-14
Na Litwie zakończono obchody 60.rocznicy powstania wileńskiego

W Krawczunach pod Wilnem odbyły się wczoraj uroczystości upamiętniające ostatnią bitwę wileńskiej Armii Krajowej stoczoną podczas II wojny światowej. Uroczystości te kończą obchody 60. rocznicy Powstania Wileńskiego pod kryptonimem "Ostra Brama". Władze litewskie po raz kolejny odmówiły zarejestrowania klubu żołnierzy AK na Litwie.

Według dr. Jarosława Wołkonowskiego, który uczestniczył w rozmowach z władzami litewskimi, kilka dni temu weterani otrzymali od ministerstwa sprawiedliwości odpowiedź odmowną. Ministerstwo zakwestionowało określenie "na Litwie" w nazwie "Klub Armii Krajowej na Litwie".

W Krawczunach już od ponad 10 lat odbywają się uroczystości pod pomnikiem poległych polskich żołnierzy AK ze zgrupowania "Węgielnego". W lipcu 1944 r. pokonali oni znacznie liczniejsze wycofujące się oddziały niemieckie. Była to ostatnia bitwa akcji "Ostra Brama".

We wczorajszych obchodach zorganizowanych z inicjatywy wileńskiego oddziału Związku Polaków na Litwie uczestniczyli weterani wileńskiej AK oraz ich koledzy, którzy wyjechali po wojnie do Polski.

wg "Naszego Dziennika"



2004-07-14
Pomnik umęczonych na "nieludzkiej ziemi"

Pomnik poświęcony zamęczonym w Rosji żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego pod koniec czerwca odsłonięto w rosyjskiej wsi Jogła pod Nowogrodem Wielkim, gdzie w latach 40. ubiegłego wieku była sieć obozów koncentracyjnych. W ceremonii odsłonięcia monumentu wzięli udział m.in. przedstawiciele organizacji kombatanckich i miejscowych władz rosyjskich.

Podobóz w Jogle, gdzie na miejscowym cmentarzu spoczywa blisko 100 żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, to część 270. łagru - kompleksu obozów z główną siedzibą w miejscowości Borowicze. Łagry te były jednym z głównych miejsc zsyłki żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich wyłapywanych przez Sowietów i współpracujących z nimi polskich komunistów w latach 1944-1946. Przeszło przez nie ponad 6 tys. Polaków, których zmuszano do wyniszczającej niewolniczej pracy. Około 600 więźniów zmarło w wyniku nieludzkiego traktowania i chorób. Pochowani są na okolicznych cmentarzach, najwięcej - 183 osoby - na cmentarzu we wsi Ustie. Od 1992 r. trwają prace nad upamiętnieniem miejsca ich męczeństwa. W 1993 r. w polskiej części cmentarza w Jogle wzniesiono krzyż z napisem "Żołnierzom Armii Krajowej Koledzy i Rodziny".

wg "Naszego Dziennika"



2004-07-12
Festiwal w Drohobyczu

W Drohobyczu rozpoczął się Pierwszy Festiwal Brunona Schulza. Impreza zorganizowana przez polonistyczne centrum naukowo-informatyczne przy uniwersytecie w Drohobyczu ma przybliżyć szerokiemu odbiorcy postać i fenomen Shulza. Festiwal zorganizowano w ramach trwającego od marca Roku Polski na Ukrainie. Do najbliższej soboty w ramach Festiwalu Schulza można odwiedzić między innymi wystawy jego książek i opracowań jego twórczości, spektakle teatralne, przeglądy filmów, spotkania z najwybitniejszymi schulzologami.

Organizator festiwalu Ihor Meniuk z uniwersytetu w Drohobyczu powiedział Polskiemu Radiu, że najciekawszy będzie spacer do różnych miejsc związanych z Schulzem. Odbędzie się też prezentacja nowego, pierwszego pełnego zbioru tłumaczeń utworów Schulza na język ukraiński.

Uczestnicy festiwalu poruszą też zapewne kwestię nielegalnego wywiezienia z Drohobycza do Instytutu Yad Vashem w Izraelu kilku malowideł ściennych Schulza, powstałych niedługo przed jego tragiczna śmiercią.

wg Informacyjnej Agencji Radiowej



2004-07-13
Odsłonięcie pomnika żołnierzy AK

W ramach obchodów 60. rocznicy operacji AK "Ostra Brama", której celem było wyzwolenie Wilna, w podwileńskiej wsi Bogusze odsłonięto pomnik oficerów AK, którzy zostali tam w lipcu 1944 roku podstępnie rozbrojeni i aresztowani przez wojska radzieckie.

