Książę Jeremi Wisniowiecki wyrusza z Łubniów, obraz Juliusza Kossaka
Książę Jeremi Wisniowiecki wyrusza z Łubniów, obraz Juliusza Kossaka
Prawosławny monastyr Spaso-Preobrażeński (p.w. Przemienienia Pańskiego) w Łubniach

Prawosławny Mharski monastyr Spaso-Preobrażeński (p.w. Przemienienia Pańskiego) koło Łubniów fundacji (1619) matki "Jaremy", córki hospodara moldawskiego, Rainy z Mohyłów Wiśniowieckiej. Tutaj przez pewien czas był mnichem syn Bohdana Chmielnickiego, Kuraś (pod zakonnym imieniem Gedeon). Donatorami klasztoru byli później hetmani kozaccy I.Samojłowicz i Iwan Mazepa. Po rewolucji bolszewicy wymordowali wszystkich mnichów. Na terenie monastyru Sowieci utworzyli skoszarowaną szkołe dla dzieci "wrogów ludu". Po 1937 roku kwaterowal tu batalion karny Armii Czerwonej. Dopiero w 1993 roku powrócili tu zakonnicy.
Fot. Eparchia połtawska Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej

Prawosławny monastyr Spaso-Preobrażeński (p.w. Przemienienia Pańskiego) w Łubniach
Mhar koło Łubniów, monastyr Spaso-Preobrażeński, grób patrirchy Konstantynopola - Afanazego, który zmarł tutaj w drodze do Moskwy (luty- kwiecień 1654). W Kościele prawosławnym czczony jest jako święty.
Fot. Eparchia połtawska Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej
Ikona Matki Bożej, dar Wasyla Konstantego Ostrogskiego dla klasztoru w Łubniach
Pokaż na mapie
 Kijowskie
 I Rzeczpospolita
 Zadnieprze

 ŁUBNIE
ukr. ЛУБНИ, Lubny, Łubny

Gród założony według tradycji przez księcia ruskiego Włodzimierza Świętosławowicza, jednak pierwszy raz był wzmiankowany w kronikach w 1107 roku.

W 1239 roku opanowany przez ordę Mongołów. Dzięki położeniu w nieprzystępnej bagnisto-lesistej okolicy uniknął poważniejszych zniszczeń.

Siedziba spokrewnionego z Jagiellonami (Dymitr-Korybut, założyciel rodu był bratem Władysława Jagiełły) rodu Wiśniowieckich, którzy otrzymali je (1590) od króla Zygmunta III Wazy.

W 1591 roku Łubnie otrzymały prawa miejskie i lokację na prawie magdeburskim. W 1596 roku na uroczysku Sołonica pod Łubniami doszło do tragicznych wydarzeń.

Zapoczątkowany (1595) w Husiatyniu bunt Kozaków pod wodzą Semena Nalewajki obejmował stopniowo większość ziem ukrainnych, m.in. Bracław, Czerkasy a nawet Mohylew na Rusi Białej, gdzie niszczono miasta i mordowano mieszkanców.

Po roku król Zygmunt III Waza skierował przeciw Nalewajce (1596) wojska hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Kozacy wybrali wówczas bardziej skłonnego do rozmów Hryhora Łobodę na atamana.

W pościgu za Kozakami Żółkiewskiemu udało się zablokować drogi rotami Mikołaja Strusia i Bohdana Ogińskiego. 26 maja 1596 roku otoczono 6-tysięczny tabor Kozaków i ich rodzin na uroczysku Sołonica nad Sułą koło Łubniów.

Kozacy czując się zdradzeni, zabili Łobodę. Żółkiewski ostrzelał obóz z ciężkich dział, sprowadzonych z Kijowa. Kozacy chcieli się poddać; ustalono, że w zamian za wydanie Nalewajki i innych przywódcow reszta będzie mogła odejść wolno.

7 czerwca 1596 roku panowie koronni uznali jednak, że umowa nie objęła "czerni", zaczęli wyłapywać niedawnych poddanych. Żołnierze rzucili się na chłopów: "tak ich niemiłosiernie siekli, że na milę albo dalej trup na trupie leżał". Zrozpaczony Żółkiewski pisał, że nie zdołał zapobiec rzezi, w której padło kilkanaście osób, Bielski w sej kronice odnotował, że padło kilka tysięcy niemal bezbronnych Kozaków.

Żołnierze Żółkiewskiego odstawili Nalewajkę do Warszawy. 11 kwietnia 1597 r. kat ściął go pod Warszawą. Miejsce egzekucji zaczęto nazywać Nalewkami, dziś jest to dzielnica Warszawy. Ciało Nalewajki rozrąbano na 4 części i wywieszono dla przestrogi. Na Ukrainie zaczął jednak funkcjonować mit o torturach i spaleniu go żywcem w miedzianym kotle. Nalewajko stał się na długie lata kozackim bohaterem, a wieść o wiarołomstwie Polaków utrwaliła się w pamięci Kozaków.