Pomnik z napisem: "Obrońcom ziemi wileńskiej, żołnierzom AK Okręgu Wileńskiego podstępnie aresztowanym przez Sowietów 17 lipca 1944 roku we wsi Bogusze. Gdybyśmy o nich zapomnieli, Ty, Boże, zapomnij o nas" wzniesiono z inicjatywy i funduszy mieszkańców okolicznych wsi.

"Dzisiejsza uroczystość świadczy o tym, że dzieje Armii Krajowej nie zostały zapomniane" - powiedziała podczas odsłonięcia pomnika prezes lokalnego koła Związku Polaków na Litwie Jolanta Antocowa. Podkreśliła, że choć prawie przez pół wieku fałszowano historię, to "ludzie nie pozwolili prawdy przekreślić, była ona przekazywana z pokolenia na pokolenie, w domach, w kościele".

"Doczekaliśmy dnia, w którym możemy oddać należyty hołd i szacunek obrońcom Ojczyzny" - powiedziała Antocowa. Za zachowanie pamięci dziękował obecny na uroczystości odsłonięcia pomnika prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", prof. Andrzej Stelmachowski. "Można walczyć z wieloma rzeczami, z ludźmi, ale nie można walczyć z legendą, a AK jest dzisiaj legendą i żyje w duszach ludzi" - powiedział.

wg PAP



2004-07-12
W Druskiennikach powstanie akwapark

Pod koniec tego roku w Druskiennikach ma się rozpocząć budowa akwaparku, którego koszty opiewają na kwotę 70 - 80 milionów litów litewskich. Mają tam powstać nie tylko imponujący kompleks basenów, ale też łaźnie, sauny. Budowa akwaparku rozpocznie się w grudniu tego roku, a dobiegnie końca jesienią 2006 roku.

wg "Znad Wilii"



2004-07-12
Pielgrzymka ułanów na Jasnej Górze

Po 11 dniach wędrówki, na Jasną Górę dotarli uczestnicy 5. pielgrzymki konnej. Kawalerzyści z Zaręb Kościelnych w powiecie Ostrów Mazowiecka nawiązują do chlubnych tradycji 10. Pułku Ułanów Litewskich z Białegostoku. W pielgrzymce wzięło udział 50 osób.

Najstarszy "pielgrzym na koniu" miał 82 lata, najmłodszy zaś zaledwie 7. Pątnicy podkreślili, że do drogi należało się dobrze przygotować. "Przez kilka miesięcy trzeba przyzwyczajać się do jazdy na koniu, aby na trasie nie było problemów" - mówił po dotarciu na Jasną Górę kapral Michał Nienałtowski. "Koń musiał być wytrenowany, no i człowiek też" - dodał kawalerzysta.

Wśród pątników byli zarówno żołnierze zawodowi oraz służby zasadniczej z 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, jak i rolnicy, księża, miłośnicy ułańskiej tradycji i byli żołnierze Armii Krajowej. - Z końmi miałem do czynienia od dzieciństwa. Tam zrodziła się miłość do koni, a pielgrzymka daje okazję, by tę miłość praktycznie wyrazić, choćby dobrze opiekując się zwierzęciem na trasie - powiedział jeden z pątników Waldemar Baskowski.

Na trasie kawalerzyści jechali w polowych mundurach. Na Jasną Górę wjechali w galowych. Towarzyszyła im wierna kopią przedwojennego sztandaru 10. Pułku Ułanów Litewskich z Białegostoku oraz wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej.

- Gdy myślimy o polskich ułanach, dostrzegamy ile tam było programów, jakie wspaniałe wychowawcze i społeczne zamierzenia oraz dzieła, wpisane w obyczaje dobrze prowadzonej pedagogiki wojskowej - mówił w homilii bp Stanisław Stefanek. Biskup łomżyński podkreślił, że nie można nie dojść do celu, jeśli zawierzy się Matce Najświętszej.

Konno podążało do Częstochowy 25 osób. Wraz z zapleczem logistycznym na Jasną Górę przybyło 50 uczestników pielgrzymki konnej.

Pomysłodawcą pielgrzymek jest wachmistrz ks. Andrzej Dmochowski z Zaręb Kościelnych. On również w miejscowości, w której pracuje stworzył niewielki pluton kawalerii, składający się z okolicznych mieszkańców, uświetniający lokalne uroczystości państwowe i kościelne.

wg KAI



2004-07-12
Powróciły archiwalia z Uzbekistanu

Do Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie trafiła wczoraj przekazana przez władze Uzbekistanu ostatnia seria dokumentów archiwalnych dotyczących losów Polaków represjonowanych przez NKWD na obszarze byłej Uzbeckiej SRR w latach 1926-1946. W sumie nasze archiwalia wzbogaciło się o teczki zawierające dane 600 osób. Wszystkie dokumenty dotyczą losów deportowanych Polaków.

Wśród rządowych materiałów znalazły się też rzeczy osobiste, takie jak listy czy zdjęcia ofiar komunistycznego reżimu. Jak zapewnia dyrektor Ewa Rosowska z dyrekcji AGAD, rzeczy osobiste będą mogły odebrać rodziny deportowanych.

Wszelkich informacji na ten temat udziela Archiwum Główne Akt Dawnych na swojej stronie internetowej .

wg "Naszego Dziennika"



2004-07-09
Nowy przewodnik po Lwowie

Pod koniec roku 2004 nakładem wydawnictwa Rewasz zostanie wydany nowy przewodnik po Lwowie. Będzie to według zapewnień autora - Przemysława Włodka "najdokładniejszy przewodnik wszechczasów".

Osoby zainteresowane przewodnikiem prosimy o wysłanie e-maila na adres: kleparow@interia.pl



2004-07-07
60 rocznica operacji "Ostra Brama"

We środę w Wilnie i na Wileńszczyźnie rozpoczną się tygodniowe obchody 60-ej rocznicy operacji Armii Krajowej "Ostra Brama", walk z Niemcami o wyzwolenie Wilna.

Uroczystości, które przygotował Związek Polaków na Litwie, zainauguruje składanie w południe kwiatów na cmentarzu na Rossie. 7 lipca o 13.30 zostanie odprawiona msza święta w kościele franiszkanów p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny przy ulicy Trockiej.

W czwartek 8 lipca o godzinie 15.00 zostanie odprawiona msza święta w kościele Ducha Św., a o godzinie 19.00 w Skorbucianach odbędzie się uroczystości z udziałem żołnierzy AK okręgu wileńskiego. Dla chętnych jest zorganizowany bezpłatny dojazd. O godzinie 17.30 spod Domu Kultury Polskiej odjedzie autokar do Skorbucian.

Operacja "Ostra Brama" rozpoczęła się w nocy z szóstego na siódmy lipca 1944 roku. Jej celem było zdobycie Wilna przed wkroczeniem wojsk sowieckich i zademonstrowanie obecności Wojska Polskiego oraz faktu przynależności tych ziem do Rzeczypospolitej.

wg "Znad Wilii"



2004-07-07
Ukraina zmienia kierunek

Ukraiński rząd zmienił swoją decyzję w sprawie transportowania kaspijskiej ropy rurociągiem Odessa - Brody przez Polskę do Europy Zachodniej. Po ostatnich rozmowach w Moskwie premiera Rosji Michaiła Fradkowa z premierem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem ten ostatni zgodził się na tzw. rewers, czyli odwrócenie kierunku tłoczenia ropy, tak by to rosyjska nafta była transportowana do terminalu koło Odessy.

Dalej tankowcami miałaby być przewożona przez Morze Czarne do Europy. Informacje takie przekazała wczoraj strona rosyjska. Podpisane porozumienie może oznaczać złamanie uzgodnień z Polską i pokrzyżowanie planów transportowania kaspijskiej ropy do naszego kraju przez Ukrainę. Dla niej samej zaś może to oznaczać pogłębienie uzależnienia od rosyjskiego surowca.

Podczas rozmowy z dziennikarzami premier Ukrainy starał się stonować rosyjskie informacje. Tłumaczył, że naftociąg Odessa - Brody będzie działał w ekonomicznie korzystnym dla Ukrainy kierunku oraz że w różnych sytuacjach "będzie się to odbywało różnie". O zezwolenie na rewers zabiegała od miesięcy rosyjska kompania TNK-BP, wspierana nieoficjalnie przez władze na Kremlu. Polskie ministerstwo gospodarki nie chciało komentować stanowiska Ukrainy.

wg "Naszego Dziennika"



2004-07-07
O zakończenie śledztwa w sprawie mordu w Katyniu

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) prof. Leon Kieres wezwał rosyjską Główną Prokuraturę Wojskową do jak najszybszego zakończenia trwającego od 13 lat śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej. Szef IPN zarzucił rosyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości opieszałość w wyjaśnianiu okoliczności śmierci ponad 20 tysięcy Polaków zamordowanych na rozkaz Stalina.