W pierwszej połowie XVII wieku Łubnie należały do jednego z najpotężniejszych magnatów kresowych księcia Jeremiego Wiśniowieckiego (1612-51), ojca późniejszego króla Michała Korybuta. Posiadał on olbrzymie ziemie na Zadnieprzu w dorzeczu Suły, które intensywnie kolonizował, sprowadzając osadników. Szacuje się że za jego rządów liczba ludności na jego ziemiach wzrosła z ok. 5 do ponad 200 tysięcy.

Jeremi Wiśniowiecki ufundował tu kościół i klasztor bernardynów (ok.1641) w Łubniach. Rozbudował zamek postawiony przez swego ojca, starostę owruckiego Michała, będący zarazem jego rezydencją (dziś wzgórze zamkowe stanowi teren wojskowy). Jego matka zaś, córka hospodara moldawskiego, Raina z Mohyłów Wiśniowiecka postawiła ufortyfikowaną cerkiew Przemienienia Pańskiego (1619) i monastyr Mharski (1630), przebudowany pod koniec XVII w. (zdewastowany w Związku Sowieckim, obecnie jest remontowany). W 1654 roku pochowano tu patriarchę Konstantynopola Afanasija III Patiełarija.

Do kolejnych walk z Kozakami w pobliżu miasta doszło (1630) podczas buntu Tarasa Fedorowicza.

W 1648 roku zbuntowani chłopi ukraińscy zadnieprzańscy na wieść o polskich klęskach w walkach z Kozakami pod Żółtymi Wodami i Korsuniem zdobyli i spalili Łubnie, dokonując rzezi mieszkańców i niszcząc zamek i klasztor.

Bohdan Chmielnicki nie chcąc mieć z niekontrolowanymi wystapieniami kozackiej "czerni" nic wspólnego przywódców pojmał, jednego ściął, a dwóch odesłał Wiśniowieckiemu. Po zajęciu miasta przez Chmielnickiego kwaterował tu kozacki pułk łubieński.

Opanowane przez Kozaków Łubnie już do Rzeczypospolitej nie powróciły. Po ugodzie w Perejesławiu, przyłączającej Ukrainę do Rosji wkroczyły tu wojska moskiewskie (1654). Zabór ten usankcjonowała Rzeczpospolita w rozejmie andruszowskim (1667) i uznała w pokoju Grzymułtowskiego z Rosją (1686).

Od 1991 roku miasto rejonowe (powiatowe) w obwodzie (województwie) połtawskim Ukrainy, liczy ponad 50 tys. mieszkańców.


Albowiem Łubnie, jakkolwiek jako zamczysta rezydencja pańska, mogły pod względem wspaniałości równać się ze wszystkimi siedzibami "królewiąt", tym się wszelako od nich różniły, iż życie w nich było surowe, prawdziwie obozowe. Kto nie znał tamtejszych zwyczajów i ordynku, ten przyjechawszy choćby w porze najspokojniejszej mógł sądzić, że się tam jaka wyprawa wojenna gotuje. Żołnierz przeważał tam nad dworzaninem, żelazo nad złotem, dźwięk trąb obozowych nad gwarem uczt i zabaw. Wszędy panował wzorowy ład i nie znana gdzie indziej dyscyplina; wszędy roiło się od rycerstwa spod różnych chorągwi: pancernych, dragońskich, kozackich, tatarskich i wołoskich, pod którymi służyło nie tylko całe Zadnieprze, ale i ochocza szlachta ze wszystkich okolic Rzplitej. Kto się chciał w prawdziwej rycerskiej szkole wyćwiczyć, ten ciągnął do Łubniów; nie brakło więc tam obok Rusinów ani Mazurów, ani Litwy, ani Małopolan, ba! nawet i Prusaków. Piesze regimenta i artyleria, czyli tak zwany "lud ognisty", złożone były przeważnie z wyborowych Niemców najętych za żołd wysoki; w dragonach służyli głównie miejscowi,
Litwa w tatarskich chorągwiach. Małopolanie garnęli się najchętniej pod znaki pancerne. Książę nie pozwalał też gnuśnieć rycerstwu; dlatego w obozie panował ruch ustawiczny. Jedne pułki wychodziły na zmianę do stanic i polanek, inne wchodziły do stolicy; po całych dniach odbywały się musztry i ćwiczenia."

Henryk Sienkiewicz,
Ogniem i Mieczem,
tom I, rozdział V


Więcej informacji:
Jerzy Besala, Wielkie zwycięstwa I Rzeczypospolitej w "Magazyn Wileński"


Wydrukuj stronę