Jednocześnie szef IPN wykluczył możliwość zażądania przez kierowany przez niego Instytut rekompensat finansowych i majątkowych dla rodzin ofiar ludobójstwa. Kieres stwierdził, że nie ma złudzeń, iż uda się ukarać bezpośrednich wykonawców zbrodni.

- Bardzo chciałbym zaapelować do rosyjskich kolegów o zakończenie śledztwa i zamknięcie raz na zawsze tej sprawy, która zatruwa stosunki polsko-rosyjskie - powiedział Kieres w wywiadzie dla tygodnika "Moskowskije Nowosti". Szef IPN w rozmowie z dziennikarzem tygodnika Walerijem Mastierowem zarzucił rosyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości opieszałość w wyjaśnianiu okoliczności śmierci około 22 tys. Polaków zamordowanych na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego, którego bezpośrednim sukcesorem jest Rosja.

Od początku lat 90. śledztwo w sprawie katyńskiej prowadzi Główna Prokuratura Wojskowa Rosji. Polska zrezygnowała z własnego śledztwa, a oto mija już prawie 13 lat, a my nadal nie wiemy, na jakim etapie znajduje się dochodzenie - powiedział Kieres. Szef IPN poinformował, że przed 3 laty strona polska zwracała się do rosyjskiej prokuratury o wyjaśnienie przyczyn opóźnień w śledztwie, na co otrzymała "zbyt ogólnikową" odpowiedź.

Profesor Kieres podkreślał również, że główną kwestią z polskiego punktu widzenia jest "klasyfikacja prawna zbrodni". Problem polega na tym, że Rosjanie trzymają się ściśle litery swego prawa, z którego wynika, iż za winnych można uznać jedynie tzw. przestępców odpowiedzialnych, czyli tych, którzy wydawali rozkazy, i tych, którzy je zatwierdzali. W praktyce oznacza to, że według rosyjskiego prawa do odpowiedzialności karnej można by pociągnąć jedynie tych, którzy podpisali dokument z 5 marca 1940 r., na mocy którego dokonano zbrodni, a więc Stalina i członków Biura Politycznego.

Tymczasem polski wymiar sprawiedliwości stoi na stanowisku, że odpowiedzialność za zbrodnię uznawaną za akt ludobójstwa ponosi każdy z jej uczestników. - W naszym pojęciu, odpowiedzialni są zarówno ci, którzy wydawali rozkazy, konwojowali jeńców, pilnowali ich, jak i ci, którzy przystawiali ofiarom pistolet do głowy. Według naszych obliczeń, winnych zbrodni katyńskiej jest około dwóch tysięcy osób - powiedział Kieres. Dodał, że zakwalifikowanie zbrodni katyńskiej jako aktu ludobójstwa jest zgodne z wyrokami trybunału w Norymberdze i zasadami prawa międzynarodowego. - Wcale nie chcę porównywać, a jedynie biorę pod uwagę kulturę prawną, zasady prawa międzynarodowego, które zostały wypracowane po II wojnie światowej, i to przy udziale prawników z ZSRS - tłumaczył L. Kieres.

Przyjęcie polskiego stanowiska w tej sprawie nie tylko spowodowałoby postawienie przed sądem żyjących jeszcze bezpośrednich wykonawców tej odrażającej zbrodni, lecz także otwarłoby drogę rodzinom ofiar katyńskiej masakry do zażądania od państwa rosyjskiego materialnego zadośćuczynienia za doznane krzywdy. I tego właśnie obawia się Rosja, ponieważ stworzyłoby to swoisty precedens, otwierający drogę dla podobnych roszczeń również przedstawicielom innych eksterminowanych w ZSRS narodów.

Prof. Kieres stwierdził nadto: "Jeżeli ma pan na myśli materialne i majątkowe rekompensaty, to odpowiem panu otwarcie. W naszym Instytucie, dopóki jestem jego przewodniczącym, o tym pan nie usłyszy. Jednak wykluczyć [czegoś] podobnego w przyszłości nie można. Rozwiązywać ten problem, jeśli powstanie, będą sądy - polskie i rosyjskie - zapewnił prof. Kieres dziennikarza "Moskowskich Nowosti".

Dwa tygodnie temu Leon Kieres zapowiedział w Senacie RP, że decyzja o polskim śledztwie w sprawie zbrodni w Katyniu zostanie podjęta jeszcze w tym miesiącu, a najpóźniej w sierpniu. Jednak aby było ono w pełni efektywne, strona rosyjska musiałaby przekazać akta osobowe wszystkich ofiar zbrodni. Ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce usprawiedliwia swoje władze tym, iż w odpowiedzi na "interpelację Głównej Prokuratury Wojskowej Rosji Prokuratura Generalna Białorusi poinformowała o braku jakichkolwiek dokumentów potwierdzających rozstrzelanie Polaków".

"W związku z tym wstrzymano sprawę karną. Co się zaś tyczy Ukrainy, śledztwa tam nie wstrzymano, lecz wiadomości na temat miejsc pochówku polskich obywateli nadal nie ma. I tym strona rosyjska uzasadnia zwłokę w śledztwie".

wg "Naszego Dziennika"




2004-07-05
Uczczenie pomordowanych w Kołdyszewie i Horodyszczu

27 czerwca w 60 rocznicę zajęcia niemieckiego obozu śmierci w Kołdyczewie k. Baranowicz przez wojska sowieckie odbyły się uroczystości z udziałem przedstawicieli władz rejonu baranowickiego, kombatantów, byłych więźniów, krewnych ofiar, przedstawicieli żydowskiej i cygańskiej mniejszości narodowych oraz Związku Polaków na Białorusi.

W obozie w Kołdyczewie Niemcy zamordowali ponad 22 tys. osób. "Jest to jedna z najważniejszych w moim życiu dat, tu zginęło siedmiu moich krewnych" - mówi Józef Lichuta z Mińska. "Ojciec, trzech stryjecznych braci, ciocia i jeszcze jeden krewny. Rodzina nasza mieszkała w Horodyszczu, w 5 km od Kołdyczewa. Polacy w Horodyszczu stracili tu najlepszych swoich ludzi - inteligencję i młodzież. Ojca zabrano w marcu 1944r., miałem wówczas 9 lat. A dla nas - pozostałych Polaków z Horodyszcza - już przygotowano mogiłę - wykopano dół. Nie zdążyli. To było ludobójstwo Polaków. Łagier powstał w pierwszych dniach wojny. Pierwszymi jego ofiarami byli Cyganie, Żydzi i księża katoliccy."

Podczas orpczystości poświęcono niedawno postawiony krzyż na mogile zbiorowej Cyganów. Niemcy rozstrzelali tabor cygański, który wędrował wtedy w okolicach Horodyszcza - 200 osób, w tym dzieci i osób starszych. To pierwszy tego rodzaju pomnik zamordowanych Cyganów w danym Związku Sowieckim.

Prezydent 'Cygańskiego Zjednoczenia Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) i Bałtyku' Oleg Kozłowski podziękował za możliwość postawienia tego pomnika, zaznaczając, że władze rosyjskie nie pozwoliły na postawienie podobnego pomnika Cyganom w okolicach Smoleńska.

Obok pobliskiego Horodyszcza w lesie jest mogiła straconych księży. Jak wspomina Maria Jawit z domu Bryczkowska, pewien pasterz był świadkiem tego, jak do lasu przywożono i wyrzucano do dołu ciała zabitych księży. Dotychczas wraz z koleżankami opiekuje się tą mogiłą. Zginęli tu, jak twierdzi, księża: Bolesław Bryczkowski z parafii Krzywoszyn, Józef Fartuszek z Zaostrowicz, Kazimierz Dąbrowski z Derewa, Jan Jegierski z Horodyszcza (pochowany obok kościoła w Horodyszczu), Kazimierz Korecki z Płoneczki, Antoni Leusz ze Stołpców, Antoni Mackiewicz z Mira, Wacław Kajmak z Nowego Świerżena, Alfons Oleszczuk z Nowej Myszy.

Z Polski przyjechała rodzina Dubrawskich: - Jestem wzruszony, że mogę po 60 latach ucałować tę ziemię mego ojca i matki - powiedział Edward Dubrawski z Trzcinka k. Piły, który tu przyjechał z córką i wnuczką. "Kiedy po wojnie odkryto mogiłę zbiorową, babcia przewróciła, aby znaleźć córkę i zięcia, 900 trupów. Pochowała ich później na cmentarzu. Nie możemy teraz odnaleźć ich grobu, ponieważ cmentarz jest zaniedbany. (...) babcia (...) w ciągu dwóch tygodni straciła zęby, ponieważ rozgryzała drut kolczasty na rękach mojej matki. Przywiozłem z Polski symboliczny kamień i położyłem na tym cmentarzu. Ludzką sprawą jest błądzić, ludzką sprawą jest przebaczać. Niech Bóg im odpuści - nie wiedzieli, co robią.

Zbulwersowało mnie, że miejsce to jest w opłakanym stanie. Przy pomniku nikt nawet trawy nie wykosił, pionierzy chodzili po pas w trawie. W Polsce dużo o tym się pisze, a tu - cisza i zaniedbanie." - Trzeba nadać mu należyty status oficjalny - mówi Józef Lichuta. - To jest święte miejsce dla rejonu baranowickiego. Powinno być uczczone. Konstanty Tarasewicz, prezes Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi, jeden z inicjatorów spotkania w Kołdyczewie, z nadzieją powiedział, że możliwie Polacy, Żydzi i Cyganie zbiorą się ponownie razem, aby wspólnie wznieść pomnik ofiarom.

wg "Głosu znad Niemna"



2004-07-05
Konferencja o twórczości Elizy Orzeszkowej

25-26 czerwca w Grodnie odbyła się międzynarodowa konferencja o twórczości Elizy Orzeszkowej, zorganizowana przez Związek Polaków na Białorusi oraz Grodzieńską Obwodową Bibliotekę Naukową im. Joachima Karskiego przy wsparciu Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie".

Tadeusz Kruczkowski, prezes ZPB podziękował wszystkim, którzy zachowują wspólne dziedzictwo oraz pamięć o polskiej pisarce m.in. przedstawicielom biblioteki obwodowej, pracownikom katedry Filologii Polskiej Państwowego Uniwersytetu im. Janki Kupały w Grodnie oraz Marii Ejsmont, przewodniczącej Komitetu Pamięci Elizy Orzeszkowej, pomysłodawczyni i organizatorce licznych spotkań o pisarce.

W pierwszym dniu spotkania w Domu-Muzeum Elizy Orzeszkowej naukowcy z Białorusi i Polski zaprezentowali różne aspekty życia i twórczości pisarki. Kontekst twórczości Elizy Orzeszkowej i więzi z literaturą białoruską przedstawił prof. Aleksiej Pietkiewicz. Swietłana Musijenko, kierownik Katedry Filologii Polskiej, opowiedziała o interesujących faktach z życia wielkiej grodnianki. Podczas spotkania przybliżono jej grodzieński okres życia (Irena Ejsmont), działalność społeczną, szczególnie podczas pożaru w Grodnie (Łarysa Łotysz), historię pomnika Jana i Cecylii (Swietłana Pałchowskaja), działalność literacką (Barbara Częstochowska) i oświatową (Alicja Fiedorowicz) i in. O jej szarym domku opowiedziała Wiera Matys, o ludzie nadniemeńskim w jej twórczości — Helena Bilutenko.

W hołdzie pisarce przy jej pomniku złożono kwiaty. Uczestnicy spotkania zobaczyli film dokumentalny zrealizowany w studiu "Biełorusfilm" pt. "Dusza moja z imieniem kobiecym..." o życiu i twórczości Elizy Orzeszkowej.

26 czerwca autokar z uczestnikami konferencji wyruszył szlakiem Elizy Orzeszkowej. W wycieczce wzięły także udział osoby zainteresowane twórczością wybitnej polskiej pisarki i publicystki. Najpierw udano się do Milkowszczyzny, gdzie 6 czerwca 1841 roku. w zamożnej szlacheckiej rodzinie Pawłowskich urodziła się córka Eliza. Grupa zwiedzających była serdecznie powitali uczniowie miejscowej szkoły.

W niewielkiej izbie pamięci przy szkole zebrano sporo zdjęć i utworów Elizy Orzeszkowej. Odwiedzono również majątek Pawłowskich. Z braku funduszy nie zostały zrealizowane plany dotyczące postawienia tu pomnika, który by przypominał o miejscu urodzenia Elizy Orzeszkowej.

Kolejnym przystankiem był niewielki cmentarz w Zaleśnej, na którym spoczywa najbliższa rodzina pisarki. Tu zostały odnowione 4 nagrobki. Wkrótce zostanie odnowiony również grób ojca pisarki. Odwiedzono kościół w Kamionce, gdzie Eliza Orzeszkowa została ochrzczona. W latach 90. poświęcono tu tablicę upamiętniającą. Następnie odwiedzono grób Jana i Cecylii w Bohatyrowiczach oraz grób powstańców.

27 czerwca w Bohatyrowiczach nad Niemnem odbyło się spotkanie, organizowane tradycyjnie przez Rejonowy Oddział ZPB w Mostach i Dział Kultury ZPB. Ks. Lucjan Radomski odprawił polową mszę św. polową przy grobie powstańców 1863 roku.

Witając gości Stanisław Silwanowicz, wiceprezes Rejonowego Oddziału ZPB w Łunnie powiedział m.in: "Cieszę się, że znów jesteśmy razem, że nie jesteśmy obojętni wobec postaci Elizy Orzeszkowej, że znów jesteśmy nad brzegiem Niemna, do którego wciąż tęsknią nasi rodacy porozrzucani po świecie i obok którego przeszło życie niejednego pokolenia naszych przodków. Gdyby Niemen mógł mówić, to na pewno opowiedziałby o ciężkiej, lecz szlachetnej pracy, jak i o krwawych starciach. Dowodem na to są pomniki legendarnych założycieli wsi Bohatyrowicze, jak również powstańców 1863r., poległych walcząc o wolność. Te symbole połączyła w swej powieści 'Nad Niemnem' nasza wybitna rodaczka Eliza Orzeszkowa. Połączyła ona także narody, które od dawna mieszkają na tej ziemi, Białorusinów i Polaków."

Zespół z Siedlca w Krakowskim przedstawił program "Polacy-Polakom" oraz suitę regionalną "A w tym naszym Siedlcu", następnie wystąpił zespół "Czerwone Maki" z Mińska oraz Irena Mamul z Grodna, która przy akompaniamencie gitary zaśpiewała piosenki w języku polskim i białoruskim.

wg "Głosu znad Niemna"



2004-07-05
Spotkanie absolwentów w Grodnie

26 czerwca w Grodnie odbyło się piąte jubileuszowe Spotkanie Absolwentów Polskich Szkół Wyższych. Honorowy patronat nad imprezą objął Instytut Polski w Mińsku z dyrektorem Cezarym Karpińskim, przy współudziale Związku Polaków na Białorusi.

Podczas spotkania prezes Związku Polaków na Białorusi, Tadeusz Kruczkowski zaznaczył, że absolwenci wyższych uczleni są ogromnym kapitałem Polaków na Białorusi: "Ci z was, którzy wrócili, wzmocnili Polaków w różnych dziedzinach działalności (...) Jesteście kwiatem młodzieży polskiej."

Zwiedzono m.in. Domu-Muzeum Elizy Orzeszkowej, po którym oprowadzała Irena Ejsmont. Urozmaiceniem spotkania był koncert znanego aktora grodzieńskiego Wiktora Szałkiewicza. Wśród utworów wykonanych znalazły się m.in. piosenka "Kino Lwów", tango "Manifest", piosenka do wiersza Juliusza Słowackiego, "Mazurek Grodzieński" oraz wiele piosenek w języku polskim i białoruskim. Wieczorem absolwenci udali się nad brzeg Niemna, aby wspólnie uczestniczyć w obchodach Nocy Świętojańskiej.

wg "Głosu znad Niemna"



2004-06-30
Apel o wyjaśnienie mordu profesorów lwowskich

Przedstawiciele świata kultury, nauki i Kościoła zwrócili się z otwartym apelem do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego o wyjaśnienie sprawy mordu polskich profesorów we Lwowie sprzed 63 lat. List publikuje dzisiejsza "Rzeczpospolita". "Jest to obowiązek pospołu władz suwerennych dziś państw: polskiego, ukraińskiego oraz niemieckiego. Na temat tej zbrodni pojawiały się różne przekłamania i półprawdy" - piszą autorzy listu. Dodają, że pisze się, że zamordowani byli profesorami lwowskimi, unikając przymiotnika: polscy, co - jak podkreślają - jest szczególnie bolesne w odniesieniu do tej zbrodni.

Sygnatariusze apelu podkreślają, że sprawcy zbrodni nie zostali o nią oskarżeni przed jakimkolwiek wymiarem sprawiedliwości, a prawda o niej była tuszowana. Zarzucają też polskim władzom, a w szczególności Instytutowi Pamięci Narodowej, brak konkretnych działań w tej sprawie. Podpisaniu pod opublikowanym w "Rzeczpospolitej" listem wezwali prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do podjęcia kwestii ujawnienia winnych zbrodni w rozmowach z przedstawicielami Niemiec i doprowadzenia do godnego i uczciwego jej upamiętnienia we Lwowie w rozmowach z przedstawicielami Ukrainy. "Razem - Polacy, Niemcy i Ukraińcy - pragniemy żyć w jednej Europie.

Byłoby źle, gdybyśmy budowali wspólną przyszłość na skrywaniu bolesnej prawdy" - kończą autorzy listu, pod którym podpisali się: kardynał Franciszek Macharski, profesor Andrzej Białas, profesor Jerzy Wyrozumski, profesor Jan Ostrowski, profesor Jacek Purchla, profesor Adam Miodoński, profesor Jerzy Gadomski, profesor Andrzej Rottermund, Zygmunt Tyszkiewicz, Katarzyna Raczyńska, Andrzej Ciechanowiecki i nieżyjący już profesor Lech Kalinowski.

wg Informacyjnej Agencji Radiowej



2004-06-29
Pomoc Fundacji "Semper Fidelis"

Na apel członka Polskiego Stowarzyszenia Medycznego na Litwie dr Natalii Sosnowskiej o pomoc w sponsorowaniu zakupu sprzętu medycznego - przenośnego echoskopu, potrzebnego w diagnostyce chorób ginekologicznych Fundacja "Semper Fidelis" w 2003 roku zwróciła się w polskojęzycznej prasie amerykańskiej z apelem o wsparcie tak potrzebnej inicjatywy.

Uzbierane w ten sposób środki pozwoliły na zakupienie potrzebnego aparatu. W czerwcu br. prezes Fundacji "Semper Fidelis" - Władysław Gęślak ponownie odwiedził Wilno, osobiście dostarczając zakupiony sprzęt - echoskop "Mysono". Fundacja zastrzegła, że sprzęt nie może być wykorzystany do badań, mających na celu przerwanie ciąży bądź aborcję.

Charytatywna organizacja "Semper Fidelis" powstała na początku lat 90. z inicjatywy państwa Wandy i Władysława Gęślaków, zamieszkałych w stanie Nowy Jork w USA. Pochodzący spod Lwowa założyciele Fundacji jej działalność postanowili koncentrować na łączności i pomocy rodakom, zamieszkałym na dawnych Kresach Rzeczypospolitej, hołdując zasadzie: "Oni tam - my tu, ale zawsze ci sami".

Dzięki kontaktom m.in. z Kościołem w Polsce nakreślono podstawowe kierunki niesienia pomocy Polakom na Wschodzie. Jedną z pierwszych inicjatyw stało się wsparcie finansowe odbudowy XVII-wiecznego kościoła pw. św. Antoniego z Padwy w Zbarażu. Później miały miejsce akcje zbiórek środków na zakup szat liturgicznych i sprzętu do odnowionych świątyń.

Podczas występów artystycznych w USA zespołu "Wileńszczyzna" doszło do nawiązania bliższych kontaktów między jego kierownictwem a Fundacją "Semper Fidelis". W trakcie drugiego tournee po USA w październiku 1997 roku Fundacja zorganizowała występ zespołu "Wileńszczyzna" na terenie stanu New Jersey i ufundowała pokrowce dla strojów zespołu.

wg "Tygodnika Wileńszczyzny"



2004-06-29
Litwa po wyborach prezydenckich

W wywiadzie dla "Naszego Dziennika" Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, skomentował wyniki wyborów prezydenckich na Litwie i zwycięstwo Valdasa Adamkusa.

"Myślę, że generalnie dla Polaków na Litwie życie nie ulegnie zmianie. Odbieramy, że zarówno główne kierunki w polityce zagranicznej prowadzone przez Adamkusa, jak i w sprawach wewnętrznych są przychylne dla Polski i dla polskiej mniejszości. Adamkus powszechnie uchodzi za człowieka uczciwego i tolerancyjnego. Nie spodziewamy się też wielu rewolucyjnych zmian w polityce wewnętrznej kraju także z tego względu, że od prezydenta to tak naprawdę nie zależy. Na Litwie mamy republikę parlamentarną i największy wpływ na życie polityczne ma rząd wybierany przez większość sejmową. Wybory do sejmu odbędą się jesienią i dopiero po nich obywatele mogą oczekiwać jakichś poważniejszych zmian. Mówiąc o aferze korupcyjnej i rewizjach przeprowadzonych przez służby specjalne w siedibach litewskich partii politycznych w przeddzień II tury wyborów prezes Tomaszewski powiedział m.in.: "Jeden z polityków z partii liberalnej, który obecnie zajmuje stanowisko mera w stolicy, wprost powiedział, że 'ja im załatwiam zamówienia publiczne, a oni mnie wspierają podczas wyborów'. Jest to wypowiedź skandaliczna, ale ilustruje sytuację panującą na Litwie."

"Jeśli chodzi o głosy Polaków, to w niewielkiej większości opowiedzieli się oni za Kazimierą Prunskiene. Nie było to jednak spowodowane osobowością, programem wyborczym czy sprawami socjalnymi. Był to protest przeciwko pogarszającej się sytuacji gospodarczej. Adamkus już był prezydentem i ludzie kojarzą go z obecną nie najlepszą sytuacją w kraju.

wg "Naszego Dziennika"



Więcej wiadomości w ARCHIWUM